Franciszku, Kościół nie miał się nigdy tak dobrze, jak ma się z Tobą dzisiaj!

Franciszku, czy masz cokolwiek do powiedzenia wiernym katolikom, dla których to, co czynisz, jest wielkim skandalem w wierze?

Scandal-to-the-faith

Advertisements

24 uwagi do wpisu “Franciszku, Kościół nie miał się nigdy tak dobrze, jak ma się z Tobą dzisiaj!

    • Tak, zawsze wstydzi się Krzyża, kiedy idzie do innowierców! Są zdjęcia, które pokazują, że wtedy w Jerozolimie nakazał całej ekipie papieskiej pochować krzyże pod garnitury i TAK ZROBILI!!! Zaparli się Pana!!!

      Lubię to

  1. “Franciszek, marsjanie i cierpliwosc Boza.” (fragmenty)

    Artykul, z ktorego zostaly przetlumaczone wazniejsze fragmenty:
    “Francesco, i marziani e la pazienza di Dio”
    http://www.unavox.it/ArtDiversi/DIV838_Sosa_Francesco_e_i_marziani.html

    autor: Alejandro Sosa Laprida czerwiec, 2014

    Zdecydowanie, Franciszek sprawia wrazenie ze chce zostac papiezem najbardziej nowatorskim i nietypowym w calej historii papiestwa. I trzeba przyznac, ze jak do tej pory, cel ten osiagnal w pieknym stylu . Zeby sie o tym przekonac wystarczy przegladnac niektore z jego najglosniejszych oswiadczen zlozonych w czasie swego krotkiego pontyfikatu.

    Oto one:
    – potwierdzil niewzruszenie iz nie wierzy w Boga katolickiego, poniewaz “nie istnieje Bog katolicki”;
    – nie zawahal sie powiedziec ze prozelityzm jest “completnym absurdem”;
    – zadeklarowal ze matka Boza u stop Krzyza czula sie “oklamana”przez Boga i zbuntowala sie wobec Niego;
    – powiedzial ze Papiez Rzymski nie ma prawa osadzac “gejow”;
    – poradzil musulmanom aby szukali pociechy w Koranie;
    – zapewnil iz “kultura dialogu” jest “jedyna droga”aby osiagnac pokoj na swiecie;
    – ze laicyzm panstwowy jest dobry aby zagwarantowac “ pluralizm religijny”;
    – ze w wychowaniu dzieci nie jest wazne w jakiej religii sie je wychowuje, ale “to co sie im daje do jedzenia”;
    – ze wszyscy ludzie sa dziecmi Bozymi, zostana zbawieni, “lacznie z ateistami”;
    – ze bycie papiezem to “praca niezdrowa”;
    – ze Stare Przymierze “nie zostalo nigdy odwolane”, i ze Zydzi “nie maja potrzeby nawrocenia sie”;
    – ze wiara i pewnosc sa wykluczajace sie wzajemnie;
    – ze prezydent Urugwaju, Josè Mujica, ateo, abortysta i homoseksuale jest “czlowiekiem madrym”;
    (…)
    Zawsze gotowy aby przejsc samego siebie i przesadzic w poszukiwaniu oryginalnosci, oto Franciszek (…) w jednym z kazan w Domu Sw. Marty przedstawil bardzo oryginalna idee, a mianowicie ze Kosciol nie powinien odmowic chrztu marsjanom (!!!) oczywiscie w hipotezie, iz mogli by o to poprosic … A to, dlatego, ze wydaje sie byc zagwarantowanym iz Duch Swiety popycha Kosciol aby szedl dalej, “Zawsze dalej, poza granice”, i ze: nam nie wolno “ klasc przeszkod … zamykac drzwi” przed tym, ktorych blednie uwazamy za “nieczystych”.
    Bedac szczerym, nie uwazam za prawdopodobne iz Franciszek myslaby na powaznie zajac sie chrzczeniem istot pozaziemskich (chociaz musze tu wyznac ze jak chodzi o niego, to nic nie moglo by mnie juz zadziwic …) natomiast moglby raczej dawac Komunie rozwiedzionym i majacym nowego partnera i moglby takze myslec o integracji “gejow”, okreslmy to, uzywajac zdumiewajacego jezyka bergoglianskiego, w otrzymywanie sakramentow. W tej homilii zatem, rozwiedzieni i homoseksualisci byliby reprezentowani poprzez tychze “marsjan”, ktorzy, jakoby mieli prosic o chrzest i ktorym Kosciol, majac ich za “nieczystych” zamknal by oczywiscie drzwi nie tolerujac ich i postepujac arbitrarnie, przeszkadzajac w tenze sposob “Duchowi” wiac tam gdzie chce …

    Ta dziwaczna wypowiedz (…) wpisuje sie w strategie sensybilizacji wiernych w perspektywie tego co bedzie dyskutowane podczas Zgromadzenia Generalnego Nadzwyczajnego Synodu Biskupow”, powolanego przez Franciszka na temat “ Wyzwania pastoralne odnoszace sie do rodziny w kontekscie ewangelizacji”, ktory sie odbedzie w Watykanie od 5 do 14 pazdziernika 2014.
    (…)
    Rabin Sergio Bergman stwierdzil, ze znalazl w Kardynale Bergoglio “swojego rabina”, poniewaz zawsze go “wysluchiwal i doradzal mu w jego powolaniu”, jak rowniez pomogl papiezowi w “odnalezieniu korzeni zydowskich katolicyzmu”.
    (…)
    Papiez oswiadcza: (tlumaczenie jest doslowne, papiez nie mowi zbyt dobrze po wlosku)
    “Kosciol jest powolany aby byl zawsze otwartym domem Ojca. Jednym ze znakow konkretnych tego otwarcia jest trzymanie otwartych drzwi we wszystkich kosciolach. W tenze sposob, jezeli ktos chce podazyc za wezwaniem Ducha i zbliza sie szukajac Boga, nie spotka sie z zimnem zamknietych drzwi. Ale sa rowniez inne drzwi, ktorych nie powinno sie zamykac. Wszyscy moga w jakis sposob uczestniczyc w zyciu kosciola, wszyscy moga nalezec do wspolnoty, jak rowniez bramy do Sakramentow nie powinny byc zamkniete z pierwszego lepszego powodu. Jest to istotne przede wszystkim tam gdzie chodzi o ten Sakrament, ktory jest “brama”, to jest Chrzest. Eucharystia, aczkolwiek ustanawia pelnie zycia sakramentalnego, nie jest nagroda dla doskonalych ale hojnym srodkiem zaradczym i pokarmem dla slabych. Te przekonania maja rowniez konsekwencje pastoralne, ktore to jestesmy powolani rozwazyc z ostroznoscia i odwaga. Czesto zachowujemy sie jako kontrolerzy laski, a nie jako osoby ulatwiajace. Ale Kosciol to nie urzad celny, to jest dom ojcowski gdzie jest miejce dla kazdego ze swoim zyciem mozolnym.”
    (…)
    Nie trzeba byc prorokiem aby odwazyc sie na przewidzenie, iz w czasie przyszlego Synodu oprocz sytuacji malzenskich nieregularnych, bedzie takze omawiana kwestia praktyk religijnych dotyczacych osob homoseksualnych.

