Św. Franciszek Salezy – co zrobić, jak papież popadnie w herezję?

Święty Franciszek Salezy, biskup i doktor Kościoła (1567-1622)

Święty Franciszek Salezy, biskup i doktor Kościoła (1567-1622)

„Teraz kiedy [papież] byłby otwarcie heretykiem, pozbawia się w samej rzeczy swojej [papieskiej] godności i staje poza Kościołem, a Kościół musi albo go wyrugować albo, jak niektórzy twierdzą, uznać za wyrugowanego ze Stolicy Apostolskiej i powiedzieć tak, jak powiedział św. Piotr: Niech inny zajmie Jego miejsce”.

Święty Franciszek Salezy, doktor Kościoła

Cytat z dzieła „Kontrowersje” (początek rozdz. XIV)

 

 

 

(źródło: str. 306, ^^^https://archive.org/details/TheCatholicControversy)

Reklamy

5 uwag do wpisu “Św. Franciszek Salezy – co zrobić, jak papież popadnie w herezję?

  1. Pan niby-teolog słusznie zauważa oczywistość, że w publicznej aktywności Ojca Świętego Franciszka występują liczne niepokojące objawy odstępowania od ortodoksji katolickiej, czyli odstępowania od Prawdy, od prawdziwego, jedynego Kościoła. Jednak pan niby-teolog nie zauważa innej oczywistości, że papież Jan Paweł II również odstępował od ortodoksji katolickiej, czyli od Prawdy, od prawdziwego, jedynego Kościoła. Problemem jest całe posoborowie. Jan Paweł II urządził profanację świątyni naszego Boga, żywego, jedynego, prawdziwego, w Asyżu. Na zaproszenie papieża w 1986 r. poganie bluźnili Bogu w kościele. Dalajlama postawił posąg Buddy na tabernakulum i palił mu kadzidełka z ukłonami. Dźiniści, buddyści, bisurmanie, żydzi, animmiści oddawali cześć swoim demonom (pod różnymi imionami i postaciami, np. węża, Allaha). Kto się modli nie do Trójcy Świętej, ten się modli do szatana. Jakże więc to? Jan Paweł II jest święty, a Franciszek jest (wciąż jeszcze za „mniejsze rzeczy”) fałszywym prorokiem?

    Polubienie

    • Na ile kto jest dobrym teologiem, to Pan Bóg wie. Stanowczo protestuję przeciwko zgryźliwemu epitetowi ad personam „nie-teolog”, jeśli wtyki tego typu będą się powtarzać, nie będę akceptował komentarzy. Dobrze, że komentarz jako taki jest merytoryczny – choć nie do rzeczy. Św. Franciszek Salezy mówi o herezji – czyichś poglądach, wyznawanych prawd wiary – gdy tymczasem sprawa Asyżu to praktyczna aplikacja współżycia z innymi religiami, czyli rzecz drugorzędna, dyskusyjna (nie-nieomylna), praktyczna, zwyczajowa. Tak, problemem jest całe posoborowie, zgadzam się. Problemem jest dwuznaczny język (interpretacja) niektórych sformułowań Vaticanum II (Pan by to pewnie z miejsca odrzucił VII). Problem jest postępująca masońska infiltracja Kościoła. Problemem jest tzw. „duch soboru”, który jest często modernizmem, liberalizmem, a nawet wprost herezją i anty-ewangelią. Co do wielu rzeczy pewnie byśmy się zgodzili, ale w mojej ocenie Jan Paweł II był święty, osobiście czuję jego wstawiennictwo. W żadnym tekście Jana Pawła II nie znajdziemy niczego, co jest przeciwne wierze katolickiej – tymczasem u Franciszka roi się od dwuznaczności, a czasem nawet wprost coraz śmielej przeinaczenia czy zaprzeczenia prawd wiary. Nie wiem, czy można akurat obwiniać Jana Pawła II o postawienie posążka buddy na tabernakulum – to jest rzecz oczywiście skandaliczna, ale nie wiem, czy za to bezpośrednią odpowiedzialność ponosi JPII. Naprawdę, będąc głową Kościoła nie można znać i „ogarnąć” wszystkich szczegółów, kiedy jeszcze duża część Kościoła wewnątrz skrycie mąci, przeinacza, jest nieposłuszna (na przykład to, co teraz działo się za Benedykta XVI – ile nieposłuszeństwa biskupów na świecie, którzy nie chcieli przestrzegać Motu prorpio). Być może część z tych, którzy przyjechali do Asyżu w jakiś mniej konkretny sposób po omacku odnosiła się do Trójcy – do Boga Jedynego. Tak, ci wszyscy animiści i tym podobni leżą w mocy złego, jakby powiedział św. Jan i często rzeczywiście mogą modlić się do bożków. Sam mam mieszane uczucia, jak myślę o Asyżu, przyznam szczerze, nigdy to nie było przedmiotem moich głębszych studiów. Dla mnie w całym tym zamieszaniu posoborowia Jan Paweł II mocno broni nauczania Kościoła (proszę pomyśleć, co by było gdyby jakiś modernista w tym czasie wstąpił na Tron Piotrowy – Kościoła dziś prawie by nie było). Robił tyle dobrego co mógł. Kto by lepiej i jak Kościół poprowadził w tym czasie? Kazus Asyżu dotyczy zwyczajów, działań, relacji – to nie wprost sprawa treści prawd wiary, herezji, o której mówi św. Franciszek Salezy. Nie podejmuję się oceniać Asyżu (musiałbym poświęcić ileś czasu na lekturę, by poznać dokładnie wszystkie okoliczności), zdaje sobie sprawę, jak ludzie to nieszczęśnie rozumieją, jako krok fałszywemu zjednoczeniu religii (czego Jan Paweł II na pewno nie zamierzał, podczas gdy mamy wątpliwości do kierunku pontyfikatu Franciszka). U Franciszka poza mnóstwem praktycznych co najmniej dziwnych rzeczy jest też ogólne zamieszanie i dwuznaczność w teorii, wierze, czego u św. Jana Pawła II zupełnie nie było. Wracając do św. Franciszka Salezego – ostrzega nas przed tym, co może kiedyś nastąpić, jawną i otwartą herezją samego papieża.

