Przykładowe stwierdzenie z adhortacji sprzeczne z katolicką nauką moralną

msza.kolkoDajmy przykład z punktów 185 i 186 adhortacji. Czytamy tam najpierw o gorszących podziałach majątkowych w pierwszych wspólnotach Kościoła, dalej rozważania zostają rozszerzone na dzisiejszy Kościół i społeczeństwo, by osiągnąć kulminację w bardzo ogólnym stwierdzeniu, które niestety rozmija się z już prawdą katolicką.

„Gdy osoby przyjmujące Komunię św. nie dają się pobudzić do zaangażowania względem ubogich i cierpiących lub zgadzają się na różne formy podziału, pogardy i niesprawiedliwości, to Eucharystia przyjmowana jest niegodnie”.

(Cała adhortacja po polsku dostępna jest tutaj, jakby ktoś chciał się zapoznać.)

Ponieważ w teologii moralnej czasami bardzo trudno o ocenę konkretnych przypadków, w ocenie przechodzi się od zasad ogólnych do bardziej szczegółowych, można też wrócić do tych ogólnych. Nie można jednak wyprowadzać tez o charakterze ogólnym na podstawie skrajnych przypadków! 

Zasadniczo niegodnie przyjmuje Komunię Św. ten, kto jest w grzechu ciężkim.

Na podstawie tego fragmentu widzimy, że Franciszek wskazuje na dwie rzeczy, które sprawiają niegodne przyjmowanie Komunii, to znaczy wylicza dwie kategorie osób, które muszą z tej racji mieć grzechy ciężkie:
– osoby nie dające się pobudzić do zaangażowania względem ubogich i cierpiących,
– osoby, które zgadzają się na różne formy podziału, pogardy i niesprawiedliwości.

Dlaczego jednak ktoś, kto nie chce po namowach innych lub po czymkolwiek, co można byłoby nazwać pobudzaniem, zaangażować się względem ubogich i cierpiących, miałby popełniać grzech ciężki?
Możemy sobie wyobrazić całą gamę sytuacji, kiedy nie tylko nie byłby to grzech ciężki, ale nawet nie byłby to grzech. Na przykład, gdy ktoś ma tyle obowiązków, że nie jest w stanie podjąć wskazanych działań albo gdy woli przeznaczyć ten czas na modlitwę, bo w tym odczuwa swoje powołanie.
Wskazanie z zewnątrz i przy takiej ogólności, że ktoś popełnia grzech ciężki w takich sprawach, jest wręcz niemożliwe.

Tak samo z różnymi formami podziału, pogardy czy dyskryminacji. O co tutaj chodzi Franciszkowi? Na jakiej podstawie – gdy nie mamy konkretów – możemy mówić w ogólności, że zgoda na różne formy podziału skutkuje w grzechu ciężkim i niegodnym przyjmowaniu Komunii?

Można próbować bronić tej tezy z adhortacji poprzez odwołanie się do kontekstu – Franciszkowi chodzi tylko o gorszące sytuacje we wspólnocie, co było poruszane w punkcie wcześniejszym (185). Ale taka obrona jest nietrafiona. Sama poważna sytuacja podziału nie musi koniecznie być grzechem ciężkim jakiejś konkretnej osoby – ona też wymagałaby analizy w konkretach. Poza tym Franciszek w zdaniu wcześniej odwołał się do społeczeństwa jako takiego i rozszerzył kontekst. A to analizowane zdanie jest napisane w języku ogólnym, bez szczegółów i konkretów, a także dodane są nowe elementy, wcześniej nieznane i bardzo uniwersalne (cierpienie, dyskryminacja).
Nie mamy tutaj do czynienia z kwantyfikatorem szczegółowym: istnieją ci, którzy… ani z zaznaczeniem możliwości: jest możliwe, że… Stwierdzenie jest ogólne.

Inni będą bronić Franciszka, mówiąc, że ta adhortacja to taki esej i brak precyzji wypowiedzi. Czy jednak można zakładać taką bełkotliwość wypowiedzi i nieumiejętność przekazania treści? Adhortacja jest zredagowana bardzo misternie, dba się o szczegóły. Jeżeli będziemy sobie domyślać, co Franciszek rzeczywiście chciał powiedzieć, wszystko sobie dopowiemy – w prawo i w lewo. Musimy brać pod uwagę to, co jest rzeczywiście napisane – tekst taki, jakim on jest w jego słowach, a nie nasze mniemania. Nie możemy mówić, że jest to bełkotliwe kazanie – adhortacja nie sprawia takiego wrażenia.
Poza tym, czy można by wypowiedzieć inne podobne twierdzenia o charakterze ogólnym, mówiące o niegodności przyjmowania Eucharystii. Np. Komunię przyjmują niegodnie:
– ci, którzy nie dają się pobudzić do modlitwy i czytania Słowa Bożego?
– osoby, które zgadzają się na różną formę jakiegoś odejścia od doktryny Kościoła i rozmywania prawd wiary?

