Apel nawróconej kobiety do Franciszka: Błagam, nie schlebiaj grzesznikom!

poste.vaticaneDr Maike Hickson
10 grudnia 2014 roku

Drogi Ojcze Święty,

Z powodu agonii serca zdecydowałem się napisać ten szczery i otwarty list. I będę mówić o rzeczach, które zwykle w normalnych warunkach nigdy by nie zostały podane do publicznej wiadomości. A czynię to – a przynajmniej proponuję, aby tak zrobić – dla dobra Kościoła, dla większej Chwały Bożej i dla zbawienia ludzi. Ty osądź sam.

Ostatniej nocy nie mogłam spać. Martwię się o naszą Świętą Matkę Kościół. Przez cały rok 2014, w szczególności poprzez publiczne zachwalanie propozycji kard. Waltera Kaspera o umożliwienie przyjmowania Komunii Świętej rozwodnikom „w ponownym małżeństwie”, otwarłeś drzwi do wielu nieporozumień na temat nauczania moralnego Kościoła katolickiego i na wiele nieroztropności ze strony hierarchii Kościoła. Kilka oświadczeń pochodzących z synodu biskupów na temat rodziny w październiku 2014 roku uczyniły to zamieszanie jeszcze bardziej wyraźnym. A potem w grudniu 2014 roku sam udzieliłeś wywiadu dla „La Nacion” (link), w którym osobiście sugerujesz rozluźnienie stosunku Kościoła wobec tych, co zawarli ponowne związki małżeńskie poza Kościołem po uprzednim rozwodzie, mówiąc: „Sama Komunia Święta nie jest żadnym rozwiązaniem. Rozwiązaniem jest integracja”. Wydaje się więc, że chcesz dla nich nie tylko Komunii Świętej, ale także, aby w pełni uczestniczyli w życiu Kościoła, jako lektorzy w Mszach i jako rodzice chrzestni dzieci.    

Takie podejście oznaczałoby ominięcie grzechu lub przeciwwagę dla niego – a nawet jego zatwierdzenie. Rozmyłoby to różnicę pomiędzy kimś, kto żyje w stanie łaski uświęcającej, a zatem podoba się Bogu, naśladując przykazania Boże i rady Ewangeliczne, a kimś, kto obiektywnie żyje w stanie grzechu, co nie podoba Bogu z powodu jego braku poszanowania dla Prawa Bożego i Jego Mądrości. Owa sytuacja spowodowałoby anarchię i zniszczyłaby moralne fundamenty Kościoła katolickiego. Wkrótce doprowadziłoby to etosu: „Róbta co chceta”.

Jeżeli pary żyjące po rozwodzie w kolejnych związkach mogą przyjmować Komunię Świętą, to dlaczego nie może tego każdy inny grzesznik, który również odmawia pokuty i zadośćuczynienia? Zwyczajny pijak regularnie bijący swoją żonę, notoryczny kryminalista lub kobieta, która zabiła dziecko w swoim łonie i tego w ogóle nie odpokutowała? Dlaczego więc każdy katolik miałby dłużej słuchać i podążać za jakimkolwiek prawem Kościoła, skoro nie będzie przeciwko niemu tak czy inaczej żadnych moralnych sankcji?

A co ze słowami samego Jezusa Chrystusa? Czy one nie mają żadnego już znaczenia? Jeśli ktoś zmieniłby katolickie prawo dotyczące cudzołóstwa, to sprzeciwiłby się on samemu Chrystusowi.

Po przyjęciu zaproszenia Mario Palmaro (link), ja też stawiam teraz publiczny sprzeciw wobec kierunku, w którym wydaje się, że zamierzasz powieść Kościół.

Pozwól mi oto wyjaśnić, dlaczego.

Nawróciłam się dziesięć lat temu, urodziłam się w 1972 roku i wychowałam w Niemczech, a obecnie mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Pochodzę ze świata, który obecnie jest coraz bardziej i bardziej wykolejony i wrogi, o ile nie przenika go życie Kościoła katolickiego; ze świata, któremu Ty teraz wydajesz się kłaniać oraz schlebiać. Dorastałam bez żadnej wiary, w rozbitej rodzinie, w świecie konkubinatów, aborcji, rozwodów i samolubstwa. Nie znałam nawet w pełni Dziesięciu Przykazań. A na pewno już nimi nie żyłam. Ani nie miałam też pełnej rodziny, która dała by mi mocną tożsamość, bezpieczeństwo czy moralne wskazówki. Taki styl życia doprowadził mnie do wielu ślepych uliczek, a nawet do depresji. Tak było, dopóki nie poznałam mojego przyszłego męża, kiedy to światło Chrystusa wydawało się po raz pierwszy wchodzić do mojego serca, powoli, ale miarowo.

