Codzienny rachunek sumienia według Franciszka – anty-ignacjański i naturalistyczny

franciszek-w-domu-sw.-martyRadio Watykańskie przytacza słowa Franciszka z homilii z 10 października 2014 roku, wygłoszonej w domu św. Marty, w których odnosi się on do sposobu czynienia codziennego rachunku sumienia. Są to jednak słowa zatrważające, ponieważ metoda rachunku sumienia, wedle której Franciszek poleca go czynić, jest absolutnie przeciwna metodzie ignacjańskiej, jest naturalistyczna, koncentruje na sobie i na swoich myślach, zamyka serce na Boga i otwiera w istocie na wpływy złego ducha.    

W homilii, jak przekazuje Radio Watykańskie, Franciszek powiedział:

Kto z nas wieczorem, przed zakończeniem dnia, pozostaje sam, pozostaje sam i stawia sobie pytanie: Co działo się dzisiaj w moim sercu? Co się wydarzyło? Co przeszło przez moje serce? Jeśli tego nie czynimy, naprawdę nie umiemy dobrze czuwać ani dobrze strzec”.

(„Chi di noi, la sera, prima di finire la giornata, rimane da solo, da sola, e si fa la domanda: cosa è accaduto oggi nel mio cuore? Cosa è successo? Che cose sono passate attraverso il mio cuore? Se non lo facciamo, davvero non sappiamo vigilare bene né custodire bene”)

I dalej:

Wiemy to i Jezus mówi o tym jasno, że diabły zawsze wracają. Także pod koniec życia, czego On sam jest przykładem. I aby się strzec, czuwać, by demony nie weszły, trzeba umieć się skupić, to znaczy stanąć w milczeniu przed sobą samym i przed Bogiem i na zakończenie dnia zapytać: Co wydarzyło się dzisiaj w moim sercu? Czy wszedł tam ktoś, kogo nie znam? Czy klucz jest na miejscu? I to pomoże nam obronić się przed wieloma złymi rzeczami, także tymi, które sami możemy popełnić, gdy wstąpią w nas demony, a one są niesłychanie sprytne i ostatecznie wszystkich nas zwodzą”.

(„Noi sappiamo, Gesù parla chiaramente, che i diavoli tornano, sempre. Anche alla fine della vita, Lui ci dà l’esempio – Gesù – di questo. E per custodire, per vigilare, perché non entrino i demoni, bisogna saper raccogliersi, cioè stare in silenzio davanti a se stessi e davanti a Dio, e alla fine della giornata domandarsi: ‘Cosa è accaduto oggi nel mio cuore? E’ entrato qualcuno che non conosco? La chiave è a posto?’. E questo ci aiuterà a difenderci da tante cattiverie, anche da quelle che noi possiamo fare, se entrano questi demoni, che sono furbissimi, e alla fine ci truffano tutti”)

Co nas niepokoi w tak przedstawionej metodzie czynienia rachunku sumienia?