Dlaczego z tak trudnego i wielowątkowego zagadnienia jakim jest ubóstwo i sprawiedliwość społeczna Franciszek wyciąga tak karkołomne i ogólne wnioski, nie chcąc tutaj dać możliwości rozeznania sumienia, gdy zagadnienie jest bardzo szerokie?
Zaskakujące, jak łatwo można wykorzystać fragment z Pisma o ostrzeżeniu co do wagi sakramentu Eucharystii, o pożywaniu i piciu swojego własnego potępienia (por. 1 Kor 11, 29), tam gdzie generalizacja jest absolutnie nieuprawniona, gdy tymczasem rozmiękcza się grzech konsekwentnego trwania w cudzołóstwie w VIII rozdziale, podając szereg czynników zmniejszających winę moralną i mówiących o szczególnej możliwości przystępowania do sakramentów…

Czy ktoś ma wątpliwości, w jak precyzyjny sposób ta adhortacja rozstawia akcenty? Czy Franciszek nie wie, co pisze i podpisuje?

Advertisements

40 uwag do wpisu “Przykładowe stwierdzenie z adhortacji sprzeczne z katolicką nauką moralną

  1. Drogi Bernardzie! Wytłumaczenie dla twierdzenia „osoby, które zgadzają się na różne formy podziału, pogardy i niesprawiedliwości” jest banalne: nie akceptujesz homo, dokonujesz podziału na zboczeńów i normalnych, brzydzisz się pedalstwem, nie walczysz z tymi którzy nie akceptują homo popełniasz grzech ciężki. Niegodnie przyjmujesz Kominię Św.

    Lubię to

      • @Wojtek, tak, bo oni są też BIEDNI… Czy Franciszek płakał nad ofiarami terroryzmu islamu w takiej samej skali jak płacze nad nimi… NIE… I tu jest właśnie cała PRAWDA. Nie można gloryfikować jednej kategorii „biednych”, a przemilczeć inne ofiary, bo jest to jemu niewygodne w jego polityce łączenia religi światowych w jedną…

        Lubię to

    • Ktoś już napisał, że dla Franciszka każdy grzech może wejść tylnimi drzwiami do kościoła – i na tym jemu nie zależy – ale obsesja na punkcie tzw; „biednych” jest u niego rozrośnięta do nienormalnych proporcji (humanizm). Troska o biednych (o których Jezus powiedział, że zawsze będziemy ich mieć pomiędzy nami) przerasta u niego troskę o dusze i ich zbawienie wieczne. Gdyby było inaczej, to Franciszek odczuwałby odrazę do grzechu, a tak nie jest. Komunia Święta dla rozwodników nie robi na nim żadnego wrażenia. Uważa ją nawet za wskazaną dla tych biednych rozwodników (pamiętacie historię jego telefonu do rozwódki z Argentyny?). Nie zwraca on najmniejszej uwagi na godność i szacunek do Jezusa Eucharystycznego, który przecież brzydzi się każdym grzechem, bo jest ŚWIĘTYM NAD WSZYSTKIMI ŚWIĘTOŚCIAMI… Franciszek rzuca Jezusa pod nogi tych, którzy będąc w grzechu, nie są godni Jego przyjąć do serca.

      Nie chcę brzmieć złośliwie, ale przypomina mi się z Ewangelii fałszywa troska Judasza o biednych. To on był tym, który wyrzucał św. Magdalenie miłość do Jezusa, kiedy zakupiła ona olejek nardowy, aby namaścić stopy Jezusa… Judasz nie mógł tego ścierpieć… Co to było dla niego za marnotrastwo… bo tylku biednych można by nakarmić… ROZUMIECIE!!!!

      Jestem przekonana, że Franciszek zareagował by identycznie… To jego podobieństwo do Judasza jest koszmarne…

      Lubię to

      • Jeszcze jedno- troska o ubogich? ….Ubodzy, to dla Pana Boga, przede wszystkim- ubodzy na duchu!!! To o nich- ma się najbardziej uwidaczniać nasza troska przez modlitwę, posty, ewangelizację. Troska o ubogich w dosłownym tego słowa znaczeniu tak, jak najbardziej, ale przede wszystkim troska o ubogich na duchu.