Istniały dwa bardzo ważne elementy z życia Kościoła, które były kanałami łaski dla mnie i przyciągały mnie do Niego – i to było jeszcze zanim miałam prawdziwie nadprzyrodzoną wiarę. Po pierwsze, była to piękna tradycyjna liturgia, Msza Święta oraz śpiewane Oficjum według melodii gregoriańskich; po drugie, nauczanie moralne Kościoła, wraz z jego pełniejszym zrozumieniem prawdy o naturze ludzkiej.

Żyjąc życiem nieskrępowanym grzechem oraz bez jakichkolwiek głębszych zobowiązań, zdałam sobie sprawę, że ta droga prowadzi jedynie do rozpaczy i ostatecznego zniechęcenia się co do trwałej miłości lub ustabilizowanego i zakotwiczonego sposobu życia. Gdy na przykład studiowałam naukę moralną Kościoła dotyczącą czystości i jej znaczenia przed ślubem, a także tę o nierozerwalności sakramentu małżeństwa, to zaskoczona uświadomiłam sobie, jeśli tylko chociaż w zwykłych terminach, prawdę o tym wszystkim.

Nauczanie moralne Kościoła katolickiego jest uzdrawiającym balsamem dla tych wszystkich zagubionych dusz w pysze, zmysłowości, niewierności i braku szacunku dla dobra swoich dzieci. Taki egoizm sprawia, że zostawiają ukochanego towarzysza i wyprowadzają się do innej osoby, gdy coś jest nie w porządku – bez względu na potrzeby i tęsknotę dzieci do poprzedniego związku we własnym ciepłym i stabilnym domu. Jest również szkodliwe dla dusz, które popełniają i utrzymują te samolubne czyny. Gdy grzeszymy w ten sposób, nie jesteśmy wolni. Grzech nie jest dobry dla człowieka. To jest to, co ja stopniowo zauważałam. Zrozumiałam, że tylko wtedy, gdy zachowuje się czystość przed ślubem, a tym samym zachowuje się z dala od przedwczesnego zmysłowego przywiązania do ukochanej osoby, to tylko wtedy ma się jasny umysł, aby podjąć zobowiązanie do życia małżeńskiego z kimś i to na całe życie. Tylko wówczas, przy udziale łaski, będzie ta więź mogła być dobrze przygotowana, aby przetrwać. Umysł musi być przygotowany, aby wiedzieć, że bez względu na to, że występują problemy w małżeństwie, zawsze znajdzie się sposób, aby pozostać razem: „na dobre i na złe”.

Zdałam sobie sprawę, że wcześniej byłam gorliwym studentem neo-pelagiańskiego okresu Oświecenia z XVIII wieku oraz że nam, ludziom, nie potrzeba tylko abstrakcyjnych ideałów, ale bardzo wyraźnych instrukcji, jak prowadzić życie dobre, a nawet więcej niż dobre. Nie wystarczy mówić o pięknie rasy ludzkiej, braterstwie i miłości, i tak dalej, ale trzeba wiedzieć, jak się naprawdę zbliżyć do tych celów. I tutaj jest Kościół, aby nas uczyć i wznosić nas ponad naszą upadłą naturę ludzką wraz z naszymi grzesznymi skłonnościami oraz jej silnymi inklinacjami do egoizmu i rozpaczy.

Moje własne osobiste życie jest tego dowodem. Kościół z jego nakazami i radami wyciągnął mnie z błota grzechu i egoizmu. A teraz, Ojcze Święty, to Ty wydajesz się wyciągać Kościół w błoto. Mówisz grzesznikowi, że zachowuje się i postępuje on z reguły dobrze, tak jak on to po prostu robi. Nie wznosisz nas do wyższego poziomu Chrystusa Pana, tak jak Kościół – jako nauczyciel narodów – od zawsze to lojalnie czynił; pozwalasz nam tkwić takimi, jacy jesteśmy, pocieszając nas lub uspokajając nas – w naszym grzechu. w tym kryje się okrucieństwo sentymentalizmu, co nie jest prawdziwym miłosierdziem!