    Jest to sugerowane zaistnieniem faktow bardzo symbolicznych, zaczynajac od legendarnego “ Jesli jakas osoba jest homoseksualna … kim ja jestem, abym mial ja osadzac?” … fraza “wystrzelona” przez Franciszka na zakonczenie Swiatowego Dnia Mlodziezy w Rio de Janeiro, w czasie swojej slawnej konferencj prasowej w samolocie, wracajac do Rzymu … Fraza nie do pojecia w ustach tego, ktory w oczach swiata uchodzi za Papieza Kosciola Katolickiego … I jest to fraza wypowiedziana, trzeba o tym pamietac zaledwie kilka tygodni po odbytym z wielka reklama pogrzebie ksiedza Andrea Gallo (Wlochy, Genova), slawnego ksiedza komunisty, obroncy nieustraszonego “prawa” do aborcji i uznanego bojownika o prawa dla homoseksualistow, pogrzebie celebrowanym bardzo uroczyscie w Genui przez kardynala Angelo Bagnasco, prezydenta Wloskiej Konferencji Episkopalnej, w maju, 2013.

    I w tym wlasnie punkcie nalezy sprecyzowac, ze w czasie tej celebracji kardynal wyglosil panegiryk wychwalajacy ksiedza rewolucjoniste i pozwolil dwom osobom transseksualnym wyglosic apologie ideologii LGBT podczas czytania “modlitwy uniwersalnej”, podczas ktorej podziekowali oni zmarlemu ksiedzu apostacie za okazana pomoc w “czuciu sie istotami transgender (sic) chcianymi i kochanymi przez Boga”, osobom tym pralat wloski na zakonczenie udzielil osobiscie Komunii Sw., profanujac w ten sposob Eucharystie. Skandal o nieslychanych dotad wymiarach, ktory zreszta nie sprowokowal jakiejkolwiek reakcji ze strony Watykanu.

    Mozemy przytoczyc inne podobne przypadki, jak na przyklad ten w ktorym “corka” argentynskiej “pary matek” zostala ochrzczona w kwietniu w Katedrze w Cordoba, (Argentyna) z wielkim rozglosem mediatycznym i z wyrazna autoryzacje Ordynariusza, Mons. Carlos Náñez, podczas gdy matka chrzestna byl nikt inny jak prezydent Argentyny, Cristina Fernández de Kirchner arpìa szalona, ktora w 2010 byla promotorka “ustaw” o “malzenstwie homoseksualnym” i o “adopcji homoparentalnej” w Argentynie, ktory to kraj dostal w ten sposob smutny przywilej stania sie pierwszym panstwem latyno-amerykanskim ktore zrealizowalo program LGBT. (…)

    Rowniez przypadek kardynala Dolan, arcybiskupa Nowego Yorku, ktory pogratulowal publicznie pilkarzowi homoseksualnemu za swoj “coming out”, (deklaracja publiczna wlasnej homoseksualnosci): “Swietnie, gratuluje panu, aby Bog pana poblogoslawil!”.

    Albo tez przypadek Schönborn; arcybiskup Wiednia, ktory pogratulowal goraco austriackiej “drag queen”, Conchita Wurst jego zwyciestwa na Festiwalu Eurowizji. Powiedzial: “ Gratuluje takiego rezultatu! W kolorowym ogrodzie Boga istnieje roznorodnosc wielu kolorow: modle sie aby panskie zycie zostalo poblogoslawione”.

    Nie mozna tez nie wspomniec oswiadczenia ojca Leonardo Steiner, sekretarza generalnego Konferencji Episkopatu Brazylii, (…) ktory zadeklarowal iz “ jest koniecznoscia dialog na temat praw do wspolnego zycia ludzi tej samej plci, ktorzy decyduja sie zyc razem i ktorym patrzebna by byla opieka legalna”, oswiadczenie, ktore on usprawiedliwia twierdzac ze “Kosciol nie jest ta sama rzecza w przeciagu zmieniajacych sie epok” i jest “w poszukiwaniu odpowiedzi na czas obecny”.

    Nie mozna takze ominac wypowiedzi mons. Nunzio Galantino, ktory zostal mianowany w marcu przez papieza sekretarzem generalnym Konferencji Episkopatu Wloch, ktory to odpowiadajac na pytanie dziennikarza czego by sobie zyczyl dla Kosciola Wloskiego, odpowiedzial: “Ze bedzie mozna mowic na jakikolwiek temat, o ksiezach zonatych, o Komunii dla rozwiedzionych, o homoseksualnosci, bez tabù”: i ktory w tym samym wywiadzie powiedzial: “nie identyfikuje sie z twarzami bez wyrazu tych, ktorzy odmawiaja rozaniec przed klinikami praktykujacymi aborcje”

    I jeszcze jeden przyklad, jak bardzo elokwentny, tego stanu kleski: Papieski Uniwersytet San Francesco Saverio w Bogocie (Colombia), zalozony i kierowany przez Jezuitow organizuje kazdego roku od 2001 “Ciclo Academico Rosa” – “Rozowy Cykl Akademicki”, ktory otwarcie popiera styl zycia “gay”. Jest rzecz ewidentna iz nie zastosowano nigdy zadnej sankcji wobec tego “papieskiego” uniwersytetu ani ze strony Konferencji Episkopatu kraju, ani ze strony Watykanu.
    (…)
    Ale coz, po slusznych rozwazaniach, czego mozna oczekiwac od srodowiska, ktorego przywodca daje haniebne przedstawienie majac przed soba dziennikarzy, otoczony bojownikami o sprawe sodomitow?

    jak wloski ksiadz Luigi Ciotti, bliski przyjaciel i towarzysz walki o sprawe homoseksualistow perwersyjnego ksiedza Gallo, z ktorym to Ciotti telewizja wloska filmuje Bergoglio gdy ida trzymajac sie za reke.

    albo jak inny ksiadz wloski Michele De Paolis, ktorego Franciszek pocalowal w reke, po tym jak odprawili razem msze w Domu Sw Marty.

    (….)
    http://radiospada.org/2014/05/bergoglio-bacia-la-mano-a-don-michele-de-paolis/

    Oswiadczenia “ksiedza” Michele De Paolis, zalozyciela wspolnoty Emaus, obroncy homoseksualizmu, tak jak zmarly ksiadz Andrea Gallo:

    “Jestem zaskoczony faktem iz wielu ludzi kosciola (…) ignoruje zupelnie fenomen homoseksualizmu, ktory nauka wyjasnila w sposob nie budzacy watpliwosci: tendencje homoseksualne nie sa dobrowolnie wybrane przez osobe. Chlopak lub dziewczyna odkrywaja sie takimi: to jest tendencja gleboko zakorzeniona w osobowosci, ktora tworzy aspekt zasadniczy wlasnej tozsamosci: to nie jest choroba, to nie jest perwersja. Chlopak czy dziewczyna homoseksualni moga powiedziec Bogu: “Ty nas tak stworzyles!”
    “Niektorzy ludzie kosciola mowia: “ Niech tak bedzie, moga byc homoseksualistami, ale nie powinni odbywac stosunkow, nie powinni sie kochac!” To jest maksymalna hipokryzja. To tak jak powiedziec roslinie, ktora rosnie: “Ty masz nie kwitnac, masz nie dawac owocow!”. To takie przedstawienie sprawy jest przeciwko naturze”.