        Lubię to

  2. @PC
    Tornado, tajfun, Apokalipsa…
    Ale powiedzmy, że to taka drobinka, ja przesadzam, defetyzm, czarnowidztwo i takie tam inne… i nasi Pasterze biorą na przeczekanie bo ŚDM no i co to byłby za skandal gdyby nie przyjęto Franciszka. Bo tym skutkuje publiczne ogłoszenie go heretykiem. Jednakżę Pismo mówi, że:
    „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi – odpowiedział Piotr i Apostołowie.” (Dz 5:29; BT)
    No ale powiedzmy, że to taka polityka… Ale skutki są daleko bardziej niszczące niż się wydaje. Nieodwracalność zniszczenia (zgorszenie) fundamentów wiary przy braku jednoznacznego przeciwstawienia się „postępowi”. Odbudowanie tego po chociażby ŚDM może być już niemożliwe. Każdy dzień zwłoki wyrządza dalsze szkody. Ale to co najgorsze to to, że efektem tego podążania za Franciszkiem będzie też islamizacja Polski. Bo co jest główną siłą stojącą na przeszkodzie Islamowi? Siła ducha. A skąd ją czerpać? Z wiary. Przeciwstawianie się Islamowi to przede wszystkim walka duchowa. Pan Jezus mówił, że jeśli Polska będzie mu wierna to otoczy ją opieką. Ale jeśli Polska ustami swych Pasterzy zgodzi się na grzech? I nie ważne jak pięknie to będzie nazwane, jakie usprawiedliwienia się znajdzie. Grzech pozostaje zawsze grzechem. Zapewne kościoły na Zachodzie teraz zapełnią się. Który to przywódca duchowy nie marzy aby mieć dużo ‚owieczek’? Żaden. Każdy pragnie aby jego misja przynosiła skutki.w postaci jak największej ilości wiernych. Tylko, że w tym wypadku będzie to atrapa, pusta w środku, bez treści. Franciszek będzie sobie siedział na tronie, wierni będą się nim zachwycali a Syn Człowieczy będzie miał problem ze znalezieniem wiary na ziemi.

    Lubię to

    • Piszesz, że Pan Jezus mówił, że jeśli Polska będzie wierna to otoczy ją opieką. Możesz mi wyjaśnić komu to mówił, bo ja nic na ten temat nie wiem. Chciałbym abyś mnie oświecił.

      Lubię to

  3. Trudno nie przyznac racji wszystkim powyżej wypowiadajacym się.
    TA ADHORTACJA TO TRUCIZNA. Nie wolno jej nauki przyjąć do upowwzechnienia i żyć nią. To czystej maści szatanstwo.
    Jeśli nasi pasterze świadomie zaplątani przez F. w SDM mają ręce związane, to mimo to mają obowiązek nie przyjmować tego faszywego nauczania.
    Jesli ono dalej będzie wymuszane, że trzeba pozostać wiernym Chrystusowi a wypowiedzieć posłuszeństwo ZWODZICIELOWI!

    Lubię to

    • No i to jest właśnie problem. Trwanie przy aktualnym nauczaniu jest brnięciem w odstępstwo. Oczywiście możemy się wszyscy umówić, że ponieważ ogromne środki zostały zaangażowane w ŚDM to nie można ich odwołać ale nie zmienia to sytuacji pogłębiania się odstępstwa. Pewnie najlepszą sytuacją by było gdyby Franciszek zachorował. Ale i tak trzeba jasno powiedzieć, że to jest zerwanie z nauką Chrystusa. No inaczej się nie da. Firmowanie tego jest jednak opowiedzeniem się po stronie kłamstwa i utwierdzanie wiernych w błędzie. A potem co? Będziemy odwoływać? Wiedzieliśmy ale koniunktura była niewłaściwa? To jaką wartość ma wtedy nauczanie tych koniunkturalistów? Przecież to kompromitacja jeszcze gorsza niż odwołanie ŚDM. Tu przynajmniej wiadomo: jesteśmy „be” ale mamy honor, zasady, wierność. A tak… „ani pokoju, ani honoru”. Przypomina mi się stary skecz Laskowika i Smolenia o dogadywaniu się anioła z diabłem. Koniec był taki, że diabeł (Smoleń) za dwa różki dostał jedno skrzydło od anioła (Laskowik). No i anioł mówi do diabła, że teraz niegroźny. Na to diabeł do anioła: „A spróbuj teraz polecieć…” Oby po ŚDM Kościół w Polsce nie był jak ten anioł ze skeczu…
      Co do zwodzicieli to reagować trzeba od początku. Mamy do czynienia z wyłomem i tego najpiękniejsze figury retoryczne nie zmienią.

      Lubię to

  4. A mnie rozbawiła jedna myśl… no może „rozbawiła” to nie najfortunniejsze określenie ale jest to jednak śmieszne w całej tej sytuacji. A mianowicie…
    Jak drodzy ortodoksyjni kapłani będą sobie radzić w sytuacji gdy trzeba będzie udzielić Komunii Świętej osobie, o której wiedzą, że „rozwiedziona” i w drugim związku a nie chcą powiedzieć, że Franciszek to heretyk by się nie narazić? Konflikt sumienia ewidentny a jeszcze do tego może dojść tekst zainteresowanej osoby, że w sąsiednim kraju, sąsiedniej diecezji czy sąsiedniej parafii Komunię „dają”. No to jest sytuacja schizofreniczna. No jeszcze w konfesjonale mogą być różne rozmowy. W jednym dadzą rozgrzeszenie a w drugim nie. No i pytanie: A dlaczego, przecież Franciszek pozwolił? Gdzie indziej nie ma problemów. Idę z tym do biskupa albo do prasy. Nie ma co… ciekawe czasy. Howgh.


    Może od razu polecieć na Księżyc, coo?