Pobłażliwość wobec przykazań Bożych i kościelnych doprowadzi jedynie do jeszcze większej grzeszności. To, czego my sami doświadczyliśmy, my, dzieci rewolucji kulturalnej w Niemczech w 1968. Pozwolono nam beztrosko babrać się w błocie i podjąć takie zachowania, aby były zgodne z naszym samozadowoleniem oraz gnuśnością. Konsekwencją tego była bezduszność. Wielu rodziców i nauczycieli w tamtym czasie nie chcąc już więcej karać swoich dzieci, ani stosować wobec nich wyłącznie sankcji karnych, gdy źle się zachowywały, doprowadziło do tego, że w konsekwencji kwitły niemoralne i nieludzkie zachowania. Ja sama jestem świadkiem skutków takiego permisywizmu w szkole, gdy koleżanka w mojej klasie była napastowana przez rówieśników w swoim młodym wieku z tego prostego powodu, że usiłowała być dobrą i pracowitą uczennicą. Nauczyciel w swojej pobłażliwości w ogóle nie sprzeciwił się temu złu, tak że wkrótce tak się stało, że ta koleżanka musiała opuścić szkołę.

Ale w tym wypadku musimy teraz radzić sobie z kwestią dusz i ich zbawienia. Czy Ty jako głowa Kościoła udzielisz duszom pomocy, aby dostały się do nieba, skoro pocieszasz je w ich grzechach? Czy to takich rzeczy nauczał Ignacy Loyola swoich jezuitów? A czy jest to pożyteczne, jeżeli czynisz sprawy niejasnymi i wieloznacznymi, zagmatwanymi i pozbawionymi przejrzystości? Jak wiele par, które przez długi czas zmagają się w swoich małżeństwach, ale wciąż pozostają ze sobą razem z powodu wierności pełnej prawdzie nauczania Chrystusa będzie teraz – po twoich ostatnich słowach, jak również po niektórych wypowiedziach biskupów na synodzie – popadać w rozwiązłość, opuszczając swoje małżeństwa, i myśląc, że pomimo wszystko mają obecnie dla siebie „drugą szansę”? A co jeżeli tymczasowo wyprowadzisz kogoś z rozpaczy, aby następnie doprowadzić go do zadufania, które wraz z rozpaczą jest jednym z dwóch grzechów głównych przeciwko cnocie nadziei? Będziesz musiał jednego dnia odpowiedzieć za każdą z tych dusz przed Bogiem, i błagam Ciebie, abyś pomedytował nad tym, co usiłuję Ci powiedzieć. Mogę Ci od razu przekazać, że podjęta przez Ciebie droga nie przyniesie owocu. Jedynie wezwanie do nawrócenia i jasne wskazówki, jak to uczynić, oraz zmaganie się, aby się w nim utrzymać – wspominając tutaj wielkiego świętego Jana Chrzciciela – będzie prowadzić dusze do nieba. Proszę, nie schlebiaj grzesznikowi, a raczej podźwignij go i wydobądź go z grzechu! To jest właśnie to, co dobry katolicki ksiądz zrobił ze mną, i ja jestem jemu wdzięczna na wieki za to, co zrobił.

Błagam cię, Ojcze Święty, zawołaj do tego grzesznego świata, który jest zanurzony w takiej bezduszności, ponieważ nie posiada on już więcej żadnego pouczenia i wychowania (a czasem zganienia) matki, aby przypominać o zasadach Bożych. Prawa Boże są dla nas dobre! Pokaż grzeszącemu światu, jak stać się lepszym. Pokaż wszystkim ludziom pozostającym w konkubinacie i po rozwodzie, jak stać się wiernym. Lojalnym wobec współmałżonka, a przede wszystkim – w Oczach Bożych – lojalnym wobec swoich małych dzieci. Nie pozwól nam bardziej wchodzić w to wykroczenie, ale raczej pomóż nam je na nowo zatrzasnąć i uleczyć.

