Intencje, osądzanie, jawne herezje. Kim jest Franciszek?

opinion-clipart-jmw-bullhorn-clipartTen post będzie nieco inny. Franciszek ostatnio mówi dużo różnych dziwnych rzeczy o Lutrze, reformacji, homoseksualistach… i zasługuje to wszystko na osobną uwagę, ale teraz nie będzie wprost o tym.

Gdy się przegląda internet i różne portale, widzi się rozmaite wpisy i przeciwstawne opinie na temat Franciszka. Blogi, komentarze, twittery, facebooki, fora itd. Cała gama różnorakich wypowiedzi. Normalne.

Chciałbym jednak przestrzec przed dwiema rzeczami. Niby proste, ale warto zwrócić na to uwagę – przed osądzaniem osób i wyrokowaniem o intencjach oraz przed zbyt prostym wskazywaniem na herezje. Jak to się ma wszystko do Franciszka?  

Pierwsza rzecz. Możemy badać i osądzać czyny, postawy, opinie, zachowania – co do ich treści – ale lepiej nie osądzać człowieka. Zachęcam do rozwagi w słowach. Możemy mówić, że coś jest według nas błędne, ale jaki jest stosunek człowieka do głoszonego przez niego błędu – to już trudno zgadywać. Na ile robi to świadomie i jaki ma zamysł.

Tym bardziej, gdy chcemy się odnieść do Franciszka. Powiedzieć: to, co mówi, nie ma sensu; mówi rzeczy nieprawdziwe, teorie, które głosi, rozmijają się ze zdrowym rozsądkiem i sam oddala się od nauczania Kościoła – to wszytko mieści się w granicach rzeczowej krytyki, gdy się argumentuje za tym.

Ale powiedzieć: to jest człowiek, którego intencje są złe, działa specjalnie i celowo na szkodę Kościoła. To jest już bardzo mocna teza.

Z drugiej strony jednak, czy nie można powiedzieć: Stalin działał na szkodę Polski? Hitler miał złe intencje wobec narodu polskiego?

Niektóre rzeczy stają się z dnia na dzień coraz bardziej ewidentne.

Pan Jezus ma prawo osądzić człowieka. Ale czy my mamy prawo? Nie bardzo. Ale oczywiście możemy mieć przekonanie – czasem może się ono w nas rodzić spontanicznie – że druga osoba postępuje świadomie w celu zniszczenia czegoś i nawet mamy prawo wyrazić takie swoje wątpliwości i podejrzenia, i pytać o prawdę. Jak najbardziej istnieją takie sytuacje, że ktoś świadomie i celowo niszczy dobro.

Mówiąc szczerze, ja nie wierzę, że Franciszek chce dobra Kościoła katolickiego rozumianego jako prawdziwy tradycyjny Kościół katolicki. Jestem przekonany, że to wszystko, co robi, to przemyślany zabieg, by przeinaczyć to, co jest autentyczną wiarą katolicką. By poprowadzić Kościół na tory liberalizmu i odstępstwa od wiary. Jaka jego jest w tym świadomość – Bóg to wie.

Jest różnica pomiędzy postawą: 1. jestem liberałem, bo uważam, że taka jest prawda (czyli ktoś jest w błędzie, myśląc, że taka jest prawda o nauczaniu Kościoła), a postawą: 2. wiem czego naucza lub tradycyjnie nauczał Kościół, ale ponieważ nie dbam o to albo wiem lepiej, będę z tym walczył dla innego jakiegoś wydumanego dobra. Jestem jeszcze postawa diabelska: 3. wiem, gdzie jest prawda, co jest dobrem, ale mam utwierdzoną złą wolę i chcę wszystkich zaprowadzić do piekła ze sobą. Wielu dziś nie wierzy w piekło i w to, że diabeł krąży koło nas i chce nas świadomie i celowo zaprowadzić do piekła podstępem i kłamstwem.

Wyrazić swoje przekonania mamy prawo – choćby ze względu na dobro Kościoła. Cały czas jednak musimy je kwestionować i poddawać w wątpliwość. Jak każdą inna prawdę i opinię, by dotrzeć do prawdy. Musimy szukać zrozumienia i rozważać przeciwstawne racje. Mając nawet takie mocne podejrzenia czy przekonania, nie możemy osądzać w sercu, to znaczy nie możemy wydawać wyroków, że ktoś pójdzie do piekła. Osądzanie zostawmy Panu Bogu. Serce powinno być czyste przed Panem, choć rodzą się w nim takie przekonania, i prosić o oświecenie. Co nie znaczy, z drugiej strony, wychwalać albo być naiwnym. Mogą zaistnieć takie sytuacje, kiedy ktoś chce świadomie coś zniszczyć albo się czemuś przeciwstawić, i mamy prawo podejrzewać, że tak może być w rzeczywistości. Po prostu zastanawiamy się nad sensem i logiką wydarzeń i szukamy zrozumienia.

I druga rzecz. Wskazywanie na herezje. Jakże modne staje się to dzisiaj na różnych blogach, stronach czy w komentarzach, by wytknąć komuś herezję. Tymczasem nie jest to taka prosta sprawa. Herezja – pogląd sprzeczny z nauczaniem Kościoła – nie jest łatwa do jednoznacznego wykazania.

Po pierwsze – trzeba brać pod uwagę kontekst i inne wypowiedzi. Po drugie – zwrócić uwagę na język, jakim się ktoś posługuje (metaforyczny, opisowy itd.) – mało kto posługuje się łacińskimi frazami dogmatycznymi. Co innego jeszcze poszukiwanie w wierze albo błąd nieświadomy. Prawdziwy odstępca od wiary będzie unikał z początku sformułowań radykalnych, heretyckich, bo wie, że są sprzeczne z tym, co było mówione dotychczas, i będzie wprowadzał zamęt przez łagodne stwierdzenia, by krok po kroku mówić coraz mocniej.

Jakże mnie to drażni, jak widzę głupkowate wpisy w internecie, które wyrywają czyjąś wypowiedź z kontekstu, przykładają miarę uczonego teologa, by popisać się znajomością jakieś formuły kościelnej, i zarzucają wprost herezję – a nie zechcą spojrzeć na możliwe inne interpretacje. Ludzie, rozumu trochę. Oskarżysz kogoś o herezję, nie mając wiedzy i na swojej miałkiej analizie teologicznej, a Bóg Cię osądzi według swoich kryteriów w dniu sądu. Ważmy słowa.

Nie tylko mowa tylko o Franciszku, który bardzo przemyślnie konstruuje swoje tezy, ale na przykład o wypowiedziach różnych hierarchów, o wyrywkach z różnych objawień prywatnych bez zgłębiania się w temat itd.

Gdzie jest prawda? Na kolana przed Najświętszy Sakrament i tam prosić o łaskę pokory i zrozumienia! Do siebie to mówię w pierwszej kolejności.

Chcę po prostu zachęcić do rozwagi i wnikliwego przyglądania się rzeczywistości, bez pochopnego wyrokowania. Nie wnikania w serca człowieka, tylko mówienie o słuszności czynów i wypowiedzi, i nie zarzucania herezji bez należytej wiedzy, kompetencji i zastanowienia się. Po zastanowieniu się i przemodleniu sprawy mamy jednak prawo wyrażać nawet mocniejsze sądy, biorąc odpowiedzialność za słowo.

Kim jest Franciszek? Wrzucę linka do dawnego postu o trzech hipotezach: Kim naprawdę jest Franciszek? Trzy hipotezy

 

Advertisements

75 uwag do wpisu “Intencje, osądzanie, jawne herezje. Kim jest Franciszek?

      • P. Przytocz jeszcze to, co Pan Jezus do swoich uczniów powiedział w
        końcu Ewangelii św. Mateusza?
        O. „Ja z wami jestem po wszystkie dni, do końca świata”.
        P. A jakże św. Paweł Apostoł Kościół św. nazywa? (I Tym. III, 15)
        O. „Kościół jest filarem i utwierdzeniem prawdy”.
        P. Co by za tym poszło gdyby Kościół Chrystusów był popadł w błędy, w
        bałwochwalstwo i kacerstwo?
        O. Z tego by wnieść należało, że Chrystus był fałszywym Prorokiem i
        niemądrym budowniczym.
        P. Skąd wnosisz, żeby Chrystus był fałszywym Prorokiem?
        O. Ponieważ w takim razie bramy piekieł byłyby, wbrew obietnicy Pana
        Jezusa, Kościół Jego przemogły.
        P. Dlaczego mówisz że Chrystus byłby niemądrym budowniczym?
        O. Ponieważ Chrystus byłby swój Kościół zakładał nie na skale ale na
        piasku, co tylko niemądry budowniczy robi, o którym czytamy u św. Mateusza
        w r. VII, w. 26: „A każdy kto słów moich słucha, a one nie wypełnia, podobny
        jest do głupiego budowniczego, który dom swój na piasku zbudował”.
        P. Co z tego wszystkiego wnosisz?
        O. Że Kościół Chrystusów w rzeczach wiary nigdy nie zbłądził, a nawet i
        zbłądzić nie może, i że przy jego nauce wiary należy niezachwianie obstawać.