  1. Koncentracja przede wszystkim na sobie („pozostaje sam, pozostaje sam”), i zwrócenia uwagi na siebie („to znaczy stanąć w milczeniu przed sobą samym i przed Bogiem). Bóg w rachunku sumienia prawie w ogóle jest nieobecny albo jest obecny drugorzędnie (na pierwszy plan wychodzi „ja”). Tymczasem pierwsze dwa punkty z tradycyjnie czynionego ignacjańskiego rachunku sumienia każą nam stanąć bezpośrednio w obecności Bożej i prosić Boga o łaskę zobaczenia grzechów. Podstawową rzeczą więc, jaka pojawia się w rachunku sumienia, jest szukanie Boga i jego obecności w ciągu dnia. Nie mój grzech i nie „ja”, ale sam Bóg i jego łaska. Tego jednak zupełnie nie znajdujemy w opisywanej przez Franciszka metodzie.
  2. Koncentracja na naturze. Pośród sześciu pytań, które wylicza Franciszek i które według niego które należałoby sobie zadać, żadne z nich nie dotyczy Boga i jego działania w nas. W całym opisie rachunku sumienia słowo „Bóg” pada tylko jeden raz i to zupełnie drugorzędnie.
  3. Koncentracja na zamykaniu serca (na złego ducha). W pytaniach Franciszka pojawiają się motywy „klucza”, „strzeżenia” serca. Czy jednak nie powinniśmy się koncentrować na Bogu, jego natchnieniach, działaniu i w tym kontekście patrzeć na serce i to, co przez nie przechodzi? Czy więc przede wszystkim nie powinniśmy rozważać jednak nie zamknięcia, ale właśnie otwartości – otwartości naszego serca na Boga? U Franciszka jest zupełnie odwrotna logika.
  4. Koncentracja na możliwości popełniania złych rzeczy i brak mowy o dziękczynieniu. A gdzie dobro, które mogliśmy uczynić, a nie uczyniliśmy albo gdzie dobro, które uczyniliśmy wedle łaski Boga, za które to dobro trzeba dziękować?
  5. Koncentracja na złym duchu. Czy mamy w rachunku sumienia unikać możliwości „wejścia” w nas złego ducha? To jest słowo wyraźnie odnosi nas do opętań. Nie tyle więc podszepty i wpływy złego ducha, co jego „wejście” w nas. Czy jednak chrześcijanin w łasce w ogóle powinien bać się „wejścia” w siebie złego ducha, a co więcej czy w ogóle powinien rozważać to i pytać się siebie o to? Dopóki wolą na to nie pozwolimy i złego wprost nie zaprosimy do nas, nie wejdzie do naszego serca. W łasce Bożej jesteśmy przed tym strzeżeni. Poprzez złe natchnienia, zły podszepty, zły w nas nie wejdzie, jeśli nie będziemy się na tym koncentrować. Jeśli jednak będziemy się na tym koncentrować, unikać, chcieć się na to zamykać, będziemy niejako prowadzili dialog z szatanem. Niczemu dobremu to nie służy. Wszelkie złe myśli należy natychmiast odrzucić i zwrócić się do Boga, a o tym Franciszek nic nie mówi. Strzec serca mamy przecież nie inaczej jako dzięki łasce Boga, dzięki zwróceniu się do Niego, a nie koncentracji na zamknięciu się przed złym.
  6. Czy klucz jest na miejscu? I to pomoże nam obronić się przed wieloma złymi rzeczami, także tymi, które sami możemy popełnić, gdy wstąpią w nas demony, a one są niesłychanie sprytne i ostatecznie wszystkich nas zwodzą”. Zatrważające są te słowa. Klucz – czyli strzeżenie i zamykanie swojego serca – czy to pomoże nam obronić się przed złymi rzeczami, gdy wstąpią w nas demony? Czy jak wstąpią w nas demony (cokolwiek tutaj mogłoby to znaczyć), to ratunek nie będzie tylko w Chrystusie – przez modlitwę, Spowiedź Świętą i w ostateczności egzorcyzm. Dlaczego w przypadku omawiania rachunku sumienia używać terminologii, która jednoznacznie przywołuje sprawy obsesji, opętań, zniewoleń i innych „wejść” złego w nas? O jakie wejście złego tutaj chodzi? Czyż to nie Chrystus nas wyzwoli ze wszystkiego – nie my sami, bo przecież nic nie możemy sami. Wszelkie naturalistyczne działania i koncentrowanie się na strzeżeniu i zamykaniu serca bez odniesienia do Boga w ogóle, a tym bardziej w przypadku jakiegokolwiek „wejścia” w nas demonów (cokolwiek by to tu znaczyło), tylko pogorszą sprawę. To Chrystus ma klucz! To Chrystus nas strzeże i broni.
  7. Brak prośby do Boga o skruchę, żal (klasyczny czwarty punkt ignacjańskiego rachunku) i brak postanowienia poprawy, konkretnych decyzji (punkt piąty).

 

Podsumowanie:

Rachunek sumienia Franciszka pomija zupełnie sprawę Boga i otwarcia się na Niego. Ze wszystkich pięciu klasycznych punktów rachunku sumienia w zasadzie tylko trzeci jest wyraźnie zarysowany i przedstawiony i to na dodatek w nastawieniu naturalistycznym i koncentrowaniu się na działaniach złego ducha. Brak ustawienia Boga na pierwszym miejscu czyni rachunek ludzkim myśleniem i rozważaniem, które zawsze – bez łaski Chrystusa – będzie możliwym otwarciem się na podstępy złego. Chcąc w ten sposób się zabezpieczyć przez złym, tylko wpadniemy w jego podstępne sidła. Sami bez Boga nic bowiem nie możemy. Bóg powinien być pierwszy i ostatni w naszym rachunku sumienia.

 

(źródło – Radio Watykańskie, polskie tłumaczenie, włoski oryginał)

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Codzienny rachunek sumienia według Franciszka – anty-ignacjański i naturalistyczny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s