Czy to kolejna nieprawda w ustach Franciszka? Jak można nie mieć możliwości żałowania za grzechy?

extreme.unctionW wypowiedzi na Anioł Pański z 2 listopada 2014 roku Franciszek powiedział:

Powierzamy Ci, Panie, dusze naszych najbliższych, osób, które zmarły bez pociechy sakramentalnej lub które nie miały możliwości żałowania za grzechy (sic!) nawet pod koniec swego życia.

Czy kiedykolwiek za życia można nie mieć możliwości zbawiennego żałowania za grzechy – choćby pod sam koniec życia i tylko wewnętrznie? Chyba praktycznie jedynie wtedy, gdy jest się już tak zniewolonym przez złego, że jest się niejako w piekle. Każdy przed śmiercią ma teoretycznie możliwość nawrócić się. Franciszek w swojej wypowiedzi niweczy nauczanie Kościoła na temat żalu za grzechy i sądu szczegółowego. Szczególnie ważne jest tutaj słowo „nawet”, które wyklucza przypadek nagłej śmierci.      

Wypowiedź Franciszka cytuje tutaj modlitwę o. Antonio Rungi. Nie ma jednak znaczenia, że ktoś wcześniej to przed Franciszkiem powiedział, dlatego że Franciszek obficie wkleja te słowa do katechezy i czyni z tej modlitwy przedmiot nauczania. Przytaczamy kluczowy fragment:

[Nessuno dei tuoi figli vada perduto nel fuoco eterno dell’inferno, dove non ci può essere più pentimento. Ti affidiamo Signore le anime dei nostri cari, delle persone che sono morte senza il conforto sacramentale, o non hanno avuto modo di pentirsi nemmeno al temine della loro vita. Nessun abbia da temere di incontrare Te, dopo il pellegrinaggio terreno, nella speranza di essere accolto nelle braccia della tua infinita misericordia.]

Niech nikt z Twoich dzieci nie zostanie wtrącony do wiecznego ognia piekielnego, gdzie nie może już być skruchy. Powierzamy Ci, Panie, dusze naszych najbliższych, osób, które zmarły bez pociechy sakramentalnej lub które nie miały możliwości żałowania za grzechy nawet pod koniec swego życia. Niech nikt nie lęka się spotkania z Tobą po ziemskiej pielgrzymce, w nadziei bycia przyjętym w ramionach Twego nieskończonego miłosierdzia.

Niezależnie od tego na ile świadomie Franciszek wypowiada te słowa (próbujemy być wobec niego życzliwi i przyjmować jego dobrą wolę), niniejszy fragment perfekcyjnie przeinacza nauczanie Kościoła. Spróbujmy bliżej się mu przyjrzeć.

W pierwszym przytoczonym zdaniu znajdujemy potwierdzenie, że istnieje piekło i że tam nie ma skruchy. Słusznie. Ale służy to podprowadzeniu dziwnego wybiegu myślowego w kolejnym zdaniu.

Jest w nim mowa o modlitwie za zmarłych. Ponieważ nie wiemy, kto idzie do piekła, a kto do nieba – modlimy się za wszystkich zmarłych, taka jest praktyka Kościoła. Modlitwa ta jednak trafia tylko do tych, co są w czyśćcu Za tych w piekle nie ma przecież potrzeby się modlić. Modlimy się za zmarłych, choćby umarli bez sakramentów – bo ksiądz nie zdążył dotrzeć albo z innych powodów – kto wie, może pod koniec życia okazali oni skruchę i żal jedynie w sercu i nikt o tym nie wiedział i będą zbawieni.