        Lubię to

      • O najwyższej Głowie Kościoła
        ––––––
        Nauka I
        P. Kto jest prawdziwą i właściwą najwyższą głową Kościoła?
        O. Najwyższą i prawdziwą głową Kościoła jest Pan nasz Jezus Chrystus.
        P. Jestli Pan widzialną czy niewidzialną głową Kościoła?
        O. Pan Jezus jest głową Kościoła niewidzialną i rządzi nim z nieba w
        sposób niewidzialny.
        P. Czy Chrystus ustanowił jakiego Zastępcę czyli Namiestnika na ziemi,
        któryby Kościołem jako widzialna, najwyższa Kościoła głowa zarządzał?
        O. Tak jest, zlecił On ten urząd św. Piotrowi i jego Następcom.
        P. Czy św. Piotr Apostoł otrzymał większą jaką władzę niż inni
        Apostołowie?
        O. Tak jest, o czym się z wielu jasnych miejsc Pisma św. przekonywamy.
        P. Przytocz nam pod tym względem słowa Zbawiciela u świętego
        Mateusza, rozdz. XVI w. 18?
        O. „Ty jesteś Piotrem (opoką) a na tej opoce zbuduję Kościół mój i bramy
        piekieł przeciw niemu nie przemogą”.
        P. Co się rozumie przez wyraz: opoka?
        O. Przez ten wyraz rozumie się sam Piotr św.
        P. Dlaczego?
        O. Bo Piotr przez Chrystusa został opoką nazwany.
        P. Jakże to?
        O. Zbawiciel zowie Go Kephas, a wyraz Kephas w języku syryjskim
        oznacza skałę.
        P. Co dodaje Zbawiciel do powyższego wyrażenia?

        Lubię to

      • ROZDZIAŁ VIII

        LATITUDYNARYZM

        P. Co to jest latitudynaryzm?

        O. Latitudynaryzm jest systemem, który pozwa­la każdemu zmieniać religię według swej woli.

        P. Czego on uczy?

        O. Uczy, że można być zbawionym w każdej religii, że sekty chrześcijańskie nie są niczym in­nym jak tylko formami prawdziwej religii, w których można pracować dla swojego zbawienia tak samo, jak w religii katolickiej.

        P. Wymień mi cechy indyferentyzmu i latitudynaryzmu tak, jak je określa Syllabus?

        O. Oto zasady indyferentyzmu i latitudynaryzmu, wyłożone w Syllabusie:

        1. Każdy może wyznawać taką religię, jaką w świetle swojego rozumu uznał jako prawdziwą.

        2. Ludzie znaleźć mogą drogę do zbawienia i osiągnąć życie wieczne, wypełniając praktyki jakiejkolwiek religii.

        3. Przynajmniej nie należy wątpić w zba­wienie tych, którzy nie żyją w prawdziwym Koście­le Jezusa Chrystusa.

        4. Protestantyzm jest tylko inną formą pra­wdziwej religii chrześcijańskiej i przez protestan­tyzm można tak samo osiągnąć zbawienie i być miłym Bogu, jak przez Kościół katolicki.

        P. Na mocy jakiego prawa człowiek obowią­zany jest wyznawać religię katolicką?

        O. Na mocy prawa przyrodzonego.

        P. Dlaczego?

        O. Albowiem prawo przyrodzone nakazuje czło­wiekowi chwycić się środków, które go wiodą do właściwego celu, a te środki daje jedynie religia katolicka dlatego, że ona jedna pochodzi od Boga.

        P. Co stąd wynika?

        O. To wynika, że nie było i nie będzie nigdy innej jak tylko jedna religia, mianowicie: religia katolicka, apo­stolska, rzymska. Wszystkie inne są sektami, które nie zasługują na nazwę religii.

        Lubię to

      • Czy rzeczywiście Kościół okazał się nieomylny? – Jest faktem historycznym, że katolicki Kościół, sięgając wstecz od dwudziestego wieku aż do pierwszego, ani razu nie przestał nauczać doktryny wiary albo moralności poprzednio wyznawanej i to z tą samą interpretacją; Kościół okazał się nieomylny.

        1. Jest faktem historycznym, że ani jeden Papież, jaki by on nie był w życiu prywatnym, nigdy nie nauczał błędu.

        „Na stolicy Mojżeszowej zasiedli doktorowie i faryzeusze. Wszystko tedy, cokolwiek wam rozkażą, zachowujcie i czyńcie, ale według uczynków ich nie czyńcie”. Będąc posłusznym Papieżowi, każdy chrześcijanin w każdym czasie może żyć jak Chrystus nakazał.

        2. Prawdą jest, że niektórzy najwyżsi władcy Kościoła poważnie zgrzeszyli. Niemniej jednak, wrogowie Kościoła wyolbrzymili nawet brak bezgrzeszności. W długiej linii Papieży zdecydowana większość prowadziła cnotliwe życie. Wielu z nich jest czczonych jako święci i męczennicy. Wrogowie Kościoła mogą wysuwać oskarżenia zaledwie przeciwko pięciu albo sześciu Papieżom: Większość oskarżeń to pomówienia albo wyolbrzymienia. Lecz jeśli nawet zarzuty byłyby prawdziwe, nie dowodzą niczego przeciw nieomylności.

        Spośród następców św. Piotra, 84 to kanonizowani święci, z których 32 było męczennikami. Obojętnie jak świętym byłby Papież, to regularnie spowiada się u kapłana. Żaden Papież nigdy nie uważał, że stoi ponad prawami Kościoła i Boga.

        3. Kościół nie może zmienić swego nauczania z zakresu wiary i moralności. Ale może ponownie przedstawiać doktryny w sposób bardziej zrozumiały i pełny. Rok za rokiem Kościół głosi te same niezmienne doktryny. Jego nauki nie potrzebują żadnej reformy, ponieważ są Boskiego pochodzenia, dziełem Wcielonego Boga.

        Żaden Papież ani Sobór powszechny w przeciągu niemal dwóch tysięcy lat nie unieważnił ani nie odwołał żadnego pojedynczego dekretu wiary lub moralności uchwalonego przez poprzedniego Papieża lub Sobór. Taka jest historia.

        –––––––––

        My Catholic Faith. A Catechism in Pictures, by Most Reverend Louis LaRavoire Morrow, S. T. D., Bishop of Krishnagar. [1954]. (1)

        Lubię to

    • Ale to są orędzia (głos z nieba) więc jedni w to wierzą inni nie. Proponuję zająć się skutkami „pontyfikatu”… a może pontyfikatu. W świecie. One są obiektywne i jeśli orędzia prawdziwe to je potwierdzą.
      A swoją drogą przyszło mi na myśl, że tak jak w małżeństwie, jeśli jedno ze współmałżonków zawiera sakrament małżeństwa z intencją oszukania, tym samym czyni ten ślub nieważnym, tak i kandydat na kapłana jeśli działa z intencją szkodzenia Kościołowi to wydaje mi się, że jego święcenia mogą być nieważne. Inna sprawa jest z przystąpieniem do masonerii po święceniach bo aczkolwiek następuje automatyczne wykluczenie ze wspólnoty Kościoła to święcenia są ważnie uzyskane. W obu przypadkach słuchanie takich kapłanów jest co najmniej wątpliwe.

      Lubię to

      • Orędzia MBM niekoniecznie są z nieba. A raczej to mocno wątpliwe. Ona rozpowszechnia jakieś pieczęcie i modlitwy, po których były już potrzebne egzorcyzmy. Lepiej zachować dystans.

        Lubię to

      • @Katoliczka
        Rozumiem Twoje wątpliwości, jednak należy pierwej przeczytać wszyskie oredzia MBM. Wtedy dopiero widać ich prorocki charakter. Tego nie może wymyslec żaden człowiek.
        Dziś w dobie wielkiego zamieszania, oczekiwanie na imprimatur KK,to jak czekanie ja Godota.
        Dlatego PVI zniósł obowiazek takiego wymogu.
        Pozostaje własne serce i rozum ofiarowane w prowadzenie Duchowi Świętem.
        Analizy teologów KK hierarchicznego są niestety skażone interesem hierarchów. Wielu z nich jest w masonerii bądź współpracują z nią czynem i myslą.
        Po wielokrotnej lekturze oredzi MBM jestem przekonany o ich PRAWDZIWOSCI.

