Na razie brak herezji u Franciszka. Tym gorzej?!

Maski służą maskowaniu się; zdjęcie: aliexpress.com

Maski służą maskowaniu się, zdjęcie: aliexpress.com

Na dzień dzisiejszy (16 października 2014 roku) nic nie wskazuje na to, by Franciszek w jakiejkolwiek swojej wypowiedzi świadomie, dobrowolnie i formalnie popełnił już jakąkolwiek herezję.

Piszemy w tytule, że „na razie” nie ma herezji, dlatego że biorąc pod uwagę wszystko to, co dotyczy Franciszka, obawiamy się, że może to kiedyś nastąpić.

Brak jawnego zdemaskowania się z herezją w przypadkach osób, które rzeczywiście ją w sercu wyznają, jeśli coś takiego ma miejsce (nie nam o tym przesądzać w tym wypadku), tylko zaciemnia obraz rzeczy i stanowi jeszcze bardziej przebiegłą strategię.     

Gdy mówimy o jawnych i oczywistych herezjach musimy wskazać na tekst lub wygłoszoną wypowiedź, może być i jej tekst spisany, jednoznacznie pochodzącą od danej osoby (zawierającą jej autentyczne słowa), która jest wprost sprzeczna z nieomylnym Magisterium Kościoła. Nie może być to też poszukiwanie w wierze albo jakaś wypowiedź wahająca się, nieznacząca, niezaaprobowana lub taka, wobec której możliwa jest jej odmienna interpretacja przy naświetlaniu przez pozostałe wypowiedzi czy kontekst. Sprawa musi być klarowna, czysta, zarysowana czarno na białym, musi być niejako deklaracją, świadomą. Póki co nie znajdujemy takiej wypowiedzi u Franciszka.

W przypadku zarzutów mętnego nauczania, można przecież się z nimi nie zgadzać. Można mieć takie czy inne zdanie, mieć lub nie mieć wątpliwości, zastanawiać się, co tak naprawdę znaczy użyte dane sformułowanie, można się zastanawiać, co Franciszek chciał powiedzieć i na ile jest to czy tamto słuszne i sensowne. Jest to wszystko cały czas sprawa dyskusyjna.

Ocenę herezji powinna natomiast dokonać osoba wyraźnie kompetentna. Stwierdzić ją może formalnie albo papież albo Kościół. W przypadku, gdyby trzeba było oceniać poglądy samego papieża, co do którego byłoby podejrzenie, że popadł w herezję wraz z częścią światowego episkopatu, powinny tego dokonać inne osoby z hierarchii Kościoła bądź teolodzy, nigdy nie powinniśmy na własną rękę bawić się w „teologów”, próbując definitywnie oceniać i nie daj Boże osądzać czyjeś poglądy i postępowanie, nie mając ku temu predyspozycji i wiedzy. Gdyby zdarzyło się, że papież przeciwstawi się nauczaniu Kościoła i na dodatek inspirowałby innych do tego, byłaby to wtedy sytuacja iście apokaliptyczna.

Problem jest jednak o wiele trudniejszy, gdy ktoś ze wspólnoty Kościoła rozważnie unika sformułowań, które w sposób jasny podpadałby pod herezję, gdy tymczasem w sercu ją de facto podtrzymuje. W ten sposób może mniej lub bardziej świadomie wprowadzać do Kościoła zamęt i chaos, samemu unikając możliwości bycia jednoznacznie ocenionym co do wyznawanych przez siebie poglądów. Może też w pięknych i pokrętnych słowach tłumaczyć to i tamto, by wypaczyć prawdziwy sens i omamić (zakładamy w tym przypadku złą wolę).

Należy także pamiętać, że – tym bardziej w przypadku władzy Kościoła – samo jawne ewidentne popieranie niegodziwych czynów jako dobrych i słusznych bądź udzielanie świętokradzkich zezwoleń stanowiłoby jakąś równoważność herezji, byłoby już jakimś odstępstwem od wiary. Byłaby to metoda o wiele bardziej diabelska niż proste zdemaskowanie się i wygłoszenie twierdzenia niezgodnego z Nauczaniem Kościoła. Metoda kombinowania, niejasności, inspirowania, przyzwalania i mącenia…

 

 

Advertisements

6 uwag do wpisu “Na razie brak herezji u Franciszka. Tym gorzej?!