I tutaj pojawia się nieprawda w wypowiedzi Franciszka – mielibyśmy się modlić za tych, którzy nie mieli możliwości żałowania za grzechy nawet pod koniec życia? Szczególnie ważne jest słowo nawet, ponieważ wskazuje ono tylko na szczególne odniesienie wcześniejszych słów, które przecież w ogólności dotyczą także innych wypadków – innymi słowy Franciszek mówi tutaj, że wcześniej też nie mieli takiej możliwości żałowania (wykluczamy więc przypadki nagłej śmierci). Jest to co więcej stwierdzenie ogólne, mowa o ogólnym żałowaniu, a nie pojedynczych aktach. A jeśli ktoś umarł naglą śmiercią, nie mając możliwości żałowania choćby na styku życia i śmierci, czy Kościół nie naucza, że takie osoby idą do piekła, przestrzegając przed tym i modląc się o ustrzeżenie przed nagłą i niespodziewaną śmiercią? Wypowiedź Franciszka jest teologiczna, nie może posługiwać się przecież bełkotliwym językiem potocznym, bo fałszuje przez to nauczanie Kościoła. Ważne jest także w jakim duchu to wszystko się wypowiada – ogólna logika wypowiedzi.

Stwierdzenie o niemożliwości żałowania za grzechy jest nieprawdziwe, bo każdy (pomijając wskazany przypadek) ma teoretycznie możliwość żałowania, okazania skruchy – choćby tylko wewnętrznie i pod sam koniec życia – czy jest jakakolwiek wątpliwość w tym względzie? Inna sprawa, że grzeszne życie i odkładanie pokuty na starość jest bluźnierstwem przeciwko Duchowi Świętemu i często kończy się zupełnym zatwardzeniem serca, które prowadzi do odrzucenia sakramentów i potępienia wiecznego.

Jeśli jednak byłoby tak jak pisze Franciszek, to pozostawałaby jedynie taka możliwość – by pozostać w zgodzie z pierwszym przytaczanym zdaniem – że człowiek może żałować po śmierci, tzn. że sąd szczegółowy i przydzielenie do nieba/piekła ma miejsce jakoś później, a nie w chwili śmierci.

Ewentualnie jest też taka możliwość, że się idzie do nieba bez jakiegokolwiek żałowania za grzechy, będąc zatwardziałym grzesznikiem – grzeszmy sobie, a co – Bóg i tak wszystkich zbawi. To jest jeszcze większe przekłamanie nauki katolickiej.

Wyraźnie przeczy temu Katechizm Kościoła Katolickiego:

Umrzeć w grzechu śmiertelnym, nie żałując za niego i nie przyjmując miłosiernej miłości Boga, oznacza pozostać z wolnego wyboru na zawsze oddzielonym od Niego (1033)

Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci (!) idą do piekła, gdzie cierpią męki, „ogień wieczny” (pkt 1035)

Śmierć kończy życie człowieka jako czas otwarty na przyjęcie lub odrzucenie łaski Bożej ukazanej w Chrystusie (…) zaraz po śmierci każdego nastąpi zapłata stosownie do jego czynów i wiary (1021)

Każdy człowiek w swojej nieśmiertelnej duszy otrzymuje zaraz po śmierci wieczną zapłatę na sądzie szczegółowym, który polega na odniesieniu jego życia do Chrystusa i albo dokonuje się przez oczyszczenie, albo otwiera bezpośrednio wejście do szczęścia nieba, albo stanowi bezpośrednio potępienie na wieki (1022)

Słowa Franciszka, poza przytaczanym ewidentnym błędem, bardzo niebezpiecznie prowadzą w kierunku zadufania w miłosierdzie Boże i wystawiania Boga na próbę (jakby chcieć powiedzieć, że to nie sakramenty dają zbawienie – a odrzucenie sakramentów nie stawia duszy na drodze do piekła), prowokują lekceważenie sakramentów przy śmierci (skoro nie ktoś ich nie otrzymał, to i tak będzie zbawiony, a więc nie potrzeba na siłę starać się o księdza), oraz sprzyjają traktowaniu tych spraw bez należytej powagi (niech nikt się nie lęka – a gdzie zdrowa bojaźń Boża?). Korespondują ze zgubnymi teoriami przypisującymi wszystkim zbawienie.

Wystarczy cytować po kolei Katechizm Kościoła Katolickiego, by zobaczyć jak bardzo słowa Franciszka idą myślowo w drugą stronę:

Stwierdzenia Pisma świętego i nauczanie Kościoła na temat piekła są wezwaniem do odpowiedzialności, z jaką człowiek powinien wykorzystywać swoją wolność ze względu na swoje wieczne przeznaczenie. Stanowią one równocześnie naglące wezwanie do nawrócenia (1036).