Wołaj do rodziców, aby powstrzymali się w swoim egoizmie i troszczyli się najpierw o swoje dzieci dla ich większego dobra. Rozwód to śmierć dla duszy małego, wrażliwego dziecka, jego nadziei i bezpieczeństwa i miłości. Mówię o tym z doświadczenia. Mówię tutaj jako matka. Jak możesz tego pragnąć – gdy mój mąż i ja uczymy nasze własne dzieci Dziesięciu Przykazań i mówimy o naszym obowiązku, aby szczerze żałować z powodu naszych grzechów, kiedy idziemy do spowiedzi – żeby w tym samym czasie Kościół mógł niebawem umożliwić tym, którzy łamią Boże prawa, pozwolić otwarcie przystępować do Komunii Świętej?

Podźwignij nas wszystkich, grzeszników. Wezwij nas do świętości, do świętości, która jest zakorzeniona w głębokiej miłości do Chrystusa i do Jego Matki, i podaj nam jasne instrukcje o tym, jak być dobrym i lepszym. Na zakończenie zacytuję ponownie Mario Palmaro, którego wezwanie do jawnego oporu niniejszym czynię, i którego protest przed śmiercią przeszył moje serce i serca wielu innych.

Fakt, że papież jest „lubiany” przez ludzi, jest całkowicie bez znaczenia dla logiki Kościoła istniejącego od dwóch tysięcy lat: papież jest Wikariuszem Chrystusa na ziemi i musi zadowolić naszego Pana. Oznacza to, że korzystanie przez niego z władzy papieskiej nie ma charakteru absolutnego, lecz jest podporządkowane nauce Chrystusa, która znajduje się w Kościele katolickim, w jego tradycji i w sakramentach, przez życie dzięki łasce”.

Ja będę modlić się za Ciebie, Ojcze Święty, każdego dnia. A w międzyczasie – w tej dolinie łez – będę pokładać także ufność w słowa Mario Palmaro:

W niektórych małych kościołach na uboczu zawsze będzie kapłan, który celebruje Mszę w święty sposób; w ciasnym mieszkaniu samotna staruszka z niezłomną wiarą odmówi różaniec; w zacisznym rogu Domu Opatrzności Bożej siostra zakonna będzie opiekować się dzieckiem uznanym przez wszystkich za bezwartościowe. Nawet wówczas, gdy wszystko wydaje się stracone, Kościół, to Miasto Boga, nadal emituje swoje światło na „miasto człowiecze”.”

Proszę Cię, Ojcze Święty, wysyłaj światło wiary i miłości Boga na świat, mówiąc jemu prawdę – że część Stworzenia buntuje się przeciwko Bogu – oraz pokazując światu, gdzie on źle postępuje, i zrób to, choćby nawet kosztem utraty swojej obecnej popularności i pozornie dobrej opinii w świecie. Wydaje się bowiem, że świat potrzebuje – nawet bardziej niż kiedykolwiek – pełnego świadectwa Kościoła katolickiego. Pełnej prawdy, bez kompromisu. Dopiero wtedy uzyskasz więcej zaufania, wzmocnisz swój zasięg wpływów i zdobędziesz prawdziwy szacunek.

(źródło Rorate Coeli)

Reklamy

17 uwag do wpisu “Apel nawróconej kobiety do Franciszka: Błagam, nie schlebiaj grzesznikom!

  1. Umiłowani w Chrystusie Panu. Jeżeli Papież Franciszek jest tym z Księgi Objawienia Św. Jana nie zmienimy jego Samego i jego postępowania, bowiem te rzeczy i On zostały przepowiedziane i to się musi wypełnić zgodnie pismem świętym. My musimy patrzeć, widzieć, wierzyć w Pana Naszego Jezusa Chrystusa i nie pozwolić się omamić oszustwem,aby zejść z drogi Prawdy, którą nam objawił Nasz Zbawiciel i Odkupiciel Jezus Chrystus. Trwajmy w prawdzie i w wierze a te rzeczy muszą się i tak wydarzyć, bowiem zostały przepowiedziane. Trwajmy w wierze w Naszego Pana Jezusa Chrystusa.