      Polubienie

      • 1) W Przysiędze antymodernistycznej kapłan ślubuje: „naukę wiary od Apostołów przez prawowiernych Ojców W TYM SAMYM ZAWSZE ROZUMIENIU i POJĘCIU nam przekazaną, szczerze przyjmuję”. Powszechnie wiadome/nad wyraz wątpliwe* jest to, że papieże Pius XI i Jan Paweł II to samo głosili o niekatolickich sektach i pogańskich kultach jako skutecznej i miłej Bogu w Trójcy Jedynemu drodze zbawienia człowieka. Papa Wojtyla, jak Pan niewątpliwy-teolog wie, składał tę przysięgę, której dochował/nie dochował*. 2) A encyklika Pascendi poucza nas: „Modernistów najprzebieglejszy manewr polega na tym, że nie przedstawiają swych doktryn ujętych w pewien porządek i zebranych w pewną całość, lecz jakoby rozproszone i oddzielone jedne od drugich, ażeby uchodzić za chwiejnych i niejako niestałych, gdy tymczasem są pewni i stanowczy”. Franciszek, jak wiemy, to anty-Syllabus oraz „ogólne zamieszanie i dwuznaczność w teorii, wierze, czego u św. Jana Pawła II zupełnie nie było”/było co niemiara*. Jan Paweł II powiedział/nie powiedział* bowiem do muzułmanów w Casablance: „Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga Żyjącego, Boga, który stwarza wszechświat i swoje stworzenia doprowadza do doskona­łości”. Nie całował Koranu/całował Koran*, modlił się/nie modlił się* o opiekę Jana Chrzciciela nad fałszywym kultem islamu, czynnie uczestniczył/nieuczestniczył* w kulcie animistycznym w Togo, asystował/nie asystował* w fałszywym kulcie heretyków w Wielkiej Brytanii. 3) Asyż to była/nie była* jedynie sprawa jednorazowego skandalu z 1986, który wymknął się spod kontroli Jana Pawła II. Papież zaprosił/nie zaprosił* na kolejny zjazd panreligijny w 2002 r. animistów, buddystów, sikhitów, shintoistów, muzułmanów, żydów, heretyków i schizmatyków, nie udostepnił/udostępnił im przestrzeń kaplic bazyliki i klasztoru w Asyżu na pogański kult demonów, fałszywych bożków, fałszywy kult, profanacje miejsc świętych. Katolika obowiązuje/już nie obowiązuje* nauczzanie Mortalium animos potępiające zjazdy międzyreligijne: „Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera”. Pius XI tylko żartował/wyraził nieomylnie Magisterium Kościoła Chrystusowego, pisząc: „W tych warunkach oczywiście ani Stolica Apostolska nie może uczestniczyć w ich zjazdach, ani też wolno wiernym zabierać głosu lub wspomagać podobne poczynania”. 5) Jan Paweł II dokonał/nie dokonał* profanacji niepokalanej hostii, udzielając w lutym 2004 r. w Watykanie prawdziwego Ciała Chrystusa należącemu do fałszywego „kościoła” episkopalnego premierowi Blairowi. Bowiem należą do Objawienia/herezji/przeżytków przeszłości* słowa natchnionego/nienatchnionego* Duchem Świętym Apostoła Pawła: „Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie. Dlatego też kto spożywa chleb lub pije kielich Pański niegodnie, winny będzie Ciała i Krwi Pańskiej. Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha. Kto bowiem spożywa i pije nie zważając na Ciało [Pańskie], wyrok sobie spożywa i pije”. (* – niepotrzebne skreślić) 6) Wracając do św. Franciszka Salezego – ostrzega nas przed tym, co może kiedyś nastąpić, jawną i otwartą herezją samego papieża. Albo dwóch, trzech, więcej niż trzech?…