    Lubię to

    • Nie będzie to dla mnie trudne. Każdy ma swoje sumienie, a ja nie jestem policjantem (z całym szacunkiem do tychże). Pisma św. nie zmienią (zobaczymy, są różne tłumaczenia). Po kazaniu będę czytał co niedzielę 1 Kor 11, 29.

      Lubię to

    • @WojtekP, ten facet realizuje globalny program masonów, gdzie jedną z tez jest wymieszanie narodowości i religii (nowoczesna wieża Babel). Historia udowadnia bowiem, że kraje które opierają się o mocny nacjonalizm BUNTUJĄ SIĘ… Natomiast kraje, które stanowią zlepek różnych narodowości i mieszankę religii nie mają siły przebicia i jak barany poddają się polityce globalnej. I oto właśnie chodzi… Ja to się boję, że żyjemy już we fałszywym kościele i nawet o tym nie wiemy!!!

      Lubię to

    • @WojtekP
      Bo mamy epokę miłosierdzia. Wiesz, takie tam… Franciszek, Allah… no wszyscy miłosierni. No, człowiek kroku nie może zrobić by się nie potknąć o to miłosierdzie… Najlepiej do grobu.

      Lubię to

  5. Fale TSUNAMI po ADHORTACJI zamieniają się w koszmar codzienności w Kościele. Mam pytanie do teologów, bo oto człowiek (którego wprawdzie nie lubi Bernard Teolog), postawił niesamowite pytanie, które uważam, że należy rozstrzygnąć. Zapowiedział on, że każdy kapłan, który przyjmnie sobie do serca ADHORTACJĘ i podąży za nauczaniem Franciszka o dawaniu Komunii Świętej rozwodnikom i z takim zamiarem, i intencją, odprawi Mszę Świętą, to taka msza staje się automatycznie nieważna!!! I Pan Jezus nie PRZEISTACZA SIĘ wtedy i nie następuje Jego zamieszkanie w CHLEBIE I WINIE… Osoby, które będą uczestniczyć w takich Mszach Świętych, nawet o tym nie wiedząc, NIE BĘDĄ OTRZYMYWAŁY Z RĄK TAKIEGO KAPŁANA ŻYWEGO PANA JEZUSA TYLKO PUSTĄ HOSTIĘ ŚWIĘTĄ!!!

    ===========================================================

    Oto tweet, jaki kapłan z Trybunału do spraw rozwodowych przysłał znanemu blogowcowi i kapłanowi:

    ” Już otrzymuję telefony do Trybunału od ludzi w nieregularnych związkach, stwierdzające, że papież pozwolił im przyjmować Komunię Świętą, a ich sumienie jest czyste! Wiedziałem, że tak będzie”

    ŚLUZY GRZECHU ZOSTAŁY OTWARTE…. w kościele. Potop grzechu w życiu kościoła i zbeszczeszczenie wielu świętości, to już tylko kwestia czasu…. A jak wiemy to tylko początek. Franciszek dopiero zakasuje rękawy…

    Lubię to

    • Dlatego pisałem wcześniej o świecie bez kapłanów. Świetnie do tego pasuje Kochanowski (troszeczkę zmieniony):
      „Pełno was a jakoby nikogo nie było:
      Jedną maluczką adhortacją tak wiele ubyło.”


      I ta nazwa… tren:
      „Tren, lament, płacz (żałobny) – utwór liryczny o charakterze żałobnym…” (za Wiki)

      ” Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia.”
      (Dn 3:38; BT)

      Lubię to

      • Ps
        Ładnie to napisałaś: zakasuje rękawy. To mi się przypomniał film „Miś” i słynny tekst o tym, że „to nie jest nasze ostatnie słowo”
        „- Powiedz mi, po co jest ta Adhortacja?
        – Właśnie, po co?
        – Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ta Adhortacja? Ona odpowiada żywotnym potrzebom całego „postępu”. To jest Adhortacja na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tą Adhortacją? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie – mówimy – to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo! I nikt nie ma prawa się przyczepić, bo to jest Adhortacja aggiornamento, w oparciu o Synod, który sobie zgnije, do jesieni na świeżym powietrzu. I co się wtedy zrobi?
        – Protokół zniszczenia.
        – Zapamiętaj: Prawdziwe pieniądze zarabia się na drogich, kłamliwych inwestycjach.”

        Lubię to

  6. Teraz czas na wprowadzenie zmian w liturgii -de facto majacej na celu unieważnic ją.
    TO BEDZIE NAJWIEKSZA PRÓBA dla kaplanow i dla wiernych.
    CZY ZNAJDZIEMY KAPŁANA, KTORY KTÓRY ZECHCE BYĆ WIERNYM TRADYCYINEJ MSZY ŚW?
    To będzie prawdziwe wyzwanie wiary!

    Lubię to

    • Już nie mogę się doczekać… I nie zapominaj o 21-szo wiecznej „Konstytucji Cywilnej Kleru”. No jakoś to posłuszeństwo trzeba będzie sobie zagwarantować. No bo zawsze jakieś „czarne owce” się znajdą, które wymagają zdyscyplinowania.