Tym, którzy kończą swoje ziemskie życie, Kościół poza namaszczeniem z chorych ofiaruje Eucharystię jako wiatyk. Przyjęcie Komunii Ciała i Krwi Chrystusa w chwili przejścia do Ojca ma szczególne znaczenie i wagę. Zgodnie ze słowami Pana Eucharystia jest zaczątkiem życia wiecznego i mocy zmartwychwstania: „Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym” (J 6, 54). Jako sakrament Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał, jest ona sakramentem przejścia ze śmierci do życia, przejścia z tego świata do Ojca (1524)

Wezwanie Chrystusa do nawrócenia nadal jednak rozbrzmiewa w życiu chrześcijan. To drugie nawrócenie jest nieustannym zadaniem dla całego Kościoła, który obejmuje „w łonie swoim grzeszników” i który będąc” święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje” (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 8). Ten wysiłek nawrócenia nie jest jedynie dziełem ludzkim. Jest on poruszeniem „skruszonego serca” (Ps 51, 19), pociągniętego i dotkniętego łaską (Por. J 6, 44; 12, 32). pobudzającą do odpowiedzi na miłosierną miłość Boga, który pierwszy nas umiłował (Por. 1 J 4, 10) (1048).

 

(źródło: ^^^http://www.deon.pl/religia/serwis-papieski/dokumenty/

aniolpanski/art,58,papiez-franciszek-o-pamieci-i-modlitwie-za-zmarlych.html
włoski oryginał: ^^^http://w2.vatican.va/content/francesco/it/angelus/

2014/documents/papa
-francesco_angelus_20141102.html)

 

 

 

Advertisements

25 uwag do wpisu “Czy to kolejna nieprawda w ustach Franciszka? Jak można nie mieć możliwości żałowania za grzechy?

  1. Komentarz zaczerpnięty skądinąd za zgodą autora – nie mój, ale ma dużo racji:

    „Stwierdzenie o tym, że osoby nie mogły żałować za grzechy jest haniebne. Dlaczego? Ponieważ Bóg jest Panem życia i śmierci. Jeśli On przyzwala, aby osoba umarła, to robi to świadomie. Nie ma mowy o przypadku. Jeśli przypadek wchodzi w grę, to Bóg musiałby nie być wszechmocny. Skoro więc Wszechmocny Bóg dopuszcza do sytuacji, w której osoba jest POZBAWIONA możliwości żałowania za grzechy (mimo ich świadomości), to znaczy, że Bóg nie jest Sprawiedliwy i Miłosierny. Jak Dobry Bóg mógłby nie dać komuś szansy żałować za grzechy i odebrać mu życie? Albo więc Bergoglio po raz kolejny bredzi, albo Bóg nie jest wszechmocny, albo nie jest Dobry.
    Swoją drogą – jakiej znowu „pociechy Sakramentalnej”? Ja to nazywam „Sakramentem Świętym”, a Bergoglio pociechą. Może niedługo nazwiemy to „bonusem” albo nawet „zachcianką”.

    Lubię to

  2. Może Franciszek miał na myśli osoby sparaliżowane, lub których funkcje życiowe podtrzymuje jedynie specjalistyczna aparatura, a mózg już nie pracuje w zasadzie?

    Lubię to

    • Każdy ma jakieś podstawowe instynkty moralne – żal za grzech albo jego brak (chyba że zupełnie upośledzony umysłowo). Pójść za dobrem albo je odrzucić. Tu jest mowa u Franciszka o żałowaniu pod koniec życia. Jak zawsze możemy gdybać w tę czy inną stronę, co Franciszek miał na myśli.
      Tak czy inaczej wypowiedź Franciszka wpisuje się w nurt wykluczania konieczności sakramentów do zbawienia i prób krok po kroku w takich czy innych słowach wskazywania na miłosierdzie, które zbawi wszystkich, pomimo grzechu, pomimo braku żalu za grzech.