        Lubię to

      • Przeczytać to jedna sprawa. Sprawdzić całościową zgodność z nauczaniem KK przez 2000 lat to coś zupełnie innego. To nic innego jak to o czym pisze Bernard – mówienie w objawieniach, że Papcio jest heretykiem i celowo działa na szkodę KK, czy na 100% pochodzi z nieba ? Czy służy zwiedzeniu tych co to czytają ?
        Proszę tego wpisu nie odbierać, iż popieram Papcia. Osobiście uważam, iż jego pontyfikat jest najgorszą rzeczą jaka mogła się przydarzyć KK. Ale w 100% zgadzam się z Bernardem

        Lubię to

  1. W dobie falszywego nauczania oczywiście nie wolno zapominać o zakazie sądzenia człowieka ale czyny jego jak najbardziej sądzić można .
    Mało: nie wolno milczeć. Owszem ciężko jest zrekonstruować prawdziwe intencje falszywego proroka… Powiedziane jest jednak: po owocach ich poznacie.
    Owoce już są, choć wielu nie chce ich widzieć.
    NAJWIEKSZY, TO DOPUSZCZENIE ROZWODNIKOW DO SAKRAMEMTOW!
    O herezjach licznie popełnionych nie piszę. Niby szkodzą mniej, ale to pozór. Wiele złego nauczania podprowadza pod fałszywie rozumiane MIŁOSIERDZIE.
    Przed tym należy braci w Chrystusie ostrzegać. Za milczenie skrywane pod płaszczykiem ostrożności i wstrzemiezliwosci, trzeba będzie odpowiedzieć przed Bogiem.
    Owszem, do rekonstrukcji calosci działań Bergoglia, bp Rzymu a nie papieza ( bo nim prawnie nie jest) trzeba szczególnej analizy hermeneutycznej by wykazać explicite to co on sam pieczołowicie skrywa.
    To się daje zrobić, ale trzeba szczegolnej wiedzy i cierpliwości. NIESTETY TEOLOGOWIE (prawie wszyscy) NABRALI WODY W USTA!
    Nie boją sie, że ich milczenie pogrązyc może wiele zwiedzionych dusz?
    One z piekieł będą oskarżać tych, których Bóg powołał do roli strażników Depozytu Wiary.
    Sursum corda! O prawdzie trzeba mówić głośno. Światła nie chowa się pod stołem!

    Lubię to

    • Broń Boże nie należy nabierać wody w usta. Trzeba wskazywać na prawdziwą naukę Kościoła i poddawać w wątpliwość zgubne tezy. Ale robić to bez osądzania, roztropnie, z rozwagą. A jak ktoś nie ma do czynienia z teologią, to lepiej niech zacytuje inne wiarygodne osoby, niż samemu pisze, co popadnie. Tylko się ośmieszy przed tymi, którzy choć trochę są obeznani – bo doda od siebie to, co jest nieprawdą, i nie będzie umiał przekazać tego, w czym w zasadniczej części będzie miał rację. Jestem jak najdalszy od mówienia, by nabrać wodę w usta, ale wszystko trzeba robić z głową. A jak ktoś jest teologiem z wykształcenia, to tym bardziej powinien umieć wykazać błąd i odstępstwo od wiary.

      Lubię to

  2. Zorro nawet jeśli wydają się jej orędzia poprawne, to jest zły owoc w postaci osób które trzeba było po MBM egzorcyzmować. Wiem o tym bezpośrednio od ks. egzorcysty. A poznając wartość czegoś po owocach, to ten dobry nie jest. Ona może mieć pokazaną prawdę po to, żeby zwodzić tymi pieczęciami. My tego nie wiemy. Lepiej unikać wszystkiego co ma choć pozór zła. I bez jej wizji widać, że dobrze nie jest w Kościele.

    Lubię to

    • @Katoliczka
      I
      To w takim razie trzeba wg. mnie zadać parę pytań:
      1) Czy orędzia opisują rzeczywistość czy są konfabulacją, ew. w jakim stopniu są prawdziwe?
      2) Czy egzorcysta jest czy nie jest zwolennikiem Bergoglio i czy ta postawa rzutuje na jego stosunek do orędzi?
      3) Czy szatan może opętać osobę wierzącą w prawdziwość orędzi w celu zwiedzenia innych (dopust Boży)?
      4) Czy szatan opętawszy wcześniej daną osobę może zwodzić innych co do wiarygodności orędzi?
      No i pytanie dodatkowe:
      Czy nasze analizy sytuacji Kościoła pod zarządem Bergoglio są fałszywe?
      Nie przesądzam tutaj o prawowierności orędzi bowiem w sumie zapoznałem się z częścią a nie całością i to co przeczytałem nie budziło u mnie problemów. No może jakieś drobiazgi ale pewnie to „różnice semantyczne”. Dla mnie podstawową sprawą jest samo postępowanie Bergoglio a nie takie czy inne proroctwa.

      II
      Co do poruszonego przeze mnie wcześniej problemu ważności święceń kapłańskich, wiąże się on z pytaniem o prawowierność Bergoglio. Niektórzy analizując zachowania Bergoglio wskazują na tzw. signum marrano czasem prezentowany przez Bergoglio. Zatem jeśli byłby on marranem mielibyśmy do czynienia z problemem czystości intencji przy przyjmowaniu przez niego święceń kapłańskich.

      Lubię to

      • @Lolo nie jestem w stanie odpowiedzieć na numer 1. Bardzo możliwe, ze odpowiedź przyjdzie na adoracji Najświętszego Sakramentu 🙂

        Ten kapłan jest w wieku 80-, a więc był prawidłowo uformowany w seminarium. Nie będę go pytać o to, jakie ma zdanie na temat papieża Franciszka. Owocem egzorcyzmu było uwolnienie kobiety od ducha, który wszedł w nią przez „pieczęć boga żywego”. Tę pieczęć sobie wygoogluj i poczytaj o niej. Więcej osób było z tego egzorcyzmowanych. Na numer 3 odpowiedź wydaje się oczywista, więc dlatego trzymam się daleko od tych i wielu innych namnożonych obecnie prywatnych objawień, o których Kościół zaczął mówić, że wiara w nie, bądź niewiara, to moja prywatna opinia. Nie chcę żadnych własnych prywatnych opinii, lecz tylko te, które pochodzą z ust Bożych 🙂 Co do Twojego pytania dodatkowego, to poczekajmy cierpliwie, jak na mój gust to do końca tego roku coś się wyjaśni w tę, czy w inną stronę. Przeczytałam z uwagą to, co ma do powiedzenia Ann Barnhardt na linku, który dałeś. Jeśli to jest prawda, a wygląda, że tak, to od dłuższego czasu atak idzie na seminaria duchowne. Rozmydlanie, rozwadnianie, odwracanie.. latka lecą, demencja.. starożytność i średniowiecze.. dla starszych, emerytowanych prędko kapłanów (diecezja katowicka ), a w to miejsce gloryfikacja młodych. Jeśli są pobożni, to karcenie, aż do skutku. Dlatego Matka Boża w Mediu ciągle prosi: „Módlcie się za moich synów kapłanów”. Na rekolekcjach parafialnych w mojej parafii kilka lat temu młody kapłan, niech Bogu będą dzięki za niego i za to, co czyni dla ludzi, powiedział w konferencji dla kobiet, że: „Pan Bóg obdarzył kobiety stygmatami. Hm. nic dodać do tego.
        …..

        Lubię to

      • Pieczęć Boga Żywego jest piękną modlitwą, w której zwracamy się do Boga Ojca z prośbą o ochronę, nie ma takiej opcji, żeby kogoś zły duch opętał przez nią, nawet jeśli objawienia byłby fałszywe. Pieczęcie są święcone przez kapłanów. Jeśli nie wierzyć objawieniom, to jest to po prostu zwykły świstek papieru z modlitwą wydrukowany z internetu. To jest jakaś straszliwe nieporozumienie. Tak jak mówię, czytałem o przypadku, kiedy wiele lat ktoś był poza Kościołem, i dopiero styczność z objawieniami MDM i Pieczęcią Boga Żywego ujawniła, że ten człowiek jest jeszcze mocno uwikłany wewnętrznie w zło, z którym miał wcześniej do czynienia, i mimo że się nawrócił, cała jego przeszłość wciąż ciągnie się za nim. Wcale bym się nie zdziwił, jakby biedny kapłan egzorcysta 80-letni, jak usłyszał, że ktoś wierzy, że papież jest fałszywym prorokiem, od razu powiązał jedno z drugim i powiedział: aha… skoro modlisz się czymś, z objawień, gdzie jest krytyka papieża, to właśnie to jest przyczyną opętania. Byłaby to święta naiwności i niezbadanie dokładne przypadku. Znam niejedną osobę, która nosi na co dzień Pieczęć, i jest przykładnym katolikiem, który przystępuje regularnie do sakramentów i wzrasta w wierze i na dodatek potrafi dzięki tym objawieniom dostrzec odstępstwo w Kościele, czego nawet starzy kapłani nie dostrzegają, bo już są przeniknięci odstępstwem, i jak Franciszek mówi, ze trzeba homoseksualistów przeprosić, to pójdą za nim, cokolwiek by nie mówił – wszystko z poczucia fałszywego posłuszeństwa. Nie potrafią stanąć i bronić nauczania Kościoła, bo jak Franciszek przyzwoli na Komunię dla rozwodników, to przecież ma prawo… Gdzie tu jest większa szansa na opętanie, dopiero przyzwalanie na świętokradzką Komunię i pochwalanie jej może zaprowadzić kogoś do mocnego tąpnięcia w diabelskie sprawy, a nie jakaś modlitwa, przyjęta w dobrej wierze w w katolickim rozumieniu, choćby objawienia były złe.