      Lubię to

  7. „Amoris laetitia” jest przede wszystkim znakiem towarzyszenia ludziom, którzy doświadczają zagubienia w swym życiu rodzinnym. I dlatego właśnie ta adhortacja jest tak długa, bo to są takie życzliwe, duszpasterskie pogaduszki, wykazujące życzliwość, serdeczność i bliskość wobec człowieka, i zapraszające do takiej postawy duszpasterzy. Nie ma tutaj negacji doktryny, ale zaproszenie do serdecznej bliskości wobec wszystkich ludzi, również tych, których życie nie jest właściwe. Papież tu daje obszerną biblijną refleksję, która jest wyłożeniem ewangelicznych przypowieści oraz nauki o miłości św. Pawła. Papież opisuje trud życia małżeńskiego i rodzinnego wobec dzisiejszych wyzwań. Jest świadom bólu, jaki ludzie niekiedy przeżywają, gdy im w życiu nie wyszło. Papież dostrzega zalążki dobra istniejące również w sytuacjach pokomplikowanych i nieregularnych. Dostrzega pragnienie Boga i momenty prawdziwej modlitwy u ludzi, którym się w życiu nie powiodło. Tych ludzi nie odrzuca. Pociesza ich. Daje im praktyczne, codzienne rady, odnoszące się do ciepła rodzinnego i ludzkiego, które w każdej sytuacji należy podtrzymywać, nawet wtedy, kiedy jest się daleko od ideału, gdy nie żyje się łaską sakramentalną
    teolog Domu Papieskiego, o. Wojciech Giertych

    Lubię to

    • O. Wojciech jest bardzo życzliwy wobec Franciszka, gdy pisze „duszpasterskie pogaduszki”. Wpisałbym go w kategorię tych, którzy nie chcą potraktować Franciszka i jego adhortacji na poważnie, tylko przymykają oko na bzdury i odstępstwo. Czy są na tyle naiwni, że maja nadzieję, iż to przycichnie, że adhortacja nie będzie miała wpływu na życie wiernych, że nie doprowadzi do odstępstwa, nadużyć?

      Lubię to

  8. Pozwól Bernardzie, że dopowiem nadal słowami Dominikanina.
    „Papież zwłaszcza na wstępie szereg razy wypowiada się krytycznie o doktrynie, co trochę nas zaskakuje, czy raczej o postawie doktrynerskiej. Mówi, żeby nie przerabiać doktryny na kamienie, którymi się będzie rzucać w innych. Nie oznacza to, że Papież odrzuca odwieczną naukę Kościoła, ale zwraca uwagę na to, jak się do niej odnosimy i jak ją traktujemy. I może odgrywa tutaj rolę pewne jego osobiste doświadczenie. Zarówno Paweł VI, jak i Jan Paweł II, nigdy nie byli w seminarium. Nigdy nie byli klerykami, którzy słuchali wykładów. Byli samoukami, sami nauczyli się nauki Kościoła, która ich fascynowała. Benedykt XVI przeszedł przez normalne i dobre seminarium, miał dobrych profesorów i systematycznie studiował doktrynę Kościoła. Natomiast Papież Franciszek nie miał, zdaje się, zbyt fascynujących profesorów. Lata studiów nie dały mu wielkiej radości. I to też jest doświadczenie Kościoła. Ten fakt jest wyzwaniem dla Kościoła. Bo należy tak przekazywać naukę wiary i tak poznawać teologię, aby ona karmiła wiarę”

    Lubię to

    • Czy brak fascynujących profesorów oraz całe doświadczenie Argentyny jest usprawiedliwieniem dla pisania nieprawdy i przyzwalania na grzech? Czy o. Wojciech naprawdę nie dostrzega, w którą stronę zmierza Franciszek, że to nie jest kwestia takich czy innych uwarunkowań, które osłabiają działanie, ale świadomie obranego kierunku?

      Lubię to

      • @Bernardzie
        Można powiedzieć w modny ostatnio sposób: jaki papież taka i teologia. Zdaje się Dominikanie po to się uczą teologii aby w uczony sposób grzech zamienić w cnotę. Znałem o. Giertycha. Ładnie mówił ale w historii KK też było trochę wybitnych mówców jak np. Orygenes co to odeszli od ortodoksji. Przysłowiowa prosta baba z Różańcem w ręku ma więcej mądrości niż całe to uczone towarzystwo. Potrafi nazwać grzech grzechem bez ozdobników. Ciekawe jakie wywody o. Giertych będzie robił na Sądzie Ostatecznym, biorąc pod uwagę jego niechęć do nazwania rzeczy po imieniu?

        Lubię to

  9. Dziękuję Ci Bernardzie, za Twój komentarz. Ja osobiście nie czuje się uprawniona do krytyki dokumentu papieskiego. Jestem osoba poszukującą. Jeszcze raz pięknie dziękuję.