    (ciag dalszy tlumaczenia artykulu Alejandro Sosa Laprida):
    Nie wspominajac o zaplacie cokolwiek niecodziennej jaka papiez otrzymal w grudniu od amerykanskiego “The Advocate”, glownego organu LGBT w Stanach Zjednoczonych, ktory go wybral “Czlowiekiem roku 2013”
    (….)
    I rozumie sie samo przez sie, ze ta krotka lista skandali powtarzajacych sie (…) moglaby isc naprzod bez konca. To, co natomiast nie bedzie moglo byc przedluzane w nieskonczonosc to cierpliwosc Pana Boga. I mozemy to potwierdzic bez cienia watpliwosci, widzac, ze Bog mial nas za swiadkow bezsilnych tej tragicznej godziny, (…) od poczatku, od tego nieslychanego pozdrowienia, od tego swieckiego i bardzo wywrotowego “buona sera” wypowiedzianego przez Franciszka 13 marca 2013 roku, pozdrowienia nosnika takiego ladunku symbolicznego, ktory pozwolil juz od tamtego dnia przeczuc kleski bez konca, jakie by mialy pozniej nadejsc. (…)

    ———————————-

    artykul jest stary, ale dosc interesujacy ….

    Lubię to

  2. Ja nie rozumiem tylko jednego. Wszyscy to widzą, wszyscy na to patrzą w kościele (a w szczególności jego pasterze) i albo go chwalą , albo milczą… No, poza kard. Burke i paru innymi (bardzo nielicznymi zresztą).

    Nie wolno milczeć tam, gdzie jest zło, grzech, hipokryzja i niszczenie dusz Bożych dzieci, czyli wierzących. Jezus nie zawahał się krzyknąć na nich „Groby pobielane”… Ale dziś wszyscy uważają, że jak ktoś nosi białą piuskę to nie wolno słowa pisnąć…

    A co jak się on przebrał? Co ma zresztą w pewnym sensie miejsce.

    Lubię to

    • Ano przebral sie, Pina, przebral …. teraz go nie ogladam, ale na poczatku widzialem, ze nosil przezroczysta sutanne, tak ze czarne portki przeswitywaly….

      Lubię to

      • @Aleksander

        Dobrze, że ci dopisuje poczucie humoru! Czarne portki nadal mu prześwitują, nic się w tym względzie nie zmieniło. Lekarze się tylko martwią. że się niesamowicie roztył na kuchni włoskiej, bo co wieczór pitraszy sobie przed snem ciężkostrawne posiłki. Obawiają się lekarze o jego ciśnienie i nawet gorsze choroby jak zawał serca. Przytł strasznie w jedynie tylko w dwa lata:

        Lubię to

  3. Il Forum Ambrosetti 2014: finansjera swiatowa i Katolicyzm.

    http://www.unavox.it/ArtDiversi/DIV927_L-P_Fiori_tossici_I.html
    wrzesien 2014

    (…)
    Kontynuujac tradycje udzielania audiencji przez papiezy posoborowych roznym organizacjom wladajacym swiatem, wsrod, ktorych Kosciol dobrze sobie wykombinowal ustawienie sie jako instytucji etycznej/politycznej/finansowej, mozemy powiedziec, ze utrwalila sie sytuacja, w ktorej u przecietnego katolika nie wzbudza zadnego wrazenia niespodzianki czy tez oburzenia, fakt ujrzenia kardynalow i ksiezy zasiadajacych w zebraniach, gdzie eksponenci Nowego Porzadku Swiata dyktuja polityke prowadzaca do projektow, ktore pod postacia nadetej i pozornie do zaakceptowania filantropii liberanej – jako: walki z bieda, walki o poszanowanie godnosci czlowieka, o sprawiedliwy podzial bogactw i gwarancje funkcjonalnosci praw – ktore nie sa niczym innym jak tylko powolnym ale nie do zatrzymania etapem w realizacji tegoz dominium swiatowego, ktorego wladca zostanie uznany “ Mysteriuminiquitatis” (2 Tess. 2,7), to znaczy Antychryst.

    Pisalismy juz o uroczystym i pelnym zyczen przeslaniu papieza Bergoglio do prof. Klausa Schwaba, zalozyciela i prezydenta World Economic Forum (WEF) z okazji jego corocznego spotkania, ktore w tym roku mialo miejsce 17 stycznia w Davos, w Szwajcarii. WEF to jedno z wielu odgalezien finansjery masonskiej, a na ich spotkaniu znajdujemy wyselekcjonowanych i najbardziej wplywowych ekonomistow, przemyslowcow, dziennikarzy i politykow, ktorzy daja sobie za cel “polepszenie sytuacji swiata”. W imie kogo albo czego? Alez oczywiscie w imie pieniedzy i ich depozytow, czyli w imie bankow!

    Dlaczego o tym piszemy; otoz ta refleksja przyszla nam do glowy, gdy zobaczylismy w pelnym sloncu i rozglosem w massmediach (Il Giornale 6 settembre 2014 pag.11) twarz kardynala Gianfranco Ravasi, twarz pogodna, ale rowniez powazna i skruszona, jaka odpowiadala do tej uroczystej okolicznosci – ktory mial przed soba prosty napis: RAVASI (!) – umieszczony na honorowej mownicy, obok czlonka Klubu Bilderberg Enrico Letta, podczas corocznych obrad Forum Ambrosetti – sekcji WEF – odbytej w tych dniach, 5/6/7 wrzesnia w Cernobbio, w Villa d’Este.

    Nie chcac prowadzic zbyt wielu dyskusji okolo faktu, zapytujemy jego i samych siebie: co tam robil Ravasi (kardynal Swietego, Katolickiego, Apostolskiego i Rzymskiego Kosciola) na tym zebraniu, gdzie potezni tego swiata – Trilateral, CFR, Lucis Trust, B’naï B’irith – wyselekcjonowani i w totalnej tajemnicy decyduja o losach narodow, rozpowszechniaja poslannictwa o nadzieji, ale sa to tylko iluzje. (…)

    Czyz to nie papiez Bergoglio, przez usta Sekretarza Konferencji Episkopatu Wloskiego, Mons. Galantino potwierdzal 21 lipca koniecznosc istnienia Kosciola biednego, dalekiego od pokus posiadania wladzy? Przytoczmy to co powiedzial dostojnik: “ Na coz dzisiejszemu swiatu moze sluzyc Kosciol zajety obrona wlasnych pozycji (czasem prawdziwych i istotnych przywilejow)”?

    A wiec: co robil w Cernobbio kardynal G. F. Ravasi, Prezydent Papieskiej Rady do Spraw Kultury – wlasnie on, chociaz wizytowka nosila tylko nazwisko – posrod uprzywilejowanych, posrod tych, ktorzy wladaja swiatem, posrod poteznych, posrod masonow?

    Co nam z takiego kardynala?

    Obserwujac to zdjecie, przychodzi nam na mysl surowe ostrzezenie, jakie Chrystus zwraca do faryzeuszow, mowic o nich: “ wszystko co czynia, czynia dla zdobycia pochwaly ludzkiej… lubia miejca honorowe na ucztach (Forum Ambrosetti) … pragna by im sie klaniano w miejscach publicznych (Cortile dei Gentili) “ * – Mt. 23, 5/6.
    Wasza Swiatobliwosc, zechcielibyscie od czasu do czasu byc w zgodzie z logika ?