        Lubię to

    • Mam wrażenie, Katoliczka, że poza tym, co piszesz, przeczytałaś jakieś rozmyte rzeczy w internecie – proszę nie wklejaj linków, bo usunę i nie będę pozwalał na szerzenie oszczerstw, kiedy autorzy stron internetowych nie wykazują ani grosza dobrej woli rozeznania sytuacji, tylko plują (dyskutować możemy na podstawie własnych doświadczeń albo opisów własnymi słowami, nie chce się tutaj wikłać w przerzucanie się linkami i publiczne roztrząsanie stanu czyjegoś sumienia – dlatego, jak był post o MDM, nie chciałem komentarzy). Była jedna taka historia, że ktoś egzorcyzmował osobę pod MDM, ale jak się okazało, przyczyną było całe trudne zawikłane życie i diabelskie zniewolenie sprzed poznania orędzi MDM. Znam niejedną osobę, która wierzy w orędzia MDM i jest przykładowym katolikiem, zachowuje zdrową naukę Kościoła, pości, spowiada się. Wiele jest też z tym zamieszania, ale szatan wszędzie próbuje siać zamieszanie. I ludzie czekają, aż wszystko to, co jest w orędziach, się wypełni. Nikt nikomu nie każe wierzyć w te orędzia. Do zbawienia nie jest to niezbędnie konieczne.

      Lubię to

      • Ja jestem takim przykładem Bernardzie.
        Do Katoliczki. Od 4 lat modlę się Pieczęcią i nie jestem opętana. Księgę Prawdy czytałam już kilka razy i nie jestem pod wpływem złego, a wręcz przeciwnie moje życie zmieniło się na lepsze, nawróciłam się i wróciłam do Boga. Pokochałam Go całym sercem……. Po owocach poznacie!

        Lubię to

    • Dowody na zły owoc mogą być znakomicie spreparowane. W Kalifornii znajduje sie uniwersytet z wydzialem jezuickim,który zajmuje sie silnym zwalczaniem tych orędzi. Wysyła po całym swiecie informacje o rzekomej ich falszywosci. Tworzy fakt który nie ma.
      Nie zdziwie sie jak to jest ich robota.

      Lubię to

    • Katoliczko o czym ty mówisz???Czytając orędzia MBM moja wiara się umocniła,każdy powrót do nich jest wielkim wzrastaniem ducha.Jak opętany staje przed NAJSWIĘTSZYM SAKRAMENTEM to też mu potrzebny egzorcysta- świadczy to raczej o Bożej obecności!!!!

      Lubię to

  3. Litania herezji Bergoglio.
    Zainteresowanych odsyłam do DenzingerBergoglio.com, gdzie spisano już 134 oświadczenia Bergoglio, które pachną herezją – a kompendium to jest, niestety, wciąż niekompletne. My przyjrzymy się jedynie kilu z nich, zadając sobie proste pytanie: „Czyj słyszę głos? Czy jest głos Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza, czy może węża?”.

    Kiedy Bergoglio mówi, że dusze, które nie otrzymują Wizji Uszczęśliwiającej ulegają zniszczeniu, NIE słyszę głosy Jezusa Chrystusa. Słyszę kłamstwa szatana.

    Kiedy Bergoglio mówi, że „Duch” podpowiada mu, iż słowa Chrystusa już nie obowiązują i że trzymanie się ich jest równoznaczne z „opieraniem się Duchowi” – czyli że Druga i Trzecia osoba boska w Trójcy Przenajświętszej są ze sobą w konflikcie, nie słyszę głosu Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza, ale bluźniercy.

    Kiedy Bergoglio mówi, że Najświętsza Maria Panna stojąc u stóp Krzyża oskarżała Boga o to, że ją oszukał, nie słyszę głosu Jezusa Chrystua Dobrego Pasterza, ale diabła.

    Kiedy Bergoglio mówi, że pobożni katolicy są „bałwochwalcami” – czyli że naruszają pierwsze przykazanie – nie słyszę głosu Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza. Słyszę ujadanie szatana.

    Kiedy Bergoglio mówi, że Bóg pragnie grzechów śmiertelnych, nie słyszę głosu Jezusa Chrystusa Dobrego Pasterza, tylko pokusę węża.

    Kiedy Bergoglio mówi, że „większość” małżeństw sakramentalnych jest nieważna, i że ludzie żyjący na kocią łapę tworzą „prawdziwe małżeństwa” i są obdarzani „łaskami przysługującymi prawdziwemu małżeństwu”, nie słyszę głosu Chrystusa Dobrego Pasterza, ale żarłocznego wilka.

    Kiedy Bergoglio porównuje wielkie wezwanie do głoszenia Ewangelii i chrzczenia wszystkich narodów do islamskiego dżihadu, nie słyszę głosu Chrystutsa Dobrego Pasterza tylko Antychrysta.

    Lubię to

    • Trzeba też rozróżniać pomiędzy tym, co rzeczywiście jest twardą herezją, a pomiędzy mętnym twierdzeniem z dziedziny społecznej, nieścisłą wypowiedzą, rozmyciem prawdy. Herezja to jest bardzo mocne słowo, które ma konkretne mocne znaczenie teologiczne, a często jest nadużywane. Teza, że większość małżeństw jest nieważna, nie tyle jest herezją, co absurdalną oceną stanu, rzeczywistości. To są wszystko zaawansowane teologiczne rozważania w sprawach określeń, i osobiście wolę się posługiwać terminami „teza nieprawdziwa”, „przeinaczenie w sprawach wiary” niż wprost „herezja”.

      Lubię to

  4. Masz rację ale pamiętaj, że Bergoglio jest świadomy swojej misji i doskonale wie, że nie może wprost wypowiedzieć twardej herezji.

    Np twierdzi, że Jezus Chrystus jest największym marnotrawcą czasu.
    Niby nic tak strasznego ale takie sformułowanie jest na wskroś heretyckie po dojasnieniach.
    JEZUS wszedł w czas z nieśmiertelności.Zmarnowal tenże czas wg B. To znaczy jeśli przyszedł nas Zbawić, przez swoją odkupiencza śmierć i zmartwychwstanie to znaczy, że B. Nie wierzy w to i podaje, że tylko zmarnował on czas!
    Dopiero gdy czytamy doniesienia NMP u MBM że faszywy prorok nie wierzy w zmartwychwstanie Jezusa mamy jasność co do jego przekonań.
    Jeśli nie wierzy w zmartwychwstanie, to istnieje ogromne prawdopodobieństwo graniczące z pewnoscią, że nie wierzy w cała misję zbawienia i MOWI O TYM ZE JEZUS CHRYSTUS JEST NAJWIEKSZYM MARNOTRAWCĄ CZASU.
    TO JUZ TWARDA HEREZJA. Trzeba ją jednak uzyskać nie wprost przez pewne zabiegi hermeneutyczne.
    Poprzestanę na razie na tym.

    Lubię to

  5. Co do tego egzorcysty, że niby był potrzebny po orędziach MBM, to do końca nie wierzę. Był niedawno na Glorii jakiś egzorcysta, który bronił ze wszystkich sił Bergoglio i twierdził, że jak ktoś go krytykuje, to ma złego ducha i on takie złe duchy już wypędzał. Konkluzja była taka, że nie wolno krytykować Bergoglio, bo to od złego pochodzi. Uważam, że jest akurat odwrotnie. Więc w ten cały cyrk z egzorcystami to ja już nie wierzę. Może to być manifestacja innego rodzaju, mało kto ma rozeznanie duchowe i wielu egzorcystów zwyczajnie błądzi.
    Na Glorii był film, który miał dowodzić, że Franciszek też potrafi egzorcyzmować, bo jak dotknął kogoś na placu to miał mieć manifestacje. Nie wiadomo co to było, ale pewnie nic dobrego.

    Lubię to

    • Dla mnie zastanawiająca jest tak silna nagonka na orędzia MBM.

      Przykład.

      Egzorcysta ks. John Abberton wraz z wizjonerką Vassulą Ryden twierdzą, że orędzia MBM są fałszywe.