      Lubię to

    • a i jeszcze jedno – wpadło teraz do głowy… jak ktoś nie ma możliwości żałowania za grzech, bo jest tak upośledzony (umysłowo) to przecież też nie możliwości grzeszenia!
      to jest katecheza do ogółu na anioł Pański i sformułowania są bardzo ogólne – kazuistykę w sprawach zbawienia można robić na wykładach uniwersyteckich, a przykłady zupełnie skrajne nie powinny służyć za pouczanie w sprawach tego, co do tyczy ogółu

      Lubię to

  3. Takich jego ” kwiatków ” jest już całe mnóstwo, ale nawet już nikt nie reaguje. Nie wiem ,czy nauczono się już, że Franciszek teologicznie plecie trzy po trzy? Bo teolog to z niego żaden… liberalny humanista, a i owszem. Polityk, któremu wszystko jedno, o tak !

    Lubię to

  4. Bardzo ciekawy blog. Natomiast zastanawiam się, czy tytuł tego bloga jest trafiony. Jest wiele osób, które z chęcią by go czytały, ale tytuł je odstrasza, ponieważ nie chcą wpisywać się w tezę, że Franciszek jest fałszywym prorokiem. Wiem, wiem, że jest pytajnik. Ale mimo wszystko tytuł jest mocno sugerujący.

    Może warto by było go zmienić na mniej szokujący?!

    Lubię to

  5. Jeszcze jedno tylko dodam. Chętnie bym rozpowszechniała tego bloga, ale obawiam się, że większośc ludzi po zobaczeniu tytułu, przysłowiowo „postuka się w głowę”, nawet go nie czytając.

    Lubię to

    • Jak ja propaguje strony, w których jest coś z czymś się nie zgadzam, wyraźnie przy podaniu linka zaznaczam, jaki jest mój stosunek do całość, że na przykład nie zgadzam się konkretnie z tym czy tamtym. Czasami można propagować coś anonimowo. Fałszywy prorok może oznaczać nie tylko fałszywy prorok z Apokalipsy, ale ogólnie – ktoś kto podszywa się za prawdziwego proroka.
      Mimo wszystko statystyki pokazują, że średnio ten kto wejdzie na bloga zagląda na około 4-5 artykułów. Czyli jest wyraźna interakcja użytkownika z treścią strony, a tych, co od razu jak wejdą na stronę to wychodzą jest więc zupełna jakaś mniejszość, zupełnie niewiele.
      Może ktoś i postuka się w głowę, ale jeśli prawdą jest, że Franciszek chce świadomie i dobrowolnie wprowadzić zamęt do Kościoła i wypaczyć jego nauczanie to będziemy w najbliższych tygodniach / miesiącach świadkami coraz śmielszych jego wypowiedzi i działań – a wtedy ktoś kto wcześniej wszedł na bloga może po jakimś czasie na niego wrócić, gdy zobaczy nowe działania Franciszka i rzeczywiście będzie się zastanwiał czy nie jest on wilkiem w owczej skórze.
      Przemyśle sprawę z tytułem albo chociaż podtytułem. Dzięki.

      Lubię to

  6. Ja też się podpisuję pod wpisem Kasi, tytuł jest odstraszający i jak ktoś „lubi” ten blog od razu kojarzy się z tym, że odrzuca Franciszka. Osobiście na bloga zaglądam regularnie.

    Lubię to

    • Ciesze się, że są tacy, co na blog zaglądają regularnie. Tak, dobrze, że blog kojarzy się z odrzucaniem Franciszka, bo ma to być blog jednoznacznie krytyczny wobec Franciszka, po to został stworzony, choć na razie jako katolik nie mam podstaw by go formalnie odrzucić. To nie tylko przeczucia, ale nawet przekonanie wielu, że z Franciszkiem jest konkretnie coś nie tak. Co do tytułu (podtytułu) przemyślę sprawę – czas pokaże, czy tytuł (podtytuł) jest prawdziwy. Dzięki.