  1. Przykro mi to powiedzieć, ale podana w tym tekście definicja herezji, to znaczy warunki jej zaistnienia, są błędne. Zresztą, co do herezji modernistycznych, to zawsze trzeba mieć w pamięci encyklikę „Pascendi” Piusa X i rozpatrywać herezje modernistyczne tylko w kontekście tej encykliki, ponieważ ona definiuje między innymi, że typowym chwytem modernistów jest przeplatanie ortodoksji ze zdaniami dwuznacznymi, lub błędnymi. Jeśli idzie o kontekst, to zdanie heretyckie jest takim, nawet jeśli osnowa (zdania wcześniejsze i późniejsze) temu przeczą. Proszę przeczytać Syllabus, tam nie ma podanych kontekstów, po prostu zdania, które są błędne same w sobie. Również nieprawdą jest, że Bergolio „na razie” nie wypowiedział herezji, bo wypowiedział.
    1. Stwierdził, że Matka Boża mogła w myśli mieć pretensje do Boga, że będzie cierpiała (nie mogła, bo dogmat o niepokalanym poczęciu to wyklucza ex definitione). To herezja i bluźnierstwo w jednym.
    2.Homilia 9 października br. „Ale Bóg nie istnieje – nie gorszcie się. Takiego Boga nie ma (Boga jako jednego). Istnieje Ojciec, Syn i Duch święty: to osoby, a nie jakaś mglista idea w chmurach…Taki eteryczny Bóg-spray nie istnieje”. Przytoczone słowa w sposób oczywisty zaprzeczają jedyności Boga w jego naturze (czyli bycie). Bergolio zaprzecza, jakoby Bóg miał jakikolwiek byt. Czyli istnieją osoby bez natury, czyli bez bytu, albo te trzy osoby mają osobne natury. To nonsens logiczny i herezja.

    Lubię to

    • Pierwszy akapit tekstu precyzuje tytuł – chodzi o formalne herezje. Poza tym jest to artykuł publicystyczny, nie jest pisany ze ścisłością i precyzją wymaganą w teologii – chodzi tutaj przede wszystkim o to, że Franciszek strasznie dwuznacznie przedstawia fakty, a nie pisze wprost. Tak, te dwa zdania przytaczane przez Pana są wątpliwe. Zdaje się, że pierwsze z nich nawet zostało poruszone u nas na blogu: Franciszek przypisuje Maryi grzech, haniebnie nawiązując do Jana Pawła II. Kontekst może być różny, racja. Ale czasem zdanie wcześniej lub później jest kluczowe dla rozumienia zagadnienia, dlatego że tłumaczy pojęcia, które są nierzadko wieloznaczne. Na przykład, kiedy powiemy „racjonalizm jest błędem”, to nie wiemy czy to zdanie jest heretyckie czy nie, dopóki nie wytłumaczymy, jak osoba, które je wypowiedział rozumie słowo racjonalizm. Z tym mataczeniem modernistów zgodzę się, encyklika „Pascendi” nigdy nie była jednak przedmiotem moich głębszych studiów.

      Lubię to

      • Wlasnie chodzi o to, że explixite Franciszek nie wypowiada herezji, ale to tylko pozornie.
        Otoz do chytrze konstruowanch zdań dodawne sa takie sensy by jednak dokonywac sugestii podwazajacej tradycje, czy wrecz dotychczasowe Magisterium KK.
        Stosujac chocby fenomenologiczne ujasnianie czy tak modne postepowanie hermeneutycznego dojasniania, latwo wyprowadzimy ukryte herezje Franciszka.
        Niestety jest on w zwiazku z tym wielokrotnym heretykiem i wielokrotnie obrazil Chrystusa i NMP.
        Ale konia z rzedem temu, kto wystapi przeciwko niemu z takimi zarzutami. Kard Burke próbował… Juz go nie ma.
        Mam wrazenie, że falszywy prorok ma przywolenie przez grzech nas wszystkich na takie grasowanie.
        Oczywiście dopust ten kiedys sie skończy.
        Trzeba trwać w Magisterium Benedykta i poprzednikow, nawet jesli trzeba będzie przejsc do katakumb. Tylko czy tam zjadziemy odważnych kapłanów?
        Przy okazji dziekuje adminowi za odwagę prowadzenia tego bloga, jest on bardzo potrzebny wobec tumultu balwochwalcow Bergoglia.
        Lacze modlitwe o łaske wytrwania…

        Lubię to

  2. Zobaczmy coś takiego – czy nie jest to jawna herezja?
    http://jesusthrumary.blogspot.com/2013/06/june-15-2013-saturday-pope-francis.html

    ” True reconciliation means that God in Christ took on our sins and He became the sinner for us. When we go to confession, for example, it isn’t that we say our sin and God forgives us. No, not that! We look for Jesus Christ and say: ‚This is your sin, and I will sin again’. And Jesus likes that, because it was his mission: to become the sinner for us, to liberate us.”

    Czyli powiedzmy w takim amatorskim tłumaczeniu:
    „Prawdziwe pojednanie oznacza, że Bóg w Chrystusie wziął na siebie nasze grzechy i stał się grzesznikiem za nas. Kiedy na przykład idziemy do spowiedzi, to nie jest tak, że wypowiadamy nasz grzech i Bóg nam wybacza. Nie, to nie tak! Spoglądamy na Jezusa i mówimy ‚To jest twój grzech a ja zgrzeszę ponownie’. Jezus nie ma nic przeciwko temu ponieważ to było jego misją: aby stać się grzesznikiem za nas, aby nas wyzwolić.”