      Problem w tym, że ks. John Abberton zachwala (jak również Vassula) papieża Franciszka.

      Keep calm and trust pope Francis.
      Utrzymuj spokój i zaufaj papieżowi Franciszkowi.

      Poza tym Vassula Ryden w „Prawdziwym życiu w Bogu” napisała, że objawienia w Garabandal w Hiszpanii (1961-1965 r.) są prawdziwe, gdzie jak wiadomo, Kościół uznał je za fałszywe.
      Zresztą Kongregacja Nauki Wiary 06.10.1995 r. stwierdziła, że objawienia Vassuli zawierają błędy doktrynalne i wezwała biskupów, aby należycie pouczyli swoich wiernych oraz nie dopuszczali do szerzenia jej pism, zaś wiernych, by nie uznawali objawień i wypowiedzi Vasuli Ryden za nadprzyrodzone.

      Osobiście nie czytam orędzi MBM, do szczęścia mi nie są potrzebne, a poza tym, z prywatnymi objawieniami trzeba być ostrożnym…

      Uważam natomiast, że aktualnie dużo ważniejsze jest przyglądanie się temu, co mówi, pisze i jak działa papież Franciszek.
      Zgadzam się z Bernardem, że sądy o papieżu powinny być wyważone, poparte rzetelnymi, opartymi o prawdziwe (a nie spreparowane) źródła (bo jak wiadomo, Kościół ma wielu wrogów).

      Lubię to

    • @ Admin. Nie będę wklejać żadnych linków. Nie chodzi mi o to, aby udowadniać swoje tezy. Umiłowałam prawdę i tylko do niej dążę. Być może jestem ‚nadwrażliwa” na prywatne objawienia. Widzę taką drogę- odkąd zezwolono w Kościele na „prywatną” wiarę bądź niewiarę w prywatne objawienia, to one się mnożą jak grzyby po deszczu. Jak i „charyzmatyczność”.

      @JL to nie ten. Rozmawiałam osobiście z diecezjalnym egzorcystą w pewnej polskiej diecezji. On nie broni na siłę papieża.To była relacja, z jego posługi. Na portalu „Gloria” każdy pisze i mówi co chce. To nie było tak, jak napisałeś ( czy napisałaś?) że „niby był potrzebny po orędziach MBM” Egzorcyzm się odbył i zły duch został wypędzony. Więcej w takie „dyskusje” wchodzić nie mam zamiaru. To bez sensu.

      Lubię to

  6. @Bernard
    Nie wiem jak z Pieczęcią Boga Żywego ale sakramentalia działają a to zdaje się jest sakramentalium.

    @Katoliczka
    Nie da się ukryć, że szatan jest niezwykle przewrotny, podstępny. Oj jak podstępny. Jeżeli jego celem jest opanowanie całego świata to wykorzysta wszystko by zwieść ludzi. Nawet egzorcyzmy i da się nawet wypędzić. W imię wyższego „dobra” czy raczej należałoby stwierdzić, głębszego zła. I będzie to na świadectwo przeciwko przeciwnikom Bergoglio jeśli on jest fałszywym prorokiem. No chyba, że jest prawdziwym świadkiem Miłosierdzia a my jesteśmy ślepi, „głupi i mamy wszy” oraz pod powiekami „jeżdżą nam ruskie czołgi”.

    @Zorrro
    Zgadzam się z Tobą całkowicie. Gdyby herezja była bezpośrednia nie dałoby się zwieść tylu. Ona jest jak muśnięcie wiatru, subtelna – to najlepsze słowo. Już Benedykt XVI mówił o Harrym Potterze, że ma subtelną moc uwodzenia. Właśnie sobie oglądam niezobowiązująco. Fakt, film jest zrobiony dobrze, zresztą książkę też czyta się świetnie. A jad sączy się subtelnie. I to jest właśnie problem. I tak działa Bergoglio. Tu puści sugestię, tam się nieco wycofa, jego współpracownicy powiedzą coś mocno (np. kard Marx(ks)) a on to stonuje i wszyscy oddychają z ulgą, że mogło być gorzej. A w świat idzie sugestia, że to w tym kierunku. Ostatnio to widać przy „pracy” nad akceptacją homoseksualizmu… No i wszyscy szczęśliwi poza paroma „oszołomami”. Jeszcze tylko trzeba będzie przebrnąć przez Sąd Ostateczny ale to dla zwolenników Bergoglio chyba drobnostka, choć parę pytań może być niewygodnych… Ale co tam może wiedzieć „oszołom” co to wierzy w piekło i to, że nie wszyscy będą jednak zbawieni.

    @JL
    Egzorcyści też mogą być zwiedzeni. Czytając różne wypowiedzi jestem tego pewien. Nie twierdzę tego o wszystkich. Mogą też świadomie uczestniczyć w tym procederze a nawet współpracować z szatanem. Pytanie podstawowe:
    dlaczego miałoby to być niemożliwe skoro każdy człowiek jest poddany pod władzę kuszenia przez szatana? Łącznie z wybranymi.
    Przypomina mi się jak jedna starszawa siostra zakonna była przekonana, że to już czasy ostateczne ale Kościół… no nie możliwe aby było w nim odstępstwo. No byłem „be”. Zapomniała, że prawdą jest, że „bramy piekielne nie przemogą” ale nie jest napisane, ze „nie dotkną”. Teraz trochę inaczej patrzy na te sprawy choć nie wiem jak głęboko inaczej.

    Co do „osądzania” to osobiście mam dość tego wytrychu zamykającego drogę do jakiejkolwiek krytyki. Nie przesądzam o tym gdzie kto znajdzie się po śmierci ale na Boga, zło trzeba nazwać złem. Ci którzy zresztą zamykają usta innym, argumentem „osądzania”, sami osądzają ile wlezie. Zwłaszcza różni wierzący i niewierzący postępowcy. Tylko u nich to jest „język miłości” w odróżnieniu od mojego – jak to nazywają – „języka nienawiści”. Jak kto nie wie o co chodzi – choć wątpię – to niech posłucha KOD-owców albo poczyta „GW”.

    Lubię to

    • Lolo
      Świetnie to ująłeś:
      „Nie da się ukryć, że szatan jest niezwykle przewrotny, podstępny. Oj jak podstępny. Jeżeli jego celem jest opanowanie całego świata to wykorzysta wszystko by zwieść ludzi. Nawet egzorcyzmy i da się nawet wypędzić. W imię wyższego „dobra” czy raczej należałoby stwierdzić, głębszego zła. I będzie to na świadectwo przeciwko przeciwnikom Bergoglio jeśli on jest fałszywym prorokiem. No chyba, że jest prawdziwym świadkiem Miłosierdzia a my jesteśmy ślepi, „głupi i mamy wszy” oraz pod powiekami „jeżdżą nam ruskie czołgi”.
      Ta strategia jest napewno wykorzystywana przez szatana. Pytanie jest takie: dlaczego niektórzy wierzą że szatan jest aż tak głupi że tego akurat w tym przypadku nie robi??

      Lubię to

  7. Ja mam jedno zasadnicze pytanie analizując nasze wpisy. To z nich przebija ale nie wprost. Otóż:
    Kto miałby powiedzieć, że Bergoglio jest heretykiem, jeśli uprawnieni i ogólnie większość została zwiedziona? Kto autorytatywnie miałby to zrobić?
    Dobrze jest sobie uświadomić taką sytuację zwłaszcza wtedy gdy ze swoim przekonaniem można zostać samemu wśród tłumu pobożnych. Jak to było…
    „Ale Żydzi podburzyli pobożne a wpływowe niewiasty i znaczniejszych obywateli, wzniecili prześladowanie Pawła i Barnaby i wyrzucili ich ze swoich granic.” (Dz 13:50; BT)
    W sytuacji jaka się powoli uwidacznia trzeba być przygotowanym na samotność, tę najgłębszą aż po krzyż w sensie dosłownym. Im wcześniej, głębiej każdy sobie uświadomi tę perspektywę tym lepiej może się do tego przygotować… o ile w ogóle jest to możliwe.
    Wszechpośredniczko.

    Lubię to

    • @lolo… z życia wzięte… Mąż był ostatnio w szpitalu. Przyszedł świecki wolontariusz z KK z obrazkami NMP i rozdawał też różańce… Poszukiwał pacjentów – katolików (to nie było w Polsce)… Zaczłęła się rozmowa na temat Franusia. Mój mąż od razu z grubej rury jakiego to MASONA mamy za papieża. Człowiek ten potwierdził, że wie, że wszyscy w kościele „od środka” wiedzą, że ten papież jest inny. Jednak NIKT publicznie tego nie powie. Kazania o Franciszku są jak o chodzącym świętym. A dlaczego tak jest? Reprezentanci kościoła czekają, aż ON ODEJDZIE!!! Uważa się generalnie, że ma on 80 lat więc ile mu mogło zostać? W tej sytuacji mamy w kościele odgórnie przyjętą schizofenię. Przyjeto taką przesłankę, że ponieważ niedługo jemu zostało, wobec czego nie należy siać paniki, bo jak on odejdzie, to kolejny papież pokieruje sterem kościoła na właściwe wody…

      Stąd NIE CHCĄ ONI NIEPOKOIĆ WIERNYCH, BO I PO CO!!! WIERNI ZANIM SIĘ ZORIENTUJĄ CO JEST GRANE, TO NOWY PAPIEŻ będzie wszystko prostował…

      Ale jak wiemy, przejadą się nasi milusińscy kapłani na takiej postwie i wszystkie episkopaty świata… też. !!!