      Lubię to

      • Proszę pamietac, że mamy dwóch papieży z tego jeden nie jest od Boga.
        Ponieważ Franciszek dokonał wiele heretyckich wypowiedzi mniej ej czy bqrdziej ukrytych ale jednak heretyckich, do tego obraźliwych wobec Boga i Maryi, nie mam watpliwosci, że to falszywy prorok z Apokalipsy św.Jana.
        Nie wolno byc wiernym jego nauczani, nawet jesli zdarza sie, że jest ono od czasu do czasu poprawne.
        Jestem wierny nauczaniu Chrystusa i Benedykta XVI oraz jego prawych poprzednikow. Sam Franciszek dokonal na sobie ekskomuniki ipso facto i wykluczył sie w ten sposob z KK.
        Zachowujac wiernosc Magisterium to my wierni prawdziwemu nauczaniu jestesmy w KK Dlatego zwolnieni jestesmy z posluszenstwa wobec kacerza!

        Lubię to

  7. Tytuł tego bloga za rok czasu – po drugiej cześci Soboru w 2015 – może stać się przebojem. Ja uważam, że to tyłuł PROROCZY… ZASTRASZAJĄCO PROROCZY! Dla tych co czytają prasę nie tylko pro-franciszkową, ale i tę krytyczną, tytuł ten jest bardziej faktualny niż wielu ludzi zdaje sobie z tego sprawę. Jeżeli można to pozwolę sobie podać ten link: http: //dzieckonmp.wordpress.com/2014/09/27/przepowiedni-ktore-wskazuja-nadchodzace-problemy-papiestwa/

    Lubię to

    • Czy przebojem, to wątpię. Obawiam się, że większość katolików przyklaśnie radośnie zmianom, które wprowadzi Franciszek w kwestii Komunii Św. dla rozwodników (jeśli je wprowadzi). Naprawdę, niewielu będzie tych, którzy nie będą się z tym zgadzać. Zauważyłam, że jest ogromny problem ze zrozumieniem tego problemu wśród przeciętnych katolików. Argumenty o pseudo miłosierdziu Kaspara trafiają na podatny grunt. Aaaa, no i jeszcze będą się powoływać na „co zwiążesz na ziemi…”. Tak, że za rok (jeszcze) żadnej schizmy nie będzie, ale to jest tylko moja opinia.

      Czekam niecierpliwie na polskie wydanie książki 5 kardynałów (m.in. Mullera i Burke’a) na temat małżeństwa, bo chciałabym ją sprezentować niektórym osobom.

      I tu moja prośba do autora, czy mógłby monitorować tę sprawę i dać znać od razu na blogu o ukazaniu się książki w jęz. polskim.:)

      Lubię to

    • W przypadku tych, co już umarli, będzie to tylko swojego rodzaju podsumowanie, przedstawienie sądu Bożego wobec ogółu – oni zostali już wszyscy osądzeni w chwili śmierci. Kościół katolicki naucza, że każdy w chwili śmierci przechodzi sąd szczegółowy i od razu jest przydzielany do nieba (zwykle przez czyściec) albo do piekła – tak jak w przytaczanych fragmentach Katechizmu.

      Lubię to

  8. Co ten Bernard „Teolog” tu wypisuje, to głowa za mała! Człowieku, za każde słowo przed Bogiem odpowiesz, po co tak sobie „konto” nabijać grzechami języka? Za wszystkich szkodników w Kościele to niestety! trzeba się modlić, a resztę Bogu powierzać. Proszę sobie w swoim sumieniu odpowiedzieć ile się za duchownych modlisz?

    Lubię to

    • Jest różnica między „szkodnikiem”, co przy pewnym rozumieniu tego słowa może po prostu zakładać jakąś słabość czy nieumiejętność a „wilkiem”, który w przebraniu owcy świadomie i dobrowolnie czyni zło. Czy w przypadku Franciszka mamy do czynienia z tym drugim? Jeśli tak, to wtedy to, co piszę, nie jest grzechem języka, a zbawiennym uświadamianiem i przecieraniem oczu. Ile razy tylko mi się obrywa za pseudonim „teolog”, cieszę się. O byciu dobrym teologiem decyduje wiedza (biblijna, znajomość Tradycji, nieco filozofii) oraz przede wszystkim kontemplacja – wiara, która za łaską Bożą rozświetla intelekt. Można być kardynałem Kościoła a nawet papieżem i popaść w herezję… cóż to wtedy byłaby za teologia? Czasem ocena pewnych twierdzeń teologicznych przychodzi po czasie. Bóg wie, ile w moich rozważania prawdziwej teologii. Papierek lub jego brak nie czyni nikogo dobrym teologiem. Naprawdę jestem świadomy tego, co piszę. Jaki ze mnie teolog, czas pokaże. Proszę mi wierzyć, że się modlę za duchownych. A jak mawiał św. Tomasz z Akwinu, w przypadku błędów świeccy powinni wykazywać je u duchownych (biskupów, prałatów) nawet publicznie (dokładnego cytatu nie pamiętam, ale chodziło z pewnością była mowa o publicznym wskazywaniu błędów duchownych).