    ————————————————————-

    *Gianfranco Ravasi: nel cortile dei gentili
    07/02/2011 Il cardinale, presidente del Pontificio consiglio per la cultura, terrà una serie di incontri voluti dal Papa con intellettuali atei. Per far cadere i muri tra fede e scienza.

    http://www.famigliacristiana.it/articolo/nel-cortile-dei-gentili_040211111226.aspx

    Lubię to

  4. Seks, narkotyki i new age. Potężni tego świata „obnażają się”.

    Sesso, droga e new age. I poteri forti sono a nudo
    http://www.lanuovabq.it/it/articoli-sesso-droga-e-new-age-i-poteri-forti-sono-a-nudo-10461.htm

    Massimo Introvigne, 30-09-2014

    Kilka dni temu New York Times ujawnił, że spotkali się i wymienili z sobą kilka pomysłów na temat zarządzania światem. O kogo chodzi? Otóż są nimi: założyciele i zarządzający Google-m, Larry Page e Sergey Brin, ich odpowiednicy; z Facebook, Mark Zuckerberg, i Jeff Bezos z Amazon. Na spotkaniu byli także inni bardzo ważni przedsiębiorcy, jednakże sprytniejsi od wymienionych ponieważ nieujawnieni. Ale już nazwiska, które „wypłynęły” są wystarczająco interesujące. (…)

    (…) Na przełomie sierpnia i września potężni władcy Internet-u wyznaczyli sobie spotkanie na pustyni amerykańskiej, wśród 50 tysięcy śmierdzących i półgołych hippie. Tutaj jakiś czytelnik może zapytać czy hippie są jeszcze w modzie? I tak i nie. Istnieją ex-hippie wspominający ich młodość i młodzież zauroczona modą retro.

    Wszyscy oni spotykają się od wielu lat na pustyni, w amerykańskim stanie Nevada, właśnie na przełomie sierpnia i września, z okazji święta, które nazwali Burning Man Festival, Festiwal Płonącego Człowieka. Impreza powstała w 1986 roku, na jednej z plaż miasta San Francisco, ale od 1990 przeniosła się na pustynię Black Rock, w Nevada; miejsce, gdzie temperatura dochodzi do 50 stopni i które jest tak odizolowane, że nie funkcjonuje Internet i nie funkcjonują telefony komórkowe. (…)

    Cóż to za impreza? Na temat Festiwalu Płonącego Człowieka zostały już opublikowane różnorodne traktaty akademickie, które wskazują na dwa żródła jego pochodzenia. Pierwsza teoria mówi o tzw. «strefach czasowo autonomicznych» (Taz, Temporary autonomous zones); została wylansowana przez amerykańskiego poetę anarchistę Hakima Bey, był to pseudonim Petera Lamborna Wilsona, urodzonego w 1945 roku. Popierał on ideę tworzenia miejsc – na kilka dni lub na kilka tygodni – gdzie nie istniałyby żadne prawa i gdzie nie mogłaby wejść policja, gdzie wszyscy tam zebrani mogliby dosłownie robić wszystko, co tylko by chcieli. Wg. teorii anarchistycznej w takich strefach żyłoby się bardzo dobrze a osoby tam przebywające rządziły by się same w sposób wesoły i szczęśliwy.

    (…) Wilson oprócz lansowania wolnego homoseksualizmu, chce także wolnej pedofilii. Jednakże jego współpraca z NAMBLA (North American Man/Boy Love Association), która jest największą amerykańską organizacją promującą legalizację pedofilii sprawiła, że stał się on postacią kontrowersyjną rownież wśród anarchistów. (…) Wilson – a nade wszystko jego „uczniowie” – odpowiedzieli więc zwrotem „mistycznym”, (również krytykowanym przez anarchistów tzw. „politycznych”), definiując coraz bardziej strefy Taz jako miejsca gdzie większą część dnia miałoby się poświęcać na medytacje i rytuały na wzór New Age i neo-pogaństwo, inspirowane przez zwyczaje dawnych mieszkańców Ameryki, tj. Indian. Te rytuały – należace do drugiej teorii o pochodzeniu „Płonącego Człowieka” – powinny sprawić iż wszyscy stali by się spokojniejsi i lepsi, i w ten to sposób mogło by się uniknąć nieprzyjemnych dryfów, szczególnie jak chodzi o pedofilię.

    Pomysł Taz w „sosie” mistycznym z dodatkiem New Age został spopularyzowany z wielkim sukcesem przez Larry Harvey΄a, który „wynalazł” Burning Man Festival. Harvey zebrał wokół siebie grupkę przyjaciół w większości nie homoseksualnych, ale od samego początku szukał „przymierza” ze wspólnotą homoseksualną, która, jak twierdził miała «więcej pieniędzy, więcej narkotyków i wśród której było dużo bogatych kolekcjonerów sztuki współczesnej».

    „Bajeczny” sukces „Płonącego Człowieka”, narodził się z talentu organizacyjnego Harvey΄a, ale również z kryzysu innych inicjatyw środowiska hippie i New Age, uważanych za przestarzałe i wyszłe z uzycia (…). Tak, jak w nazwie, centrum Burning Man Festival stanowi „stwór”, ktory reprezentuje istotę ludzką – nazywanego «Człowiekiem» – którego z całym przynależnym rytuałem się podpala. Wokół tego centralnego wydarzenia są organizowane inne rytuały, chwile medytacji, podpalenia innych struktur a także innych «artystycznych dzieł» stworzonych po to jedynie by zostały spalone.

    Tak więc, jest to tydzień życia alternatywnego, ten w Taz, który przypomina trochę Woodstock i inne koncerty i zebrania hippie z lat 60΄. Są narkotyki, które płyną jak rzeka, nagość i stosunki seksualne we wszystkich możliwych kombinacjach: tyle, że Harvey, znający pedofilijne tendencje zjawiska Taw, zabrania, lub przynajmniej stanowczo odradza obecność dzieci. Jest tu więc możliwość eksperymentowania życia w społeczności anarchistycznej albo, jeżeli się chce w społeczności komunistycznej, gdzie nie istnieje własność prywatna – nie można niczego sprzedać, tylko podarować lub wymienić i nie ma domów, śpi się na pustyni albo w namiocie, który przyniosło się w plecaku -, nie ma pojęcia rodziny – idea festiwalu sprzyja seksowi ulotnemu i wolnemu, we wszystkich kierunkach – i nie ma żadnej religii, ponieważ jakby ją nie pojmować, uczestniczy się w najróżniejszych rytuałach, ktore są często jeden w kontraście z drugim.

    Raz zniweczone: religia, rodzina i wlasność prywatna, jest się gotowym do akceptacji prawdziwego i ciężkiego bombardowania ideologią relatywistyczną. Jak wyjaśnia Harvey, „Płonący Człowiek” uczy filozofii «postmodernistycznej», która mogła by się wydawać skomplikowana, ale w gruncie rzeczy jest bardzo prosta: nie ma żadnych prawd absolutnych, są tylko doświadczenia, przeżycia, doktryny dzielą, rytuały jednoczą pod warunkiem, że nie są nośnikiem doktryn, ale są jedynie ideą, wg. której wszystkie wyznania mają jednakową wartość. «Człowiek» – mężczyzna, ojciec, który (wg. festiwalowej teorii), tak czy owak zasługuje by być palonym dłużej niż kobieta lub osoba homoseksualna – znika w ogniu każdego roku aby przypomnieć wszystkim, że żadna jednostka nie jest wieczna ani długotrwała.

    Jedną z ładniejszych konstrukcji festiwalu jest Świątynia, realizowana zazwyczaj przez zdolnych rzeźbiarzy i architektów – oczywiście komu podoba się ten rodzaj sztuki – i każdego roku dedykowana jest innej religii, często nieistniejącej, wynalezionej. Ale; jaka by ładna nie byla, też zostaje spalona, a to dlatego, że domniemana prawda nie trwa dłużej niż tydzień, religia, ktora jest prawdziwa w tym roku, będzie w przyszłym roku fałszywa. Tak więc, nie przerażajmy się: w przyszłym roku Świątynia będzie jeszcze większa i jeszcze ładniejsza, a później i ją podpalimy, i na tą modłę w nieskończoność. Być może współcześni hippie nie znają Engelsa, współzałożyciela razem z Marksem Partii Komunistycznej, ale „Płonący Człowiek” wyobraża jego motto: «wszystko to co istnieje, zasługuje na śmierć».