      Lubię to

      • @Pinia
        Cudne… No właśnie czekają… Nie wygląda na to by „nasz drogi papież F.” miał się gdzieś wybierać albo zejść. Benedykt XVI też miał być na chwilę wg. masonów. Ale przy takich kazaniach sami utwierdzają wiernych w herezji. No to jest schizofrenia do n-tej potęgi. Wiem, że zło i zachwalam. U nas też przecież. Co słucham kazania – zwłaszcza w Krakowie bo jak gdzie indziej to nie wiem – to „ukochany Franuś”, niemalże. Ciekaw jestem jak to w prawie jest określone to działanie na szkodę z rozmysłem? Zbrodniczy zamiar ewentualny?

        I drugie działanie na szkodę jak na to wygląda.
        Tak sobie pomyślałem, że jak jestem wrogiem Kościoła i jestem na stanowisku, i jeszcze do tego znam nastroje ludu to jak zwalczyć Kościół? Zacząć gadać by lud się burzył…
        No i teraz jak patrzę na stosunek ludu do tzw. „uchodźców” i słucham co hierarchia mówi… A później czytam w internecie dość często: ani grosza na tacę ani na Caritas.
        Przyjęliśmy chyba milion ludzi z Ukrainy i okolic, i jeszcze pouczają nas o gościnności… Że „GW” to robi to tego należy się spodziewać. No właściwie po części hierarchii też… Szkoda, że od razu nie proponują dawać maczet jako upominków na granicy dla nowych gości. No bo jeśli nie mam racji to muszą to być idioci w tej hierarchii.

        Lubię to

      • @Pinia
        Ps
        A nie chcesz Ty zmienić nieco środowiska zgodnie z nowym tryndem („tyn trynd” jak mówił tow. Dajcember) i doświadczyć nowych doznań cułości? Bezpruderyjny, bez nawyków, wolny chętnie da się otoczyć opieką (niejakie braki w funduszach). Jezdem otwarty na propozycje. Poglądy mamy nieco zgodne. Kraków duże miasto tylko nie mam pieniędzy na mieszkanie ale jakoś to załatwisz, mniemam. Zaradna jesteś a ja potrzebujący. No a „nasz drogi papież F.” mówi, że potrzebującym trzeba pomagać…

        Lubię to

    • Sprawdziłem. Większość wypowiedzi o Zmartwychwstaniu jest datowana na 2013 r., ale oczywiście nie wszystkie. Pytania:
      1) Jeśli Antychryst ma być funkcjonować pod imieniem Mesjasza („Chrystus”) to czy głosić należy, że Chrystus nie żyje skoro umarł na Krzyżu?
      2) Jest trochę wśród duchownych masonów, także pośród kardynałów. Odprawiają oni Msze Święte ale czy to oznacza, że wierzą iż Najświętszy Sakrament to Chrystus realny?
      3) Czy moglibyśmy mówić o zwodzeniu jeśli „papież” powiedział by wprost, że nie wierzy w Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa? Zatem należy się zapytać czy pozostałe działania „papieża” są odwzorowaniem ciągłości doktrynalnej 2000 lat Kościoła Katolickiego? Stąd wynika:
      4) Czy to, że werbalnie mówię, że w coś wierzę oznacza wiarę rzeczywiście w deklarowany obiekt wiary?

      Lubię to

  8. @Pinia
    Tak sobie skojarzyłem jak Ty o tej rozmowie z Twoim… (nie powiem bom cierpioncy… bule mam na myśl samom…). Winc jak oni ciekajo, ach jak ciekajo do u… śmierci (być może) bo on ma 80 lat i dochodzą takie informacje (nie pamiętam kto tu to podawał), że podobno podpisał już swoją rezygnację to duchowieństwo czeka, że samo się załatwi. A „sama się załatwia” to zazwyczaj biegunka… i nic poza tym. Dlatego i ta informacja o rezygnacji to może być zwykła ściema, element zwodzenia. I będzie w rezultacie: czekaj tatka latka.

    Lubię to

    • Czytam sobie „wobronietradycjiiwiary” i mam dysonans poznawczy. Dużo mądrych rzeczy, przy których ja laik – „wysiadam”. Człowiek nieuczony jak ja, się w tym wszystkim ledwo odnajduje a i to nie jest pewne. Ale co po tych mądrościach jak tylko jeden (jeden) bp. Athanasius Schneider wypowiedział stanowcze „nie”. No może jeszcze ze dwóch czy trzech teologów czy znawców doktryny. Na cały Kościół. Tylko tylu fachowców od teologii czy w ogóle nauki KK powiedziało z imienia i nazwiska co myślą na temat doktrynalności „Franciszka”. Co mi po waszych uczonych dywagacjach jak brakuje męstwa? Ja jestem „na dnie” a i tak w gronie kościelnym, z którym mam styczność mówię co myślę, ale mnie zawsze można zarzucić „jełopstwo” czy to. że internet to „ściek”. Wy jesteście fachowcami. Na kim ciąży większa odpowiedzialność? Po co te wszystkie studia filozoficzno-teologiczne kończyliście? Zdaje się, że z tego „zarządu” też trzeba będzie „zdać sprawę”.

      Lubię to

  9. Według Tomasza z Akwinu herezje powstałe w łonie chrześcijaństwa, wydają się zmierzać do tego głównie, by odebrać Chrystusowi Jego godność. Zatem gdy papież Franciszek stwierdza np że Jezus nie jest duchem, a człowiekiem i modli się za nami ( https://youtu.be/ogqrif3ZppM ) lub iż śmierć Jezusa [ z ludzkiego punktu widzenia] była porażką to w jakiej kategorii ja mam to rozpatrywać ?

    Lubię to

  10. A jeśli już mowa o intencjach i osądzaniu to nie rozumiem postawy w której z jednej strony ktoś namawia by zachować umiar i zdrowy rozsądek w osądzaniu a jednocześnie oburzają go ” małpy ” na Watykanie i doszukuje się zła w projekcji zdjęć zwirząt. Mnie oburzają słowa skierowane w kierunku Chrystusa , umniejszającego jego godność i znaczenie.

    Lubię to

    • Możliwe, że Emilia miałaś mnie na myśli, więc doprecyzuję.

      Tam, gdzie są słowa papieża, które nam się nie podobają z punktu widzenia wiary, my którzy nie kończyliśmy teologii, powinniśmy starać się być bardziej ostrożni w osądzaniu, gdyż przeważnie jest kilka płaszczyzn.

      Przykładowo, załóżmy, że papież powie jakieś zdanie do dziennikarzy, które jest sprzeczne z Ewangelią, więc automatycznie nasuwa nam się słowo: herezja. Problem w tym, że herezja odnosi się tylko do sporów doktrynalnych w obrębie chrześcijaństwa. Dopóki więc papież oficjalnie nie zmieni czegoś w doktrynie katolickiej, nie może być mowy o herezji papieża. Innymi słowy, ja (czy też może inne osoby) mogłem wcześniej używać tego słowa, ale raczej w sensie potocznym, a nie ścisłym, więc po pogłębieniu wiedzy o znaczeniu tego słowa, teraz będę starał się być bardziej precyzyjnym mówiąc np. za Bernardem: „teza nieprawdziwa”, „przeinaczenie w sprawach wiary”, i w tym sensie mam zamiar być wyważonym.
      Moim zdaniem jednak jeśli papież mówi jakieś dziwne rzeczy, bądź sprzeczne z Ewangelią, a widzimy to, to powinniśmy je wypunktowywać, nawet czasem dosadnie, gdyż krótko mówiąc, zwykłemu księdzu pewne rzeczy nie przystoją, a więc tym bardziej papieżowi.

      Odnośnie „małp” na Watykanie. Sprawa jest gorsząca, a nawet bulwersująca, zważywszy, że gdzie to się odbyło, w jakim terminie (podczas święta kościelnego), za czyje pieniądze (antykatolicki Bank Światowy), i kto był reżyserem (satanista). Osoby obeznane w temacie satanizmu wiedzą, że nie był to przypadek.