    Polubienie

    • Dz 1,7-9: I rzekł do nich: Nie wasza rzecz jest znać czasy i chwile, które Ociec w swej władzy położył; ale weźmiecie moc Ducha Świętego, który przydzie na was, i będziecie mi świadkami w Jeruzalem i we wszystkiej Żydowskiej ziemi, i w Samaryjej, i aż na kraj ziemie. A to rzekszy, gdy oni patrzali, podniesion jest, a obłok wziął do od oczu ich.

      2 P 3,9: Nie odwłacza-ć Pan obietnice swojej, jako niektórzy mnimają, ale cierpliwie sobie poczyna dla was, nie chcąc, aby którzy zginęli, ale żeby się wszyscy do pokuty nawrócili.

      Jon 4,10-11 I rzekł Pan: Ty żałujesz bluszczu, na któryś nie robił aniś uczynił, żeby wzrósł; który za jednę noc urósł i za jednę noc zginął. A ja bych nie miał przepuscić Niniwe, miastu wielkiemu, w którym jest więcej niż sto i dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie wiedzą, co jest między prawicą, a lewicą ich, i bydła wiele?!

      (Biblia, tj. Księgi Starego i Nowego Testamentu według przekładu starego, w kościele powszechnym przyjętego na polski jezyk z nowu z pilnością przełozone, z dokładaniem tekstu żydowskiego i greckiego przez D. Jakuba Wujka, 1599)

      Módl się za nawrócenie obecnego papieża, za obiór następnego lepszego papieża, a nie trzymaj kciuków za tym, żebyś mógł zobaczyć jak to „ty masz rację”, że zaraz Franciszek intronizuje Antychrysta. Nie czekaj jak Jonasz na zniszczenie Niniwy, ale rób, co do ciebie należy. Nawracaj się, dawaj świadectwo wiary i módl się do Pana.

      Polubienie

      • @Scooby, Antychryst będzie postacią na wskroś POLITYCZNĄ; on objawi się jako utalentowany polityk, a nie przywódca kościoła. Dopiero po tym jak nowy zjednoczony fałszywy kościół poprosi go, to wówczas zajmie on tron przywódcy religijnego, który w tych czasach – po spaleniu juz Rzymy i Watykanu – zajmnie on wtedy w Jerozolimie i tam każe się uwielbić z czasem jako Bóg….

        Wydaje się, że ten tron to będzie tronem III świątyni żydowskiej…Żydzi go na początku przyjmą jako tego oczekiwanego Mesjasza, ale jak każe on uwielbić swój posąg i oddać mu pokłon, to wówczas oni zrozumieją, że to jest oszust…

        Obyśmy nie pomylili prawdziwego papieża kościoła podziemnego i prześladowanego, z tym fałszerzem wszechczasów…

        Polubienie

      • @InnaEwangelia… z punktu widzenia Bożego, jak ty to widzisz, że Judasz przez 3 lata patrzył w twarz samego Boga – Jezusa – jadał z Nim wspólnie i słuchał Jego słów prosto z Jego warg, a pomimo to obecność samego Boga nie pomogła jemu nie okazać się jednak zdrajcą. Jego osoba też była przepowiedziana…

        Jak to jest, że człowiek rodzi się i ma wolna wolę, a i tak musi wypełnić proroctwo i okaże się zdrajcą… KTOŚ TAKI MUSI SIĘ NARODZIĆ… bo tak Bóg powiedział… ale to jest po prostu straszne…

        Co to za tajemnica…

        Polubienie

      • Papież Bergoglio okaże się grabarzem Kościoła świętego. Nie będziecie się modlić za papieża – bo wiecie, co będzie; już znacie prawdę. Franciszek będzie potępiony, pójdzie do piekła w ogień przygotowany Judaszowi, Szatanowi i aniołom jego.

        List Jakuba Apostoła 4,11-17: „Nie uwłóczcie jeden drugiemu, bracia. Kto uwłacza bratu abo który sądzi brata swego, uwłacza Zakonowi i sądzi Zakon. A jeśli sądzisz Zakon, nie jesteś czynicielem Zakonu, ale sędzią. Jeden jest Zakonodawca i Sędzia, który może zagubić i wybawić. A ty ktoś jest, co sądzisz bliźniego? Oto teraz co mówicie: Dziś abo jutro pójdziemy do tego miasta i zamieszkamy tam rok, i będziem kupczyć, i będziem mieć zysk: którzy nie wiecie, co jutro będzie! Bo cóż jest żywot wasz? Para jest okazująca się na mały czas, a potym zniszczona będzie. Miasto tego, co byście mieli mówić: Będzieli Pan chciał; i: Jeśli będziem żywi, uczynimy to abo owo. A teraz chłubicie się w hardościach waszych. Wszelkie chłubienie takie złośliwe jest. Umiejącemu tedy dobrze czynić, a nie czyniącemu, jest mu grzech”.