    To wszystko, dla patrzącego z zewnątrz, ma jedną słuszną nazwę: dyktatura relatywizmu i to do entej potęgi. Kardynał Ratzinger, potwierdzając katolickie potępienie massonerii, wyjaśniał, że loże masońskie nie potrzebują bynajmniej uczenia ludzi relatywizmu używając słów: aby zarazić relatywizmem wystarczy «siła rytuału». Wyobraźmy sobie jak potężny wpływ może mieć rytuał „Płonącego Człowieka” na osoby, u których kondycja umysłu i sumienia jest silnie pogorszona poprzez gorąco pustyni, narkotyki i ekscesy seksualne. (…). Dziś zarządzający Google-m, Facebook-iem, i Amazon (…) spotykają się przy „Płonącym Człowieku”.

    New York Times ujawnił jednak pewne fortele: VIP nie mieszają się tak naprawdę z hippie, czy z ex hippie, ktorzy nie myją się, pocą się i śmierdzą. (Znalazł się także pewien ciekawski dziennikarz, który osobiście pojechał na festiwal i ujrzał iż nie wszystko na „Płonącym Człowieku” jest pokojem i milością; powtarzają się gwałty, overdose, również samobójstwa). «Rządzący światem»jadą na festiwal prywatnym samolotem, śpią w luksusowych namiotach z klimatyzacją, dysponują służbą i sławnymi kucharzami. Płacą 25.000 $, zamiast normalnych 300. (…) New York Times pisze, że w narkotyki obfitują również luksusowe namioty i na pewno władcy Internet-u z entuzjazmem biorą udział w paleniu statuł i „świątyń”, wyrażając tym akceptację ideologii „Płonącego Człowieka”.

    Fakt, że ci, którzy naprawdę rządzą światem wyszli z zacisznej atmosfery lóż masońskich czy klubów Bilderberg i włączyli się w tłum nagich, narkotyzowanych i brudnawych wielbicieli „Płonącego Człowieka”, pomaga zrozumieć wiele z tego, co dzieje się na świecie a także odkrywa przyszłość, jaką ci panowie chcą nam przygotować.

    —————————————

    pozornie artykul oddala sie od tematu ….ale tylko pozornie….

    Lubię to

  5. z serii „bergogliate”…

    ————————————-

    “Perly” papieza Bergoglio wypowiedziane na “ziemi bawolow”
    (prowincja Kazerty (Caserta) znana jest z hodowli bawolow, produkujacych znakomite mleko z ktorego wyrabia sie slawny ser “mozzarella di bufala”)

    “Perle bergogliane nella terra delle bufale”
    http://www.unavox.it/ArtDiversi/IVD885_Servodio_Perle-bergogliane.html

    autor: Giovanni Servodio lipiec, 2014

    Nie zadawalając sie faktem iz byl juz w Casercie 26 lipca i mogl byl wtedy spotkac sie z jednym ze swych wielu przyjaciol niekatolikow, papiez Bergoglio zechcial tam ponownie przyjechac 28 lipca; oczywiscie po to by spotkac swego przyjaciela pentekostalnego, ale rowniez i przede wszystkim po to aby zagwarantowac swojej oswieconej wizycie uwydatnienie takie jakiego papiez chcial: gdyby spotkanie odbylo sie 26 lipca, zostaloby przyciemnione jego wizyta dedykowana katolikom kazertanskim.

    Dlaczego az tak wiele potrzeby naglosnienia?

    Poniewaz mial powiedziec i powiedzial jeszcze ciut wiecej rzeczy niekatolickich.

    Przypatrzmy sie poniektorym (Chiesa pentecostale della Riconciliazione
, Caserta, lunedì, 28 luglio 2014, Discorso del Santo Padre Francesco):

    “Duch Swiety tworzy roznorodnosc w Kosciele. Pierwszy List do mieszkancow Koryntu, rozdzial 12. On tworzy roznorodnosc! I naprawde ta roznorodnosc jest taka bogata, taka piekna. Ale potem ten sam Duch Swiety tworzy jednosc, i w tenze sposob Kosciol jest jeden w roznorodnosci. I aby uzyc pieknych slow jednego ewangielika , ktorego kocham bardzo: “roznorodnosc pogodzona” poprzez Ducha Swietego. On stwarza obydwie te rzeczy: roznorodnosc charyzmatow i potem ich harmonie.”(Bergoglio)

    Gdyby ktos nie czytal nigdy Sw. Pawla, moglby wpasc w pulapke tego absurdalnego tlumaczenia, ale znajac jego Listy jest nieuniknionym stwierdzenie, ze albo papiez Bergoglio nie ma dobrze w glowie, albo wypowiada sie w ten sposob celowo: probujac nakazac Pismu Swietemu mowienie przeciwienstwa tego co rzeczywiscie Pismo Swiete mowi.

    To jest stara technika uzywana juz w wielu dokumentach Soboru Watykanskiego II.

    Kiedy Swiety Pawel porownuje Kosciol do ciala czlowieka, zaczyna w ten sposob: “ Tak jak cialo bedac wciaz jedno, ma wiele czlonkow i wszyskie te czlonki, mimo ze jest ich wiele, sa jednym cialem, podobnie rzecz ma sie z Chrystusem”. (I Cor. 12,12).
    “Podobnie rzecz ma sie z Chrystusem”, mowi Sw. Pawel, aby bylo jasne, ze mowi o jednosci Chrystusa i o jednosci Ciala Chrystusa i o jednosci Kosciola. Zalozeniem aby usprawiedliwiac i rozumiec roznorodnosc czlonkow jest fakt ze naleza do jednego ciala.

    To rozumowanie Sw. Piotra, ktorego prostota i logika sa oparte na realnej rzeczywistosci egzystencji, papiez Bergoglio przekreca, tak, aby w ten sposob przemoc wprowadzenie idei wywrotowej jakoby jednosc Kosciola opierala sie na egzystencji wielu kosciolow, tak wielu ilu tylko podoba sie ludziom. Roznorodnosc o ktorej mowi Sw. Pawel, faktycznie, to nie roznorodnosc cial, ktore mialyby tworzyc jedno cialo, ale jest to naturalna i potrzebna roznorodnosc czlonkow, ktore znajduja sie w tylko jednym ciele.
    “Gdyby cialo bylo twoim okiem, gdzie bylby sluch? Gdyby bylo twoim sluchem, gdzie byloby powonienie?” Tak mowi Sw. Pawel, nie mowi, ze sluch i powonienie mialyby byc cialami ktore skladajac sie razem utworza jedno cialo.

    Taka niedorzecznosc moze wymyslic tylko umysl wykolejony, jakimi staly sie juz umysly wielu katolikow, ktorzy stracili zdolnosc uzywania inteligencji; ksiezy, biskupow z papiezami na czele. Dowodem tego jest wlasnie to; rzucone, w potok slow – oto nowe nauczanie wywrotowe: “w ten sposob Kosciol jest jeden w roznorodnosci”(Bergoglio)

    W rzeczywistosci, nauczanie wywrotowe papieza Bergoglio akredytuje idee wielu katolikow “nowoczesnych”, ktorzy chcieliby stworzyc sobie kosciol w ich wlasny sposob, pokrzepieni faktem, iz w kazdym przypadku ze strony nowoczesnej hierarchii katolickiej, zostana usprawiedliwieni i uznani jako czesci “rozne” tego wyimaginowanego “kosciola”, ktory by objal jedyny prawdziwy Kosciol Chrystusa.