        Polubienie

      • „Niewątpliwy-teolog” to już brzmi lepiej, choć wyczuwam ironię 🙂 Nieźle się ubawiłem, czytając ten kwestionariusz z gwiazdkami i opcjami do skreślenia – nie wiem, czy na wszystko dałbym radę odpowiedzieć, bo czasem brak mi wiedzy na temat okoliczności danych sytuacji. Co do Franciszka, to nie ma co tutaj mnożyć słów, wystarczająco na tym blogu jest tekstów. Co do kolejnych papieży, obawiam się że nie będzie już nikogo i sam Pan Jezus przyjdzie, ale to czas pokaże (Proroctwo świętego papieża Malachiasza wskazuje na Franciszka bezimiennie, jakby odmawiając mu urzędu). Jeśli natomiast chodzi o świętego papieża Jana Pawła II – z Pana tekstu wnioskuje, że określiłby go Pan heretykiem, a więc musi Pan być sedewakantystą – przytacza Pan w zasadzie tylko jedną sprawę dotyczącą z Jego nauczania, jeśli w gąszczu gwiazdek i opcji do skreślenia czegoś nie pominąłem: „Wierzymy w tego samego Boga, Boga jedynego, Boga Żyjącego, Boga, który stwarza wszechświat i swoje stworzenia doprowadza do doskona­łości”. Jeśli interpretować te słowa od strony posiadanych przez ludzi koncepcji i poglądów – nie da rady, byłyby błędne – inna jest teoria Boga w chrześcijaństwie, a inna u muzułmanów. Jeśli natomiast spojrzymy na nie przez pryzmat rzeczywistości (może to JPII miał na myśli) – to katolicy, którzy realnie trwają w zjednoczeniu z Naturą Bożą przez Jezusa, mogą się kierować do tego samego bytu co muzułmanie (którzy czynią to jednak po omacku, ślepo, z podatnością na wpływ demona, bez łaski uświęcającej itd.). Bóg jako kres realnej relacji w obu przypadkach to ten sam byt – choć relacja muzułmanów i chrześcijan jest zgoła odmienna, nieprzekraczalna różnica stopnia i wszystkiego. Poza tym wzięte in abstracto dla celów porównania niektóre przymioty Boga z jednego czy drugiego systemu poglądów są podobne np. Jedyność Boga (monoteizm), choć jedni i drudzy zupełnie inaczej rozumieliby to w systemie. dodam, że w moim przekonaniu islam to wymysł szatana, by zniszczyć chrześcijaństwo – ale to nie przeczy temu, co napisałem powyżej. Pozostałe przytaczane przez Pana rzeczy z JPII to sprawa praktyczna (obyczaje, moralność, próba właściwego zachowania) – aplikacja doktryny, która może być różna i wymaga zbadania nie tylko przedmiotu, ale i intencji i okoliczności, a ja nie dam rady, przepraszam, rozwijać tego tematu i badać źródeł, bo bym musiał chyba doktorat popełnić, by to przeanalizować na poważnie i w odniesieniu do łacińskich tekstów poprzedników JPII, w kontekście danego całego tekstu i obecnej sytuacji. Jeśli coś było nie tak w tym wszystkim u JPII – nawet wielkim świętym zdarzają się błędy – nie mnie to osądzać i oceniać, bo nie znam sprawy dokładnie w szczegółach. Część z tych rzeczy wydaje się być ewidentnie nie tak, ale nie można za całe posoborowie oskarżać JPII – ile jego odpowiedzialności i w czym to skomplikowana sprawa, by to zbadać. Nie znamy 5% tego, co się dzieje w Watykanie, rozmów, infiltracji masońskiej i stopnia posłuszeństwa papieżowi. Proszę mi wierzyć, że jako niewątpliwy-teolog nie jestem ignorantem w tych sprawach. Wierzę ponadto w moim przekonaniu równie świętemu co JPII papieżowi emerytowi Benedyktowi XVI, że wiedział, co robi, gdy JPII czynił JPII błogosławionym.

        Polubienie

  2. https://forumdlazycia.files.wordpress.com/2014/12/st-r-bellarmine_catholicharboroffaithandmorals-com.jpg?w=152&h=434

    Św. Robert Bellarmin o możliwości zaistnienia sytuacji, w której papież popada w herezję
    Opublikowano Grudzień 6, 2014 by emjot

    St. R. Bellarmine_catholicharboroffaithandmorals.com

    Papież — będący jawnym heretykiem —

    automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła , — jako, że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) — oraz członkiem Kościoła.

    Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół.

    Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców Kościoła, którzy nauczali,

    — że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję — (De Romano Pontifice, II, 30).
    za:
    https://forumdlazycia.wordpress.com/2014/12/06/sw-robert-bellarmin-o-mozliwosci-zaistnienia-sytuacji-w-ktorej-papiez-popada-w-herezje/

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s