        Polubienie

      • @InnaEwangelio – a po co Bóg daje, dawał i zawsze będzie dawał PROROCTWA?

        Przecież nikt z nas nic nie wymyśla sam. Opis proroczy – który dotyczy tych czasów i dwóch papieży, z których ten co nosi imię Piusa X (Giuseppe- Józef) zostanie męczennikiem – jest dobrze udokumentowany w kościele… i to wielokrotnie u wielu proroków i widzących!

        PO CO NAM WIĘC BÓG DAJE PROROCTWA?

        Nie, to nie w tym tkwi problem. Problem tkwi w tym, że nikt ich nie słucha (w większości za sprawą pasterzy), nie chce w nie wierzyć i je lekceważy.

        Bóg nam wszystko powiedział, aby ocalić nasze dusze i dusze naszych braci i sióstr, BO BOGU TYLKO ZALEŻY NA ZBAWIENIU DUSZ…

        Czemu kościół deprecjonuje proroctwa?

        Czynią to uczeni w Piśmie, którym proroctwa przeszkadzają, bo gdyby w nie wierzyli TO MUSIELIBY ICH POSŁUCHAĆ… a tak to robią co chcą ze swoimi intelektualnymi wywodami wobec wiary i jest im z tym dobrze i bezpiecznie!!! Nikt im nie mąci…

        Gdyby słuchali Boga, to nigdy by nie spali spokojnie, bo trzeba by było nieustannie być gotowym i czujnym na kolejne ostrzeżenie, które Bóg zsyła kościołowi, a tak nic nie muszą! Ululani do wina własnej intelektualnej wersji wydarzeń… Ale to się źle skończy, bo jak ktoś myśli, że Bóg daje nam proroków, aby ich nikt nie słuchał, poniewierał i lekceważył… to skosztuje owoców Jego Świętego Gniewu.

        Polubienie

  2. ej…to, że ktoś się obawia (o przyszłość KOścioła) mając słuszne przesłanki nie znaczy, że Franciszka nienawidzi czy osądza.. raczej ty osądzasz tych, którzy stają w prawdzie o tym co widzą,dostrzegają. Módlmy się o dar rozpoznawania prawdy.. Jakże często zresztą ostatnio księża o tym wspominają i o wytrwałości w wierze. Nie dopuśćmy do rozłamów między nami bracia w Chrystusie! Nie wywyższajmy się nad pozostałych..Módlmy się raczej za siebie wzajemnie, za cały kościół, nie ustawajmy w miłowaniu i nie kłóćmy się posiłkując się słowami Pisma Świętego pozdrawiam A.W.

    Polubienie

  3. U Marii Valtorty w „Poemacie Boga Człowieka” Jezus modlił się za Judasza do samego końca, walczył o niego, płakał za nim do Ojca, uważał go za przyjaciela… No cóż, Judasz był jednym z Jego uczniów, żył z Nim, śmiał się z Nim, płakał z początku i prosił jeszcze o przebaczenie; a Jezus oprócz Bożego Serca, był Człowiekiem – człowiekiem obdarzonym uczuciami. Myślę, że to jeszcze bardziej wzmacniało w Nim tę chęć ratowania ucznia za wszelką cenę (naprawdę walczył o niego niebywale).
    My uczuciowo nie jesteśmy związani z Franciszkiem. Jest wielką sztuką modlić się za „nieprzyjaciela” Boga – gdy nasze serce nam to mówi, że tak to jest. Mnie żal mi go, ale z drugiej strony bardziej mi żal tych, którzy przez niego wpadną do piekła (jego czyny i słowa szkodzą duszom, nie zaprzeczysz). I ja pomodlę się za Franciszka (wolę jednak w intencji Maryi się modlić oraz za PAPIEŻA, kimkolwiek on dziś nim był w Bożych oczach) choć z drugiej strony jego owoce mówią mi, że ten „papież” (owoce jego wymuszają cudzysłów) już dawno zgrzeszył grzechem niewybaczalnym, który sprowadza śmierć wieczną –> A zatem:
    z Pierwszego Listu św. Jana:

    „Jeśli ktoś spostrzeże,
    że brat popełnia grzech,
    który nie sprowadza śmierci,
    niech się modli, a przywróci mu życie,
    mam na myśli tych,
    których grzech nie sprowadza śmierci.
    Istnieje taki grzech,
    który sprowadza śmierć.
    W takim wypadku nie polecam,
    aby się modlono” (5, 16).

    „…Słowa Pisma nie można odrzucić”… – jak powiedział Jezus

    Polubienie

  4. Powyższy mój Komentarz był do „InnaEwangelia”.
    I mała poprawka: …modlę się w -> ‚intencjach Maryi’, nie w ‚intencji Maryi’ (bo to dziwnie brzmi).

    A „grzech, który sprowadza śmierć” jest to grzech przeciw Duchowi Świętemu -> http://www.pch24.pl/grzechy-przeciw-duchowi-swietemu,3028,i.html (myślę, że może mieć co najmniej cztery z pięciu rodzajów tych grzechów)
    Franciszek wręcz namawia do „grzeszenia w nadziei miłosierdzia Bożego”. On „raczej” doskonale wie, co robi, tylko ‚udaje głupiego’ dla jednych, a dla drugich udaje mądrego . Ci pierwsi boją się osądzać czyny i słowa Franciszka, drudzy na nim już się poznali lub zrobią to niebawem.

    Gdyby się okazało, w co BARDZO wątpię, że ma być inny APOKALIPTYCZNY Fałszywy Prorok, to każdego szkoda, że nie skosztuje Chwały Bożej. Niestety, ktoś nim jednak musi być. I to nie będzie ofiara Pisma (żeby się wypełniło), tylko ofiara własnej zawziętej pychy.

    „…jeden z nich zginął, aby się wypełniło Pismo” = Wszechwiedzący znał tę duszę WCZEŚNIEJ (przed jej stworzeniem), co w niej siedzieć będzie i co z tym pocznie…

    Polubienie

  5. Papiestwo ma za sobą już okres pornokracji, papieży heretyków, ma za sobą występnych papieży renesansu. W momencie, kiedy opętany przez Diabła Marcin Luter rozpoczynał herezję protestancką, na tronie Piotrowym zasiadał niewierzący w Chrystusa pederasta i hedonista Leon X. W ciągu dziejów papiestwa z dopustu Bożego wielokrotnie chrześcijanie byli wystawieni na próbę wierności papieżowi i hierarchii kościelnej. Czy katarzy, husyci, Luter, Zwingli, Kalwin nie wierzyli tak silnie jak dziś wy, że apokaliptyczny Fałszywy Prorok przygotowujący władzę Antychrysta to papież, który właśnie za ich czasów zasiada na tronie Piotra? Opamiętajcie się, jest waszym psim obowiązkiem modlić się za nieprzyjaciół waszych z miłością. Tak jest wola Pana. Jeśli Franciszek głosi coś sprzecznego z prawem Bożym – nie czyń tego, co niezgodne z wolą Bożą, ale módl się za niego tym usilniej. Bez wymówek. Pan mówi ci, że nie twoją jest rzeczą znać czas, który Ojciec ustanowił, zapowiedział w Objawieniu publicznym, ty masz trwać niewzruszenie, dawać dobre świadectwo, modlić się za nieprzyjaciół. Mów, nazywaj, co konkretnie złego robił Jan XXIII, Jan Paweł II, Franciszek – ale nie sprowadzaj na siebie wyroku, głosząc, że na pewno Franciszek jest przepowiedzianym przez Apokalipsę. Z każdego słowa będziesz osądzony. Ciebie obowiązuje Objawienie publiczne – Tradycja i Pismo, które zaznaczają, że nie twoją jest rzeczą znać porę przez Boga ustanowioną, ty masz być gotowy teraz i zawsze powiedzieć: Amen, przyjdź Panie Jezu! W sprawach wiary rzymskiego katolika nie interesują prywatne opinie, prywatne objawienia. W sprawach wiary rzymskiego katolika nie interesują dyrektywy anonimowych regulatorów życia religijnego, przekazy z Irlandii albo od Gospy przepowiadającej mistrzów Jugosławii. Módl się za złego papieża, módl się za obiór dobrego, katolickiego papieża, bo to twój obowiązek.