    Ten absurd, ktory Bergoglio ma smialosc przypisac wrecz Duchowi Swietemu, jest owocem utraty wiary w Boga i w Chrystusa i zastapieniem jej wiara w czlowieka, jedyna wiara jaka pozostala w duzej czesci Watykanu.

    Aby miec wyobrazenie konkretne co do szalejacej utraty inteligencji ludzkiej, wystarczy poczytac o tejze oswiecajacej symbolice geometrycznej:

    “My zyjemy w epoce globalizacji i myslimy o tym czym jest globalizacja i myslimy o tym czym mialaby byc jednosc Kosciola, moze sfera, gdzie wszystkie punkty sa jednakowo oddalone od srodka, wszystkie jednakowe? Nie! To jest jednolitosc. I Duch Swiety nie tworzy jednolitosci! Jaki ksztalt mozemy znalezc? Pomyslmy o wieloscianie: wieloscian jest jednoscia ale ze wszystkimi czesciami rozniacymi sie; kazda ma swoja osobliwosc, swoj charyzmat. To jest jednosc w roznorodnosci.” (Bergoglio)

    Powiedzmy od razu iz porownanie zaproponowane przez papieza Franciszka jest jedynie narzedziem, ktorym posluguje sie celowo, gdzie slowa sluza do akredytacji tezy o roznosci, ktora komponuje jednosc, to jednak nie usprawiedliwia przeciez, ze on konczy przedstawiajac porownanie calkowicie bezpodstawne, potwierdzajac tym iz sama teza jest bezpodstawna.

    Gdyby papiez Bergoglio rozumowal opierajac sie na rzeczywistosci, dostrzeglby, ze zaproponowane przez niego porownanie przeczy jego tezie, ale rozumujac na basie fantazji osobistej, tak w rzeczach zycia codziennego jak i w sprawach Kosciola, jest nieuniknionym iz papiez Bergoglio non dostrzega absurdow ktore proponuje.

    “moze sfera, gdzie wszystkie punkty sa jednakowo oddalone od srodka, wszystkie jednakowe?” (Bergoglio)

    Bledne! Sfera aby byla sfera wymaga spelniena warunku,a mianowicie iz rozne punkty jej powierzchni sa wlasnie rozne, za wyjatkiem ich tranformacji w odcinek, ktory rozciaga sie od jednego punktu do drugiego.

    Raczej pomysl sfery, (jezeli ta sfera porownywalna jest jak w tym przypadku do Kosciola), narzuca obowiazek centrum, ktore jest jej poczatkiem, i do ktorego prowadza wszystkie rozne punkty powierzchni. Promien, ktory laczy centrum z kazdym punktem to doktryna emanujaca z Chrystusa (centrum) i Tradycja przekazana przez tenze Kosciol, i bez takiego promienia, ktory jest jednakowy dla wszystkich punktow, nie moze zaistniec zadna sfera. (…)
    Utrzymywanie, iz jednolitosc sfery jest bledem, oznacza twierdzenie, ze sfera jest czyms blednym i w tym przypadku, pamietajac zawsze o porownaniu, oznacza utrzymywanie, ze czyms blednym jest Kosciol, Kosciol Chrystusa z Chrystusem w centrum.

    “Jaki ksztalt mozemy znalezc? Pomyslmy o wieloscianie: wieloscian jest jednoscia ale ze wszystkimi czesciami rozniacymi sie.” (Bergoglio)

    Bledne! Poniewaz wieloscian aby byl takowym musi miec wszystkie sciany jednakowe, inaczej nie ma mowy o zadnym wieloscianie. (…) Ewentualnie mozna powiedziec ze sciany wieloscianu maja swoja specyficznosc, ale nigdy nie mozna powiedziec ze sa one rozne.

    Tak to wlasnie sfera, odrzucona przez Bergoglio moglaby zblizyc sie bardziej do tego, co niewlasciwie i nierealnie chcialby zaproponowac. (…)

    No coz, dziwnym moze sie wydac, ze takie bledne rozumowanie uwaza sie za poprawne??!!
    I rozumujac blednie, staje sie nieuchronnym dojscie do sprzecznosci.

    “To jest jednosc w roznorodnosci. I ta droga idac my chrzescijanie robimy to co nazywamy w jezyku teologii ekumenizmem: usilujemy zapewnic iz ta roznorodnosc bedzie bardziej harmonizowana przez Ducha Swietego i stanie sie jednoscia.” (Bergoglio)

    Idea, doprawdy jeszcze w calosci do wyjasnienia, poniewaz harmonizowanie roznorodnosc moze solo oznaczac prowadzenie wszystkiego do jednosci, i jakoze jednoscia jest Cialo Chrystusa, znaczy to przyprowadzenie wszystkich do Ciala Chrystusa, do Kosciola.

    Roszczenie aby przyprowadzic wszystko i wszystkich, lacznie z Kosciolem Katolickim do jakiejs jednosci niewyjasnionej, musi miec u podstaw zalozenie, ze nie istnieje Cialo Chrystusa, ze nie istnieje Kosciol Katolicki, ze trzeba zbudowac go ex novo, ze przez 2000 lat istnialo tylko i jedynie proste pragnienie jednosci. Oznacza to odrzucenie precz Ewangelii, calego Nowego Testamentu i samego Kosciola Katolickiego, razem ze swoim 2-tysiecznym zyciem.

    “I ta droga idac my chrzescijanie robimy to co nazywamy w jezyku teologii ekumenizmem.”…(Bergoglio) w tym miejscu papiez ma racje … to wlasnie ta droga hierarchia soborowa poprowadzila Kosciol, to na tej drodze z szyldem ekumenizmu chcialaby przezwyciezyc Kosciol Katolicki rzucajac go glowa na dol w wyimaginowany nowy “kosciol”, ktory obejmie wszystko i wszystkich.

    Ale to nie jest Kosciol Chrystusa! To bedzie “kosciol” papieza Bergoglio, to bedzie kosciol “pentekostalnych” , to bedzie “kosciol” roznych protestantow, to bedzie “kosciol” ekumeniczny Soboru Watykanskiego II, to bedzie “kosciol” bezksztaltny” i zmienny Nowego Porzadku Swiatowego … ale to nie bedzie Kosciol Chrystusa!

    Takie rozumowanie nie jest rozumowaniem katolickim!

    “ Od pierwszego momentu, od pierwszego momentu chrzescijanstwo, we wspolnotach chrzescijanskich byla ta pokusa. “Ja naleze do tego”; “Ja naleze do tamtego”; “Nie! Ja jestem Kosciolem, ty jestes sekta” … I postepujac w ten sposob, ten kto zarabia na tym, to on, ojciec podzialu. Nie zarabia na tym Pan Jezus, ktory sie modlil o jednosc (Jan, 17)” modlil sie!” (Bergoglio)

    Tutaj odnajdujemy nastepny cios mlotem w historie Kosciola Katolickiego, w Ojcow Kosciola, w papiezy Kosciola i w swietych Kosciola.
    Jest prawda, iz od poczatku istnialy podzialy, podzegane przez szatana, ale w tym miejscu papiez Bergoglio twierdzi bezwstydnie, ze blad tkwi w wyrazeniu “Ja jestem Kosciolem, ty jestes sekta”.