    Lubię to

  10. Agato,
    Nie spodziewaj się aby zło wyeksponowalo explicite swoje zamiary. Zawsze ubierze je w warstwę piękna i niby-dobra, jak po drzewem poznania dobrego i zlego.
    Diabeł nigdy nie mówi wprost zawsze zaklamuje i odwraca rzeczywistość.
    Ta adhortacja jest pełna lukru wobec człowieka, pozorów zatroskania, w rzeczywistosci znosi poczucie grzechu i pcha człowieka na drogę potępienia wiecznego.
    Ten rodzaj nauki jest u Franciszka wręcz powszechnie stosowany. Bójmy sie wilków poprzebieranych w owieczki.

    Lubię to

  11. Dziękuję Zorro również za Twoją wypowiedź. Przyznam, że wczytując się w słowa Adhortacji odbieram ją jako słowo Ojca Świętego, który ogarnia Bożym MIłosierdziem wszystkich ludzi dobrej woli. Czytają komentarze na blogu doświadczam ambiwalentnych myśli. Cóż, wciąż szukam jak już pisałam wcześniej. Słowa Adhortacji dla mnie osobiście są piękne, wiele odniesień do Pisma Świętego, ogrom rozważań cudnych o małżeństwie i rodzinie…jak choćby te o czułości…jak balsam na moje serce.
    Pozdrawiam wszystkich czytających bardzo serdecznie, mam nadzieję, że nikogo z Państwa nie uraziłam uchylając rąbka moich odczuć i przemyśleń.

    Lubię to

    • Problem w tym, że piękne słowa kryją grzech. Nie przypomina Ci to czegoś? Takie ładne opakowanie tylko zawartość już nie taka piękna… O niektórych kobietach mówi się np. kusicielki a niektórzy naciągacze też mają piękne słowa tylko kasa zostaje pusta i złamane serca. A tyle było o miłości i że „na zawsze”, i szczęście na całe życie…

      Lubię to

    • He, he, he… Nooo… czułe słówka. Ach te przeżycia. No ja mam doświadczenie, że kobitki są w stanie przełknąć wiele, o ile nie wszystko, jak się to ładnie opakuje. Ale ja niestety urokliwy nie jestem, raczej prostak, w niuanse się nie bawię to i babów osobistych u mnie niet. Jedna mi to nawet manualnie, dosyć lat temu, wytłumaczyła, chociaż tzw. propozycji jej nie dawałem. Ot zaproponowałem wspólną przyszłość ale ładnych słówek brakło… i Bogu dzięki. Nie to, że to „niedobra kobieta była” ale samotność mnie wiele nauczyła i dzisiaj jestem niezależny w swoich decyzjach wedle: baba dobra ale na odległość. Ale niestety Pan Bóg dał mi pokutę, za moje różne różności, bo „otoczony jestem przeważającymi siłami wroga”… Howgh.

      Lubię to

  12. Bez wątpienia byłbym chrześcijaninem, gdyby chrześcijanie byli nimi 24 godziny na dobę
    Ghandi
    Panie lolo, z pana wypowiedzi wynika, że ma pan problem z kobietami. Pisze pan w sposób wyśmiewczy o kobietach i o uczuciach. Marginalnie pominę, że drwi pan z mojej wypowiedzi, a to już po prostu niegrzecznie. Zdziwiona jestem, że Gospodarz bloga nie reaguje.
    Pani Pina Colada, dziękuję za linka. Przyznam, że wyciąga Pani bardzo dalekie wnioski. Czy uprawnione? Uważam, że myli pani naiwność z poszukiwaniem i otwartością.

    Kiedyś na moich oczach, przy moim współuczestnictwie doszło do odejścia od Kościoła Katolickiego grupy młodych ludzi,kwiat KK, którzy doszli do wniosku, że KK w osobie Papieża myli się w tej czy innej kwestii. I odeszli, założyli własny kościół. Ból ogromny dla całej wspólnoty.
    Piszecie o doktrynie, że Papież ją zmienia, ale przecież na przestrzeni wieków dochodziło do klarowania się doktryny katolickiej, czy to w kwestii celibatu czy roli kobiet w KK, znaczenia Maryji, sakramentu małżeństwa….to wszystko ewaluowało.
    Do krytyki którą Państwo zamieszczacie podchodzę bardzo ostrożnie, jednym z powodów jest powoływanie się na przepowiednie, które nie zostały uznane przez KK.
    Pani Pina Colada pisze o Dzienniczku s. Faustyny, który kiedys nie był uznany przez KK. Dobry przykład, i to co KK kiedys założył nalezało wtedy uszanować. KK jest rozważny w swoich decyzjach, potrzebował czasu, rozwagi i mądrości,żeby zatwierdzić Dzienniczek. Jeśli ja nie będę szanowała decyzji Papieża, to kogo mam słuchać? Czyjego głosu? Państwa?
    Jestem w KK, Ojciec Święty stoi na jego czele, wsłuchuję się w jego słowa.

    Zapraszam do polemiki. Proszę ewentualnych adwersarzy o wzajemny szacunek w słowach i powściągnienie emocji w ocenach.