    Polubienie

    • @InnaEwangelia
      Zauważmy, że zarówno Księga Daniela jak i Apokalipsa należą do Objawienia Publicznego. To co jest tam zawarte wypełni się – nie wiemy tylko kiedy. I to prawda, że nie znamy „dnia ani godziny” powtórnego przyjścia Jezusa, ale On sam mówi nam, żebyśmy obserwowali znaki czasu (np. Mt 24, 32-33). I znaki te są dziś bardzo wyraźne. Ignorowanie ich jest co najmniej nierozsądne.

      Zwróć też uwagę, że nikt tu nie przesądza autorytatywnie, że Franciszek to apokaliptyczny Fałszywy Prorok. Owszem, pokazujemy pewne niezaprzeczalne fakty, które – w połączeniu ze znakami czasu – zdają się tę tezę czynić mocno prawdopodobną. I tylko tyle. Zapewne wkrótce, widząc (albo nie) „ohydę spustoszenia” nie będziemy mieć już wątpliwości. I to też prawda, że nawet jeżeli Franciszek to Fałszywy Prorok, to modlitwa za niego może jednak pewne wydarzenia złagodzić. Modlitwa jest zawsze dobrym wyjściem.

      I teraz jednak dość ostrożnie wypowiadałbym się na temat tzw. „prywatnych opinii” czy „anonimowych regulatorów życia religijnego”, zwłaszcza w wymienionym kontekście (Maria z Irlandii, czy Medjugorie). To fakt, że wielu fałszywych proroków zostało również przepowiedzianych w tych czasach. Jednak nie możemy wykluczyć, że Bóg posyła nam również autentycznych proroków. A ignorowanie tychże (co jest jednocześnie ignorowaniem Słowa Bożego) nigdy w historii nie kończyło się dobrze. Tak już było w czasach Noego i wielkiego potopu.

      Z drugiej strony jest oczywiście faktem, że cała prawda zawarta jest w Objawianiu Publicznym – w Piśmie Świętym i nic tu nowego nie może być dodane. Jednak nie zawsze potrafimy właściwie pewne treści interpretować. A zwłaszcza zaś zawartość Księgi Daniela czy Apokalipsy jest niejako „zakodowana” i bez przekazu współczesnych proroków, praktycznie dla nas nieczytelna.

      I jeszcze jedno. Tak zwana „Księga Prawdy” została przepowiedziana w Księdze Daniela. Więc zapewne „kto ma uszy, niechaj słucha”…

      Polubienie

    • @InnaEwangelio, przecież św. Paweł wyraźnie mówi, że nie wolno nam gasić DUCHA PROROCTWA… To co ty piszesz stoi w tym punkcie jako sprzeczne wobec Biblii…

      I, co to znaczy „mistrzów Jugosławii” – w życiu czegoś takiego nie słyszałam…

      Polubienie

  6. Kościół ma łączyć, nie dzielić. „Mocą bowiem łaski, jaka została mi dana, mówię każdemu z was: Niech nikt nie ma o sobie wyższego mniemania, niż należy, lecz niech sądzi o sobie trzeźwo – według miary, jaką Bóg każdemu w wierze wyznaczył. Jak bowiem w jednym ciele mamy wiele członków, a nie wszystkie członki spełniają tę samą czynność – podobnie wszyscy razem tworzymy jedno ciało w Chrystusie, a każdy z osobna jesteśmy nawzajem dla siebie członkami. Mamy zaś według udzielonej nam łaski różne dary: bądź dar proroctwa – [do stosowania] zgodnie z wiarą; bądź to urząd diakona – dla wykonywania czynności diakońskich; bądź urząd nauczyciela – dla wypełniania czynności nauczycielskich; bądź dar upominania – dla karcenia. Kto zajmuje się rozdawaniem, [niech to czyni] ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, [niech działa] z gorliwością; kto pełni uczynki miłosierdzia, [niech to czyni] ochoczo.” (List do Rzymian 3,3-8 BT 2003r.)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s