    Gdyby papiez Bergoglio w przeszlosci przeczytal byl Ewangelie i je dobrze pojal, bylby sie byl zorientowal, ze to Pan Jezus powiedzial jako pierwszy w roznych okolicznosciach i w rozny sposob “Ja jestem Kosciolem, ty jestes sekta”. Nie magac tu zacytowac wszystkich, mowiacych o tym fragmentow Ewangelii, za wszystkie przypominamy jeden:
    “Kto nie jest ze mna, przeciwko mnie jest, kto nie zbiera ze mna, rozprasza. Dlatego powiadam wam: Kazdy grzech, kazde bluznierstwo bedzie ludziom odpuszczone, lecz bluznierstwo przeciwko Duchowi odpuszczone nie bedzie. Jesli ktokolwiek powie zle slowo przeciwko Synowi Czlowieczemu, bedzie mu odpuszczone, ale bluznierstwo przeciwko Duchowi nie znajdzie odpuszczenia ani w tym, ani w przyszlym wieku.” (Mt,12. 30-32).
    A to jest bluznierstwo przeciwko Duchowi, co wyznaja rozmaici sekciarze i rozmaite sekty, lacznie z Pentekostalnymi, ktory papiez Bergoglio odwiedzil i do ktorych zwrocil sie z tym przemowieniem: oni to wlasnie sa tymi, ktorzy nie wierza w sakramenty Kosciola, ustanowione przez Chrystusa, nie wierza w sam Kosciol i sprzeciwiaja sie mu.
    (… )
    “ nam, ktorzy jestesmy na tejze drodze do jednosci zrobi dobrze dotknac ciala Chrystusa. Pojsc na peryferie, wlasnie tam, gdzie jest tyle potrzeb, albo – powiedzmy lepiej – jest tylu potrzebujacych, tylu potrzebujacych… Rowniez potrzebujacych Boga, ktorzy sa glodni – ale nie sa glodni z braku chleba, maja wiele chleba – sa glodni Boga! I pojsc tam aby powiedziec te prawde: Jezus Chrystus jest Bogiem i On cie zbawia. Ale zawsze isc i dotykac ciala Chrystusa! Nie mozna glosic Ewangelii czysto intelektualnej: Ewangelia to prawda ale rowniez milosc i rowniez pieknosc! I to jest radosc Ewangelii! To wlasnie jest radoscia Ewangelii. (Bergoglio)
    (…)
    To ciagle mowienie o peryferiach, w rzeczywistosci odkrywa przekonanie tego odmiennego papieza, wedlug ktorego Pan Jezus przyszedl na ziemie, po to tylko aby wykupic wydziedziczonych materialnie. (…) … w naszym wspolczesnym swiecie nie ma potrzeby iscia na peryferie by dotknac reka nedze duchowa ludzi, ta nedza jest w nadmiarze wszedzie, w srodowiskach pelnych dostatku, jak rowniez w samym Watykanie.
    Z drugiej strony, z utrzymywania, iz droga, ktora wiedzie do jednosci przechodzi przez frekwentacje peryferii, widac jasno, ze w ten sposob widziana jednosc chrzescijan nie jest oparta na jednosci doktryny Kosciola i na nauczaniu Chrystusa, ale tylko na trosce ziemskiej o innych; widzenie, ktore nic nie ma wspolnego z widzeniem katolickim, natomiast ma wszystko wspolne z antychrystusowym nowym rzadem swiatowym.

    “Ta smutna storia, tak samo postepowali bracia Jozefa: donos, ustawy prawne tych ludzi: “dziala sie przeciwko czystosci rasy…”. I te prawa zostaly ustanowione przez ochrzczonych! Poniektorzy, wsrod tych, ktorzy stworzyli te ustawe i niektorzy wsrod tych ktorzy donosili i przesladowali braci pentekostalnych, poniewaz byli “entuzjastami”, prawie “wariatami”, ktorzy psuli rase, byli katolicy … (tlumaczenie doslowne sposobu mowienia po wlosku papieza) Ja jestem pastorem katolikow: ja was prosze o przebaczenie za to! Ja was prosze o przebaczenie za tych braci i siostry katolikow, ktorzy nie zrozumieli i zostali kuszeni przez diabla i zrobili to samo co bracia Jozefa. Prosze Boga aby udzielil nam laski rozeznania i przebaczenia … Dziekuje!”. (Bergoglio)

    Brakowalo tylko tej prosby o przebaczenie za okolniki faszystowskie, poparte przez katolikow. Doprawdy, jakby byla odczuwana potrzeba jeszcze tej jednej winy katolikow. (okres Benito Mussolini) (…)

    “My jestesmy na drodze do jednosci miedzy bracmi. Ktos bedzie zdziwiony: “Papiez poszedl do ewangielistow” Poszedl odwiedzic braci! Tak! Poniewaz – i to co powiem, jest prawda – to oni pierwsi przyszli mnie odwiedzic w Buenos Aires.” I tu jest swiadek: Jorge Himitian moze opowiedziec historie, w jaki sposob przyszli, w jaki sposob zblizyli sie… I tak ropoczela sie ta przyjazn, ta bliskosc miedzy pastorami w Buenos Aires, i tu dzisiaj. Dziekuje wam bardzo. Prosze was o modlitwe za mnie, potrzebuje jej… abym nie byl bardzo zly. Dziekuje!”
    (…)
    “Papiez poszedl do ewangielikow”. Poszedl odwiedzic braci!”
    To jest to, w co chcialby nakazac wierzyc papiez Bergoglio, ale kto go autoryzuje by uwazac za braci, tych, ktorzy odrzucaja Kosciol?

    Bo gdyby chcial powiedzic, ze robi to aby przyprowadzic do Prawdy braci zagubionych, to w tej wypowiedzi powinnismy przeczytac przynajmniej jedna fraze, jedno stwierdzenie, w ktorym mowi sie o nawroceniu… zdanie, ktorego nie odnajdujemy, nawet chcac koniecznie do tego sie zmusic. (….)

    Lubię to

  6. Człowiek garnięty nienawiścią do danej osoby nie jest w stanie o niej dobrze pisać , mówić, a nawet myśleć W Waszym przypadku tą znienawidzoną osobą Głowa Kościoła Katolickiego Ojciec Franciszek. Nienawiść nie pochodzi od Boga, ale od diabła. Prawdy szuka sięw miłości, nie w nienawiści.” Czyhali przy tym, żeby Go pochwycić na jakimś słowie” Łk 11,54.

    Lubię to

  7. Koniec życia po francusku. „Avvenire” głosuje przeciw, „L’Osservatore Romano” za

    Fine vita alla francese. “Avvenire” vota contro, “L’Osservatore Romano” a favore
    http://magister.blogautore.espresso.repubblica.it/

    Sandro Magister 19/03/2015

    „Odpowiedż zrównoważona”. 19 marca tymże tytułem na bardzo widocznym miejscu, dziennik „L’Osservatore Romano” akceptująco powitał zatwierdzenie przez francuski parlament propozycji normy prawnej dotyczącej końca życia. Przeszła ona 436 głosami za przyjęciem, 34 głosy przeciwko i nazywana jest nazwiskami dwóch senatorów, którzy ją zaprezentowali, tj. Jean Leonetti i Alain Claeys.

    „Jesteśmy dalecy od eutanazji – wyjaśnia w artykule papieskiego dziennika Ferdinando Cancelli – tak więc dyskusje, jakie w tych dniach rozgorzały osiągają efekt przeciwny i często są powierzchowne”.