      Lubię to

      • @Korneliusz
        Jest jedna rzecz, która zresztą była wypunktowana na portalu „wobronietradycjiiwiary”. Mianowicie chodziło o to, że z punktu widzenia formalnego nie ma stwierdzenia heretyckiego co do doktryny ale w skutek nieprecyzyjnej wypowiedzi, sugestii postępowanie słuchających staje się heretyckie i w związku z tym mamy do czynienia w istocie z herezją jakby formalnie została wyartykułowana. Czyż nie taką sytuację mamy w przypadku Adhortacji AL i innych wypowiedzi Bergoglio. Wystarczy ocenić skutki/owoce tego postępowania w życiu Kościoła.

        Lubię to

      • @Lolo
        Jak zwykle Twoje spostrzeżenia są bardzo trafne. W sumie sądzę, że myślimy podobnie w tej kwestii.
        Natomiast powiem może tak, nie nazywając czegoś wprost, że jest herezją, możemy użyć innych słów, również dosadnych (jeśli wymaga tego sytuacja) i wówczas z formalnego punktu widzenia (bez wnikania w teologiczne niuanse) jesteśmy w porządku wobec prawdy, czyli tak naprawdę Boga, a do tego nikt nie będzie mógł nam zarzucić, że przesadziliśmy w osądzie, jak również nikt nas nie będzie mógł oskarżyć o to (włącznie z naszym sumieniem), że posiadając wiedzę (mniejszą bądź większą) nie ostrzegaliśmy innych o zagrożeniach (co jest naszym chrześcijańskim obowiązkiem, m. in. dlatego, że „…komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.” (Łk 12, 48)).

        „…w skutek nieprecyzyjnej wypowiedzi, sugestii postępowanie słuchających staje się heretyckie…”

        Prawda jest w tym przypadku brutalna i z czystym sumieniem mówię, proszę, błagam, Papieżu Franciszku opamiętaj się, gdyż:

        „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze.” (Mk 9, 42)

        (Niestety, nie mam złudzeń co do tego, że są to jedynie moje pobożne życzenia…).

        Lubię to

    • Nie może unikać tematu jeśli Antychryst ma być pseudo-Chrystusem, chociaż u Żydów to pierwsze przyjście Mesjasza… no w tym wypadku mesjasza. Widać, że zmierza w kierunku pomniejszania Jego wymiaru duchowego. Wyjdzie prorok jak u Świadków Jehowy – tam to trochę bardziej złożone bo „pierwsze stworzenie” – albo jak w Islamie. Stawiam na Islam skoro tak ich „docenia”. Oczywiście proces stopniowy i mieści się w tym co się określa jako „przedefiniowanie pojęć”. Wtedy Jezus będzie „jezusem” a nie „Jezusem”. Oczywiście będziemy pisali z „dużej litery” bo to imię ale to już nie będzie Bóg Wcielony choć z tekstu Pisma wynika, że Antychryst przypisze sobie cechy Boskie a ten kto będzie to kwestionował idzie do zarżnięcia. To oczywiście wyobrażenie pewnego scenariusza wydarzeń jako głównej linii postępowania bo detale mogą nam wprowadzić pewne urozmaicenie. Ponieważ siłą napędową tego procederu jest szatan to ja mówię: Wszechpośredniczko. Jestem niczym, pustką, nicością. Módl się za nami, abyśmy nie zwątpili.

      A w tym wszystkim po prostu trzeba bacznie obserwować to co „Franciszek” mówi i w jaki sposób mówi. Czasem detal zmienia całkowicie znaczenie. Coś jak z tekstem:
      „Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś ze Mną będziesz w raju.” (Łk 23:43; BT)
      U Świadków Jehowy jest bodajże:
      „Jezus mu odpowiedział: Zaprawdę, powiadam ci dziś: ze Mną będziesz w raju.”
      No i popatrz to samo zdanie a nieskończoność dzieli te dwa zdania.
      Miej nas Boże w opiece.

      Lubię to

    • Ha, ha, ha… Zaraz wyjaśnię.
      Tak sobie czytam i zastanawiam się do czego tu się przyczepić. No jako uprzedzony „nieprawdziwy chrześcijanin” szukam dziury w całym. Skoro jestem ten niedobry to co se mam żałować… No i se znalazłem
      „Jeśli cała Europa chce być jedną rodziną ludów, niech postawi w centrum osobę ludzką, niech będzie kontynentem otwartym i gościnnym, niech realizuje dalej formy współpracy nie tylko gospodarczej, ale też społecznej i kulturalnej”
      …no jak to w zwyczaju u „papieża błondziorno”

      Lubię to

  11. Mam pytanie.posoborowy kosciol bladzi,ok,to ten przedsoborowy prawdziwy nauczal ze nieochrzczone dzieci ida do Piekla,czy to nie jest jakies okrutne jak na Boza sprawiedliwosc? Drugie pytanie,dlaczego jest poglad ze po smierci mozna trafic do Piekla? Przeciez mozna isc do Raju lub Otchlani a Pieklo bedzie dopiero po Sądzie!

    Lubię to

    • @Robin
      Nie jestem teologiem, więc moja wypowiedź nie jest autorytatywna. Najpierw link – pierwszy, który znalazłem:
      http://przedsoborowy.blogspot.com/2011/01/o-limbusie-i-zbawieniu-dzieci-zmarych.html
      W kontekście pytania o przyszłość nieochrzczonych dzieci ja mam jedno pytanie: czy można potępiać kogoś kto nie może wyrazić swojej woli, a przynajmniej nic nam o tym nie wiadomo? Nie zna też nauki Chrystusa.
      Co do piekła proponuję przestudiowanie jeszcze raz Pisma Świętego. Także zapoznanie się z doświadczeniami egzorcystów, mistyków i świętych Kościoła Katolickiego. Najlepiej z doktryną KK co mówi w tej materii ale tą przed-bergogliańską. Czy też co mówią objawienia np. z Fatimy, które są częścią Magisterium KK.

      Lubię to

  12. http://www.pch24.pl/bieda-wrogiem–czy-skarbem–owoce-paktu-katakumbowego,44341,i.html

    No ja mam jedną odpowiedź jako antidotum na pomysły Bergoglio i innych marksistów w sutannach. Mianowicie:
    Gdyby Pan Jezus uważał, że problem ludzkości leży przede wszystkim – czy może tylko – w biedzie materialnej to cóż dla Niego była by za trudność rozmnożyć więcej – i częściej – chleba, ryb… a może, kto wie, i nawet przysłowiowego „ptasiego mleka”? Domy stworzyć dla wszystkich, Aquaparki, Disneylandy, Cinemacity, więcej domów zwanych „p…” itd… I otworzyć lepsze fabryki broni by tego bronić…
    I cytat:
    „Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego: Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem. Lecz On mu odpowiedział: Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami? Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia.” (Łk 12:13-15; BT) – dalej też jest ciekawie.

    Lubię to

  13. Jasne ze niemowlat nie powinno sie chrzcic ale jak umrze dziecko ochrzczone czy nie to ma isc do Piekla? A co do tamtego,Biblia mowi ze po smierci mozna isc do Otchlani lub Raju,a po Sądzie Ostatecznym do Krolestwa Bozego lub Piekla. Jak mozna isc po smierci do piekla a po zmartwychwstaniu na Sąd drugi raz do piekla To sie kupy nie trzyma

    Lubię to

    • @Robin
      A Droga Koleżanka to Świadek Jehowy? Bo Jej wypowiedź jest bardzo zbliżona do tego nurtu myślowego.
      O ile mi wiadomo to jest portal ściśle katolicki utrzymany w nurcie Tradycji. I nawracanie osób tu publikujących na wiarę Świadków Jehowy lub coś zbliżonego będzie stratą czasu. Tak to widzę. Skoro już „rozmawiamy”.
      Co do samego chrztu dzieci to nie zauważyłem bym napisał, ze „niemowląt nie powinno się chrzcić”. Poza tym z wczesnym włączaniem człowieka we wspólnotę wiary nie mają problemu Żydzi. Jakoś im to nie przeszkadza, że to niemowlę. Robią to też i w innych tradycjach religijnych. Nie rozumiem dlaczego katolicy mieliby z tego się tłumaczyć. Jak komu się nie podoba to niech zmieni wiarę. Kroki w tym kierunku czyni „papież” Bergoglio ale nie wszyscy podzielają jego entuzjazm.

      Lubię to

      • Nazwanie mnie sw jehowy jest dla mnie wielka obraza! To sa debile! Jakbys sie troche znal to bys wiedzial ze nie mam pogladow jehowych bo wierze w zycie po smierci ciala,ale chrzest niemowlat troche dziwny,bez woli dziecka, Biblia mowi zeby nawracac i udzielac chrztu. Dziecka sie nie nawroci. Wogole jaka ja kobieta?