      Lubię to

      • Bernardzie
        Zgadzam się z tym co napisałeś.
        Mamy nie tylko mozliwosc, ale wrecz obowiązek rozpoznawac dobro i odrozniac je od zla, nawet jesli popelnia sie je w najwyzszych gremiach KK.
        Nie sądzimy czlowieka tylko jego czyny i slowa.
        A są to niezwykle wazne wskazania, bowiem kaplani w wielu momentach, poslugujac się falszywą solidarnoscią i milczą, choc widza co czyni wilk w owczej skorze.
        Ktos musi mowic prawdę, milczenie w tak waznych sprawach jest zbrodnią wobec braci i sióstr w Chrystusie.

        Lubię to

  9. A tu posłuchać i poczytac co mówił:

    http://www.radiomaryja.pl/kosciol/aniol-panski-z-ojcem-swietym-franciszkiem-75/

    a tu jest ta cała modlitwa:

    http://papiez.wiara.pl/doc/2229714.Pamiec-i-modlitwy-za-zmarlych-swiadcza-o-nadziei-na

    Jeszcze jest takie coś jak rozgrzeszenia in articulo mortis… ( łac. w obliczu śmierci …) A łaska Boża w mgnieniu oka robi się nadobfita i my nie wiemy co się dzieje w ostatnich sekundach między najgorszym grzesznikiem a Bogiem. Jedyne, co może Bogu w ocaleniu człowieka przeszkodzić, to wolna wola samego człowieka: on sam może odrzucić miłość Boga i Jego przebaczenie, skazując się tym samym na wieczne oddzielenie od Niego. A papież modli się za wszystkich. Nikt z nas ludzi nie wie na pewno, kto został potępiony. To sprawa między Bogiem a człowiekiem.

    Lubię to

    • Ja się z tym wszystkim, co Pani pisze, zgadzam. Ale to, co Pani pisze, nie dotyczy omawianego zdania. Jest faktem, że Bóg w Swoim Miłosierdziu każdemu daje możliwość żałowania za grzechu choćby czasami nawet tylko pod koniec życia (przeciwnie niż Franciszek mówi). A nikt, kto nie żałował za życia (choćby w ostatnich sekundach na progu śmierci), nie może być zbawiony – tak naucza KKK, nieprawdaż?
      A co do tekstów Franciszka – niejedna osoba dochodzi do przekonania, że jest to świadoma subtelna robota wypaczająca nauczanie Kościoła od maleńkich przeinaczeń krok po kroku coraz bardziej…

      Lubię to

  10. I dalej „teolog” brnie w maliny. Wszystko co napisałam jest na temat i jak najbardziej słuszna modlitwa papieża. Pozwolę ją zacytować:

    „”Boże nieskończonego miłosierdzia, powierzamy Twej niezmiernej dobroci tych, którzy pozostawili ten świat dla wieczności, gdzie oczekujesz na całą ludzkość, odkupioną bezcenną krwią Chrystusa, Twego Syna, zmarłego, aby odkupić nasze grzechy. Nie patrz, Panie, na tak wiele ubóstwa, nędzy i słabości ludzkich, gdy staniemy przed Twym sądem, aby zostać osądzonymi na szczęście lub na potępienie. Skieruj na nas swój miłosierny wzrok, pochodzący z łagodności Twego serca i pomóż nam wędrować drogą całkowitego oczyszczenia. Niech nikt z Twoich dzieci nie zostanie wtrącony do wiecznego ognia piekielnego, gdzie nie może już być skruchy. ***Powierzamy Ci, Panie, dusze naszych najbliższych, osób, które zmarły bez pociechy sakramentalnej lub które nie miały możliwości żałowania za grzechy nawet pod koniec swego życia.*** Niech nikt nie lęka się spotkania z Tobą po ziemskiej pielgrzymce, w nadziei bycia przyjętym w ramionach Twego nieskończonego miłosierdzia. Niech siostra śmierć cielesna znajdzie nas czuwających na modlitwie i obarczonych wszelkim dobrem, jakiego dokonaliśmy podczas naszego krótkiego lub długiego istnienia. Panie, niech nic nie oddali nas od Ciebie na tej ziemi, ale niech wszystko i wszyscy wspierają nas w gorącym pragnieniu pogodnego i wiecznego spoczynku w Tobie. Amen” (O. Antonio Rungi, pasjonista: Modlitwa za zmarłych).

    Kto jest autorem modlitwy? – pisze O. Antonio Rungi, pasjonista – Franciszek ją zacytował w swojej homilii.

    Dawa –> ten fragment dałam w *** i pytam, nie nalezy się za tych modlić? – odpowiadam jak najbardziej trzeba się modlić. Powyżej się wypowiedziałam o tym. A ileż ludzi ginie w wypadkach, katastrofach co nie było przygotowanych do śmierci – i co? za nich się nie modlić? a z naszego podwórka polskiego katastrofa w Smoleńsku?

    Lubię to

    • Tak modlić się za nich, ale oni też mieli możliwość żałowania za grzechy przed śmiercią. Naprawdę nie ma człowieka na ziemi, który nie ma możliwości żałowania za swoje grzechy. Większość żyjących w grzechu ciężkim ma możliwość żałowania przez dużą część życia. Nawet jeśli ktoś popełniłby grzech pod koniec życia lub zginał nagle – Bóg może dać człowiekowi szansę żałowania na progu śmierci, w ostatnich minutach/sekundach życia. Czasem te chwile decydują o zbawieniu człowieka – ostatnie momenty na progu przejścia na tamten świat, czasem jednak całe wcześniejsze życie sprawia, że nawet w chwili śmierci człowiek odrzuca Boże Miłosierdzie. Nikt jednak, kto nie żałował za życia, przed dokładnym momentem śmierci (który nota bene jest dla nas niemożliwy do stwierdzenie z dokładnością, bo ciało może dogorywać po wypadku, a Bóg jeszcze wyciąga rękę ku grzesznikowi, nie wiemy, co się dzieje i jak to się dzieje w ostatnich sekundach życia) nie może być zbawiony – tak naucza Katechizm. Dlatego powiedzieć, by modlić się za tych, co nie mają możliwości żałowania nawet pod koniec życia, jest podwójnym fałszem – wszyscy mamy możliwość żałowania za grzechu w życiu i za nikogo, kto umiera bez żalu (gdybyśmy to z pewnością wiedzieli), nie należałoby się modlić, bo on idzie do piekła.
      Ja analizuje tylko to jedno podkreślone zdanie modlitwy, a nie całość modlitwy. Modernizm ma to do siebie, że lubi mieszać prawdę z fałszem i delikatnie ją deformować, wstawiając pomiędzy to, co słuszne, twierdzenia wątpliwe, które delikatnie, ale jednak wyraźnie wypaczają naukę Kościoła.

      Lubię to

  11. Adminie – kto idzie do piekla albo do Nieba tylko Pan Bóg wie,
    Pan Bóg w Swojej Niepojętej Mądrości – myśli zupelnie odwrotnie jak czlowiek.
    Pan Bóg ocenia nas z Milości – a nie z Sakramentow Swiętych, Pokuty ,Różańcy czy
    Pielgrzymek.
    Na świecie są jeszcze tacy, co pojęcia nie mają o Bogu.
    A dlaczego mamy się nie modlić za wszystkich?

    Każda modlitwa jest bezcenna i Niebo dysponuje naszymi modlitwami a nie my.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s