    Jakie dyskusje? Kto dyskutował? W rzeczywistości pisał o tym dziennik Episkopatu włoskiego „Avvenire”, który w sposób całkowicie różny od „L’Osserwatore Romano” odczytał tęże propostę.

    „Koniec życia, eutanazja po francusku”, w ten sposób, na szerokość strony, zatytułowana została korespondencja Daniela Zappalà z Paryża, który podkreślił w niej istnienie „wielu głosów społeczeństwa, sceptycznych, lub całkowicie przeciwnych tejże normie”, a wśród nich głos Episkopatu francuskiego, reprezentantów hebraizmu i islamu.

    „Podzielam opinie tych, którzy obawiają się, że jest to eutanazja ukryta”, powiedział w wywiadzie dla „Avvenire” profesor Denys Pellerin, uczony o międzynarodowej sławie i prezydent Narodowej Akademii Chirurgii i Narodowej Akademii Medycyny, będący zawsze bardzo uważnym na kwestie bioetyczne i deontologiczne.

    Ale „L’Osservatore Romano” widzi te sprawy inaczej. „Prawodawcy francuscy – pisze – patrzą na rzeczywistość z jasnością umysłu i z odwagą, i po uważnej analizie, zredagowali tekst, który nie wykrzywia istoty tej normy, jednej z najlepszych na ten temat”. Teraz, ta norma powinna być „zareprezentowana i aplikowana. I do tego dyskusje nie są potrzebne”.

    Aby weszła w życie, norma musi uzyskać jeszcze akceptację senatu. Ale dziennik papieża już zagłosował „za”. I dla tego poparcia, skopiował jako tytuł swego artykułu nazwanie przez francuskiego premiera tejże normy, „Zrównoważoną”.

    Lubię to

  8. Po 63 latach małżeństwa planują samobójstwo. Trójka dzieci przekonuje ich iz lepsza jest eutanazja: „Nie wyobrażaliśmy sobie że kochacie nas tak bardzo”.

    Sposati da 63 anni, vogliono suicidarsi. I tre figli li convincono a fare l’eutanasia: «Non sapevamo che ci amaste così tanto»
    http://www.tempi.it/sposati-da-63-anni-vogliono-suicidarsi-i-tre-figli-li-convincono-a-fare-l-eutanasia-non-sapevamo-che-ci-amaste-cosi-tanto#.VCleliZH7IV

    27 wrzesień 2014, Benedetta Frigerio

    François i Anne Schiedts zostali zabici za pomocą eutanazji 17 czerwca, mieli 89 i 86 lat. Ich syn mówi: „Gdyby jedno z rodziców umarło, to to, które by zostało, byłoby całkowicie zależne od nas”.

    Małżeństwo z Brukseli François i Anne Schiedts (na fotografii, © JP Schiedts) pozwolili poddać się eutanazji, z całkowitą zgodą swych dzieci, mieli 89 i 86 lat, po 63 latach szczęśliwego małżeństwa. Obydwoje, przed śmiercią, razem z ich synem udzielili długiego wywiadu portalowi belgijskiemu Moustique,

    http://www.moustique.be/actu-societe/302147/mourir-ensemble-le-choix-de-leuthanasie-en-coupe

    który umieścił go ponownie w Internecie 16 września.

    STRACH PRZED SAMOTNOŚCIĄ.

    Żadne z małżonków nie było chorym terminalnie, chociaż mężczyzna leczył się od 20 lat na nowotwór prostaty, podczas gdy kobieta niewidziała na jedno oko i była prawie głucha. Ale nie to było powodem ich decyzji o śmierci: „Chcemy odejść razem ponieważ boimy się przyszłości”, powiedzieli przeprowadzającemu wywiad dziennikarzowi, wyjaśniając, że „to co najbardziej nas przeraża, to fakt pozostania samymi, ze wszystkimi tego konsekwencjami”. Małżonkowie, którzy mieli troje dzieci, dodali również, że chcą „opuścic ten świat z powodu pogorszonej jakości życia”.

    LEPIEJ GDY ZROBI TO LEKARZ.

    Początkowo myśleli o podwójnym samobójstwie, wyznaczonym na dzień 3 lutego 2015, w 64-ą rocznicę zawarcia ich małżeństwa. Ale ponieważ „trzeba wiele odwagi aby skoczyć z 20-ego piętra” albo „żeby się powiesić” czy też „rzucić się do kanału”, zdecydowali się na połknięcie bardzo dużych dawek leków i włożenie głów w woreczki plastikowe. „W ostatniej chwili jednak, poinformowaliśmy o wszystkim nasze dzieci”. Jedno z nich, syn, 55-letni Jean-Paul, zamiast im to wszystko odradzić, doradził eutanazję: „Lekarz, który zrobi ci zastrzyk, po którym ty spokojnie zaśniesz nie będzie wymagał od ciebie żadnej odwagi”.

    „MYŚLAŁEM, ŻE BYŁEM POTWOREM”.

    Pozostawało znaleźć lekarza, który by zechciał zabić dwoje starych ludzi. Zajął się tym syn. Pierwszym, do którego się zwrócił był lekarz rodzinny, który jednakże odpowiedział: «”Ależ proszę pana, złożyłem przysięgę Hipokratesa, staram się dać życie a nie śmierć”. Stwierdzenie lekarza oszołomiło mnie. Przez moment pomyślałem że jestem potworem i że nie byłem w zgodzie z rzeczywistością, czulem się tak, jakby moi rodzice zrobili mi pranie mózgu». To dlatego, że matka upierała się powtarzając mu często: «Jest nas za dużo na ziemi. Nie ma już pieniędzy aby płacić emerytury. Dla młodych nie ma pracy (…). No więc dlaczego nie pozwolić nam odejść?». Chętnego do zabicia staruszków, Jean-Paul znalazł w Flandrii, części Belgii, gdzie dokonuje się 82 % przypadkow eutanazji, od początku jej legalizacji w 2002 roku. Jean-Paul mówi: «Już w trakcie pierwszej rozmowy telefonicznej zanotowałem ogromną różnicę w podejściu do sprawy. Przyjazny, ciepły głos powiedział, że będzie mógł nam pomóc: „Tak, to, o co pan prosi jest wykonalne. Tak, pańska prośba jest normalna”».

    «NIE WIEDZIAŁEM, ŻE NAS TAK BARDZO KOCHASZ».

    W krótkim czasie wszystko zostało zorganizowane. «Bez naszego syna i bez naszej córki nie poradzilibyśmy sobie» skomentowali François i Anne, wyrażając przy tym wdzięczność. I wyjaśnili, że na myśl o śmierci «nie odczuwają smutku, są szczęśliwi», przypomnieli ich reakcję na informację dzieci, że wszystko zostało już przygotowane: «Kiedy nam powiedziano że będziemy mogli umrzeć razem i w łatwy sposób, wydawało się nam ulatywać na obłoku: to tak, jak kiedy wychodzi się z tunelu i nagle widzi się światło».
    Syn, słysząc rodziców mówiących o śmierci jak o «pięknych wakacjach», jeszcze raz ze swej strony potwierdził, że eutanazja jest «najlepszym rozwiązaniem», ponieważ «jeżeli zmarłoby jedno z rodziców, to to pozostale przy życiu, żyłoby w smutku i w całkowitej zależności od nas».

    Przed wykonaniem eutanazji na rodzicach, Jean-Paul powiedział że «odczuwa smutek», jakoże «w gruncie rzeczy stracimy naszego ojca i naszą matkę». Ale ostatecznie upewnił go ojciec mówiąc: «Nie wiedziałem, że kochałeś nas tak bardzo».

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s