        Lubię to

      • Droga @Robin
        Znamy o innych tylko to co wynika z tego co napiszą i na tej podstawie wyciągamy wnioski co do osób. Oczywiście są one fragmentaryczne. Poza tym tak na prawdę nic nie wiemy o sobie nawzajem – chyba, że np. masz jakieś szczególne dary Ducha Świętego – bo w rzeczywistości mogłoby się np. okazać, że ja jestem starym UB-ekiem a Ty starą zawziętą feministką z komunistyczną przeszłością. Zatem wyciągamy wnioski tylko z tego co czytamy i w związku z tym cytuję Ciebie:
        „Jasne ze niemowlat nie powinno sie chrzcic”
        Te słowa wypisz wymaluj pasują do Świadków Jehowy albo innych „wynalazków”. Zatem miej pretensje do Siebie. Całe to gadanie o chrzcie dorosłych jest po to by odwieść od Kościoła. Zapytaj się Świadków Jehowy czy naukę wiary swoich dzieci będą przekazywać jak te staną się dorosłe? A może zgodzą się by ich dzieciom w sytuacji zagrożenia życia przetaczano krew? Więc niech oni swoje propozycje – skoro sami decydują za swoje dzieci – wsadzą w… no mniejsza z tym. Po to są rodzice i chrzestni by wprowadzać nowego człowieka w głąb wiary. Taka zasada, nazywana wychowywaniem młodego pokolenia, występuje wszędzie. To jest przyrodzone prawo każdego rodzica. A że bywają z tym problemy. No, nie ma co „mieć pretensji do garbatego, że ma proste dzieci”. Chrzest otwiera człowiekowi drogę do łaski od najmłodszych lat. Ale już do bierzmowania trzeba coś myśleć. Ciekawe, w Polsce bierzmowanie było/jest powszechne. Może dlatego my jeszcze nie zgłupieliśmy tak jak Zachód i Duch Święty działa w swych darach. Dlatego całe to satanistyczne, masońskie badziewie myślowe cały czas walczy z Kościołem w Polsce. Jak na razie Polacy potrafią w swojej masie zrozumieć gdzie jest prawda. Także w Kościele. Jednym z dowodów na to jest ten portal i różne wypowiedzi w innych miejscach, dość masowe, o aktualnej „ewangelizacji” czy o pomaganiu „uchodźcom”. Wygląda na to, że jako jedni z niewielu zachowaliśmy zdrowy rozsądek. Czyż roztropność nie jest darem Ducha Świętego? I dar rozumu?

        Lubię to

  14. Ha. Na marginesie wypowiedzi, że przeciwnicy „uchodźców” są „be” i że nie idą za Chrystusem proponuję takie „rekolekcje”:




    Materiały te są wzięte z portalu „wolnapolska” ale przekaz słowny jest nieco jak na mój gust nieco brutalny więc dlatego nie podaję linku. Poza tym jest to portal raczej prawosławny więc siłą rzeczy katolicyzm się nie podoba. Najwyżej przedsoborowy (SV II)

    Lubię to

  15. Papieskie intencje na lipiec 2016 r.

    „Aby szanowane były ludy tubylcze, których tożsamość, a nawet egzystencja są zagrożone”, czyli aby szanowani byli przez muzułmanów w ich rodzinnych krajach: Francuzi, Szwedzi, Norwegowie, Niemcy, Austriacy 🙂

    Lubię to

    • Papieskie intencje na lipiec 2016 r.

      „Aby szanowane były ludy tubylcze, których tożsamość, a nawet egzystencja są zagrożone”, czyli aby szanowani byli przez przybyłych do Europy muzułmanów: Francuzi, Szwedzi, Norwegowie, Niemcy, Austriacy, w ich własnych, europejskich krajach 🙂

      (Teraz nie powinno być problemów interpretacyjnych).

      Lubię to

      • @Korneliusz
        Poczułem się jak miejscowy Aborygen… Ha, ha, ha… Ciekawe czy „Franciszek” przywiezie „paciorki”? Co prawda my jeszcze nie jesteśmy na wymarciu jak w wymienionych przez Ciebie krajach, zwłaszcza w Szwedistanie, ale duchowieństwo, zwłaszcza wyższe, sądząc po ich wypowiedziach, ma plany takiego „ostatecznego rozwiązania” także „kwestii polskiej”. Taaa… „uchodźcy” przyszłością Kościoła. Zwłaszcza z maczetami… To by nawet pasowało zwłaszcza do Niemców co to preferowali nawracanie mieczem.

        Lubię to

      • @Lolo
        Pamiętam, że ostatnio odpisałeś mi na moje pytanie, a ja Ci nie podziękowałem, więc teraz to czynię – dziękuję 🙂 (Po prostu nie chciałem, żeby wyglądało, że znów mam ostatnie słowo…).
        Przy okazji, bardzo lubię Twoje poczucie humoru, proszę o jeszcze (w przyszłości) 🙂

        Mam 2 skojarzenia filmowe.
        „Paciorki jednego różańca” (1979), może papież będzie rozdawał różańce z jakimś niekonwencjonalnym krzyżem…?
        „Maczeta” (2010), może warto byłoby u głównego bohatera pobrać kilka lekcji? 😀

        Pozdrawia Ciebie, jak i Wszystkich zaglądających na tę stronę, miejscowy Aborygen 🙂

        Lubię to

      • @Korneliusz
        Mnie Twoje „ostatnie słowo” nie przeszkadza, chyba że się z nim nie zgodzę. 😀 😀 😀
        Moje poczucie humoru nie ma sobie równych: „patrzcie – mówię – to jest moje, przeze mnie wykonane, i to nie jest moje ostatnie słowo! I NIKT NIE MA PRAWA SIĘ PRZYCZEPIĆ.”
        Poza tym jezdem szczyrym demokrato i też uważam, że „samochody mogą być kolorowe pod warunkiem, że jest to kolor czarny”.
        Co do „paciorków” zwłaszcza tego „różańca” to chyba powie, że nie powinniśmy się bać zmiany starych przekonań bo trwanie przy nich to ekstremizm i trzeba się otworzyć na nowe wyzwania („nowy wymiar miłosierdzia”), zwłaszcza, że ten „niekonwencjonalny krzyż” może upodobnić się do półksiężyca skoro już tak się ekscytujemy nogami muzułmanów… Ciekawe, że p. Kutzowi (daw. Kucowi) przeszło przez „gardło” słowo „różaniec”… Ale to było kiedyś – inna „mądrość etapu” – a w końcu w Islamie też mają różańce.
        A co do „Maczety” to „Maczeta” a raczej użytkownicy maczet powracają – jak spojrzeć na historię Europy – zmultiplikowani i nie wygląda na to byśmy byli konkurencją w tej materii. Na tę „multiplikację” to najlepszą odtrutką wg. mnie będzie Wszechpośredniczka. Innej skutecznej broni nie widzę.
        I tym – w całej pełni – optymistycznym akcentem, kończę.

        „Bogurodzico Dziewico, Matko Kościoła, Królowo Polski i Pana nasza Jasnogórska, dana nam jako Pomoc ku obronie Narodu polskiego. W obliczu Boga w Trójcy Świętej Jedynego, w głębokim zjednoczeniu z Głową Kościoła rzymskokatolickiego, Ojcem Świętym Pawłem VI, my, Prymas i Biskupi polscy, zebrani u stóp Twojego Jasnogórskiego Tronu, otoczeni przedstawicielami całego wierzącego Narodu – duchowieństwa i Ludu Bożego z diecezji i parafii, w łączności z Polonią światową, oddajemy dziś ufnym sercem w Twą wieczystą, macierzyńską niewolę miłości wszystkie dzieci Boże ochrzczonego Narodu i wszystko, co Polskę stanowi, za wolność Kościoła w świecie i w Ojczyźnie naszej, ku rozszerzaniu się Królestwa Chrystusowego na ziemi. Oddajemy więc Tobie w niewolę miłości całą Polskę, umiłowaną Ojczyznę naszą, cały Naród polski, żyjący w kraju i poza jego granicami.”
        (Akt oddania Polski w macierzyńską niewolę Maryi Matki Kościoła, za wolność Kościoła Chrystusowego
        Prymas kard. Stefan Wyszyński, Millennium Chrztu Polski, Jasna Góra, 3 maja 1966 r.)

        Tylko proszę na miejsce Pawła VI nie wstawiać mi Bergoglio… 🙂

        Lubię to

      • Ps
        Sprawdziłem sobie teraz zamiast wcześniej – przed publikacją tego wpisu dotyczącego ks. don Luigi’ego Ciotti – i nic nie znalazłem o jego skłonnościach homoseksualnych. Zatem byłoby to trzymanie się za ręce wyrazem li tylko solidarności z ofiarami mafii a nie manifestacja skłonności. Jeśli jednak ktoś znajdzie informacje na temat homoseksualizmu x. Ciotti to prosiłbym o podanie.
        Przepraszam.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s