    Lubię to

    • Jeszcze muszę na to odpowiedzieć…
      W którym miejscu kpię z Pani wypowiedzi. Bo o ile dobrze widzę to te uwagi „problematyczne”/problematyczne (niepotrzebne skreślić) są umieszczone pod wypowiedzią @PC i nic do Pani wypowiedzi. Jeśli ktoś już chce się oburzać to raczej ta internautka.
      A cała wypowiedź wynikła stąd iż Szanowna Pani skupiła się na pięknych słówkach przepuszczając „słonia w menażerii” czyli złamanie fundamentu. Co po pięknych słówkach i uczuciach jak za tym kryje się przyzwolenie na grzech? Na odwrócenie się od Boga? Jako katoliczka powinna Pani wiedzieć czym skutkuje grzech śmiertelny a tym jest właśnie świadome i dobrowolne wypowiedzenie posłuszeństwa Bogu. Pójście za kłamstwem. Żadne piękne słowa tego nie zmienią. Brutalnie napiszę, że kupa opakowana w złoto nie przestanie być kupą. Tak samo śmierdzi i wygląda jak przed opakowaniem. Co innego brylant. Bez względu jak się go opakuje, pozostaje brylantem. Tak jest i ze świętymi. Czasem wygląd ich nie był cudny a jednak „znaleźli łaskę u Boga”. Herezja pozostanie herezją chociażby nie wiem jakby się starać ją „opakować” w piękne słówka. Sama Pani zwróciła uwagę na to, że w Adhortacji urzekły Panią ładne sformułowania. Mam zatem pytanie czy piekło w związku z tym też dla Pani będzie piękne bo uczucia swoje ulokowała Pani w złudzeniach słów a nie treści jaką za nimi się kryją? Poszła Pani za uczuciami a nie za prawdą. To co warte te uczucia? A do piekła prowadzi kłamstwo, bo tym w istocie jest herezja. Kłamstwo świadome i dobrowolne, co zostało potwierdzone w trakcie wywiadu w samolocie. Bo przyznajmy, że kto jak kto ale papież powinien rozumieć co oznacza termin „nierozerwalność małżeństwa” i co kryje się za słowami: „co Bóg złączył człowiek niech nie rozłącza”. Chyba, że jesteśmy wyznawcami starotestamentalnymi co otrzymali „list rozwodowy” „ze względu na zatwardziałość serc”. Ale jak mówi Jezus Chrystus: „od początku tak nie było”.
      Zatem jeśli mam wybrać pomiędzy uczuciami czy prawdą to wolę prawdę niż uczucia. Uczucia przemijają, prawda nigdy. Bowiem jeśli Bóg jest prawdą i Bóg jest miłością to prawda zawsze prowadzi do miłości. Uczucia mogą ją tylko markować, o czym wiele kobiet boleśnie się przekonało. O tym zresztą napisałem bezpośrednio pod Pani wpisem. Biorąc to wszystko pod uwagę pozwoli Pani, że ucuciami niespecjalnie będę się przejmował. Wolę przejmować się prawdą bo ona doprowadzi mnie do Prawdy. Pełni Prawdy.

      Z poważaniem @lolo. Bez dalszych komentarzy.

      Lubię to

    • Ks profesor Lorentin, rektor Universytetu Mariologicznego w Rzymie,swego czasu powiedział, że gdyby orzekanie o prawdziwości oredzi z Nieba, szczeg. Maryjnych zostawić w rękach kleru, to żadne nie zostałoby uznane do dzis.
      To ludzie nogami zaglosowali za ich prawdziwoscią… Vocs populi Vocs Dei.
      Tak było z Fatimą, Lourdes a teraz próbują utrącić Mediugorie.
      Wszystko w oparciu o troskę i wiedzę teologiczną.
      Gdyby dziś Chrystus wrócił na ziemię, tak jak dwa milenia temu, zostałby odrzucony jeszcze brutalniej niż w tamtym czasie ( poemat Boga Czlowieka.M. Valtorta)
      Jestesmy jako ludzkość, w najglebszym kryzysie wiary od początku świata!
      Na tronie siedzi nielegalnie wybrany papież, przynajmniej z czterech kanonicznych powodow.
      Opowiada wstrząsające herezje…
      Nie ma Boga Trójcy Świętej, albo Jezus Chrystus jest największym marnotrawcą czasu. Myje nogi islamistom zrownujac obie religię z sobą. To tak szybko z pamięci a jest tego wievej, dużo więcej i nie są to lapsusy!
      Dopuszcza dokumentem Adhortacji rozwodnikow do Eucharystii obrazajac tym Boga i prowadzac rozwodnikow na potępienie.
      A hierarchowie milczą… Wiedzą, jaka jest prawda ale milczą!
      Jak zareaguje Bóg?
      Nadchodzą straszne kary przed ktorymi wiele oredzi z Nieba ostatnich 200 lat ostrzega…