    Czyli idziemy do spowiedzi i mówimy – będziemy dalej grzeszyć?! A już to stwierdzenie, że „Jezus stał się grzesznikiem” jest chyba jawną herezją!

    Kilka innych wypowiedzi Franciszka można znaleźć też tutaj: http://biblefalseprophet.com/2014/11/28/his-lies-will-enthrall-a-naive-group-of-catholic-followers/#.VHj108ks-YQ

    Lubię to

  3. Przybliża się czas, kiedy zostanie oznajmione, że grzech nie istnieje

    Orędzia Ostrzeżenia

    czwartek, 24 kwietnia 2014, godz. 16.45

    Moja wielce umiłowana córko, blisko jest teraz czas, kiedy grzechy człowieka zostaną — przez Mój Kościół — uznane za niemające znaczenia i nieszkodliwe w Moich Oczach.

    Grzech nie jest czymś, co jest przeze Mnie uważane za słabość czy ułomność. A choć słabość i ułomność przyczyniają się do powstania grzechu, to jednak do grzechu dochodzi ze względu na istnienie szatana. Mój Kościół wkrótce udobrucha Moich wyznawców, wprowadzając ich w błąd, polegający na akceptacji kłamstwa, że grzech to jedynie taka przenośnia — przenośnia, której używa się jako symbolu, aby Boże dzieci nakłonić do pozostania na ścieżce, która podoba się Bogu. Powiedzą wam, że grzech nie powinien w was wzbudzać poczucia, że jesteście odseparowani od innych. Grzech — będą mówili — nie jest tak istotny, ponieważ Bóg przebacza wszystko. Tak, Ja przebaczam wszystko i przebaczam każdy grzech — za wyjątkiem grzechu wieczystego — jeżeli tylko grzesznik okazuje skruchę i podejmuje wysiłki, odsuwając od siebie wszystkie pokusy, aby uniknąć powtórzenia tego grzechu. Nie możecie prosić Mnie o przebaczenie wam grzechu, kiedy w tym grzechu żyjecie. Morderca, który morduje, maltretuje i pozbawia życia, nie może Mnie prosić, abym mu przebaczył, jeżeli nadal morduje i nie ma zamiaru zaprzestać swoich zbrodni. Jaki to ma sens, aby Mnie prosić o odkupienie was z grzechu, jeżeli nawet nie akceptujecie, że w ogóle grzeszycie?

    Grzech jest spowodowany słabością i Ja przebaczam grzesznikowi, który prawdziwie pokutuje. Ale jeżeli grzesznik już dłużej nie wierzy, że jest on winny grzechu, to zakorzenia się on w jego duszy. Przybliża się czas, kiedy zostanie oznajmione, że grzech nie istnieje. Kiedy ten czas nastąpi, wywoła to wielką ulgę i jubel, bo to, co kiedyś było uznane w Moich Oczach za grzech, już więcej nie będzie za takie uważane.

    Grzech będzie postrzegany jako rzecz naturalna i jako coś, co wy wszyscy powinniście zaakceptować. Nie powie się wam, żebyście grzesznika po prostu kochali — tak jak Ja to czynię. Nie. Zostaniecie natomiast zachęceni, aby przyjąć, że grzech nie istnieje. Wszystko to doprowadzi do skrajnej zdrady Mojej Boskiej Osoby, świat będzie bowiem admirował sam siebie, swoje talenty, swoją inteligencję, aż ogłosi się wielkim, bez żenady lekceważąc Boga, Ojca Przedwiecznego.

    Och, jak wielu zostanie doprowadzonych do błędu, rozpaczy i przestępstw. Mój Kościół zostanie wykorzystany, aby w Moje Święte Imię ogłosić herezję. Ci błędnie pokierowani postawią wszystko na głowie i wywrócą z lewej na prawą, ale żadna z tych zmian nie zostanie zarządzona przeze Mnie, Jezusa Chrystusa. Duch Święty nie będzie przewodził tej ohydzie i pojawi się wielkie zamieszanie, a wielkie cierpienie i poczucie bezsilności ogarnie tych, którzy pozostaną prawdziwie wierni Nauczaniu Mojego Kościoła. Tradycyjne nauki nie będą już dłużej tolerowane. I wówczas, kiedy wszystko to, co było brane za świętość, polegnie w gruzach, nadejdzie czas, aby człowiek zatracenia* zajął swoje miejsce w Moim Kościele.

    Wasz Jezus

    * Człowiek zatracenia — por. „objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia” z Drugiego Listu do Tesaloniczan (2 Tes 2,03-2,04)

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s