      Lubię to

      • No to tu jest widoczna przenikliwość Pawła VI zwalniająca prywatne objawienia z formalnej akceptacji kościelnej. Niesie to oczywiście niebezpieczeństwo sekciarstwa ale też i tak jak napisałeś, nic byśmy dzisiaj nie wiedzieli. Wygląda na to, że w obliczu jawnej herezji na duchowieństwo nie ma co liczyć. Przynajmniej na razie na to wygląda. Teraz jak idę na Mszę Św. to się zastanawiam czy w ogóle warto? Bo jeśli duchowni idą za herezją to ile ważne są rytuały przez nich odprawiane? Zresztą o tym pisała @PC. W tej perspektywie czy ja pomodlę się w budynku kościelnym czy u siebie w domu nie ma znaczenia. No bo jak w tabernakulum nie ma Chrystusa to lepiej chyba iść na kawę? Przynajmniej bez złudzeń. A przy spowiedzi muszę podać, że odrzucam kard. Bergoglio. No bo jak nazwać go papieżem?
        Te dziadowskie ŚDM… Jawnego heretyka będzie się promować jako ortodoksa. Ciekawe jak oni (duchowni) to pogodzą?

        Lubię to

    • Droga Pani @Agato,

      Los „Dzienniczka” siostry Faustyny został zapowiedziany przez nią Samą, a dosłownie przez Jezusa – jej ustami. Czyli znowu wracamy do siły proroctwa!

      Po drugie, ja też mam smutne doświadczenia z naszym kościołem i jego ewoluowaniem. Mój proboszcz sam osobiście wyrzucił grupe młodzieżową na tzw. „zbity pysk”… Ci ludzie nie załozyli nowego kościoła, ale wielu od niego poprostu odeszło…

      Przyznam się, że tego bólu było nieraz tyle, że też wierzyłam przez pewien czas w tą tzw „ewolucję” w kościele i popadłam we femisnistyczny modernizm. Ale, Bogu dzięki ktoś się za mnie modlił.

      Pyta pani, kogo słuchać, kiedy papież jest heretykiem? Nie ma nikogo innego do słuchania jak tylko Jezusa Chrystusa w Biblii. Mnie nie interesują przywódcy kościoła, którzy ewoluują w kierunku anty-Chrystusowym. Jest w Biblii wyraźnie napisane, że choćby sam Anioł zstąpił z nieba i głosił wam inną naukę niż ta zawarta w Ewangeliach niech będzie przeklęty…

      Adhortacja Bergoglio udowodniła, że nie szanuje on tego co powiedziane jest w Biblii. On wyłącznie pragnie jedynie humanizmu, który de facto jest rodzajem bałwochwalstwa osoby ludzkiej kosztem CHWAŁY BOŻEJ… i nakazów z nieba.

      Lubię to

  13. Wg mojej wiedzy Msza Św jest ważnie sprawowana, jeśli precyzyjnie co do slowa (ważnie) wyświecony celebrans odmowi modlitwę Przeistoczenia. Musi być przaśny chlleb i wino.
    Musi być też wiara celebransa w Przeistoczenie.
    I tu jest problem. Wszystko poza wiarą celebransa da się zweryfikować. Jego niewiara czyni Msze nieważną.
    Jednak pamietam takie oredzia z Nieba w których Chrystus zwrócił uwagę, że nawet w takiej sytuacji IHS przychodzi do wiernego, jeśli tenże wierzy w ważność Przeistoczenia.
    W tym inywidualnym przypadku Chrystus przychodzi w takiej nieważnie sprawowanej Mszy do wierzacego, że względu nanjego wiarę.
    W.oparciuno te wiedzę zamierzam być tak dlugo na Mwzy Św, aż nie spostrzegę zmiany w liturgii, choćby pozornie drobne, Nawet te drobne czynią mszę niewazną i wskazują, że jest już to tylko rodzaj nabożeństwa. Ale jeśli będzie ono profanowane obyczajami spoza religii chrześcijańskiej, WTEDY MUSIMY OPUŚCIĆ TAKIE ZGROMADZENIE, BOWIEM JUŻ BEDZIEMY UCZESTNICZYĆ W OBRAŻANIU BOGA
    Dobrze, żeby na ten trudny temat granicy tolerancji dla zmian wypowiedział się Bernard…

    Lubię to

  14. Bernardzie! Dziękuję za Twój blog. Ostatnio czytałam wizje bł. Katarzyny Emmerich. Jedna z nich dotycząca Kościoła mówiła o dwóch papieżach, z których jeden nie miał władzy…Pasuje jak ulał do tego, co się dzieje obecnie w Kościele.

    Skromność, serdeczność Franciszka to zasłona dymna. Tylu ludzi się nabiera na to…Dziwne, że chwalą go lewacy i pederaści, a katolicy protestują. Jakoś nie słyszę, aby ktoś ze zwolenników papieża się nawrócił. Dla mnie to wilk w owczej skórze. Bardzo mnie to boli, że tak jest niszczony Kościół. Modlę się za niego na różańcu. Matka Boża zniszczy wszystkie herezje!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s