Biskup Thomas J. Tobin: Dwuznaczność „Amoris Laetitia” jest zamysłem Ojca Świętego

tobinBiskup w USA odważył się skrytykować Franciszka. Rzecz niespotykana w Polsce.

Biskup Tobin z diecezji Providence napisał na facebooku:

Po namyśle stało się naprawdę jasne, że dokument papieża Franciszka o małżeństwie i rodzinie, „Amoris Laetitia”, jest dwuznaczny, i jak myślę, taki jest zamysł ze strony Ojca Świętego.

To tłumaczy dlaczego dosłownie w ostatnich dniach mieliśmy bardzo różne interpretacje tego dokumentu ze strony dwóch wpływowych przywódców – arcybiskupa Charlesa Chaputa z Filadelfii oraz kardynała Christopha Schonborna z Wiednia. A także ze strony wielu innych komentatorów.

Dobrą wiadomością jest, że z powodu tej dwuznaczności ludzie mogą czynić, cokolwiek chcą. Złą wiadomością jest, że z powodu tej dwuznaczności, ludzie mogą czynić, cokolwiek chcą.

Tak właśnie jest!

 

(źródła: https://www.lifesitenews.com/news/bishop-amoris-laetitias-intentional-ambiguity-means-people-will-do-whatever, https://gloria.tv/article/fwhjf1sYDpvz4QCBAuUMjXKuM)

Reklamy

352 uwagi do wpisu “Biskup Thomas J. Tobin: Dwuznaczność „Amoris Laetitia” jest zamysłem Ojca Świętego

  1. No i jeszcze jedno, przebijające czasem z niektórych wypowiedzi tu i ówdzie. ŚDM będą trwały raptem tydzień. Potem „świętowanie” się skończy a z nią euforia i trzeba dalej żyć. A jak „owoce” będą zatrute? Ci wszyscy duchowni czy inne „lokalne autorytety” mogą się obudzić z przysłowiową „z ręką w nocniku”, w innym świecie świadomości… dobro przebija się ciężko a zło lekko i szybko… I żeby nie było: skąd się to wzięło?


    Z waszego milczenia.

    Polubienie

  2. Celem Franciszka jest zniesienie grzchu i pierwej jego poczucia. Dwuznacznosci jego nauczania są wykwitnie i precyzyjnie formowowane w duch miłości ale w taki sposób że zacierane są różnice między dobrem a złem.
    Jest na to wiele przykładów. Rzeczona tu adhortacja jest kolejnym krokiem do ogłoszenia: Bóg was tak kocha, że cobyscie nie zrobili i tak wam wybaczy, zatem róbta co chceta.
    Byl taki arcybiskup Lubelski,co mu udowodniono w dysertacji doktorskiej wyznawanie praktycznego ateizmu. On tez mówił: kochajta i róbta co chceta…
    Już go nie ma pośród żyjących, zmarł wyraźnie wcześnie jak na pasterza…

    Polubione przez 1 osoba

  3. Podobno jest to nieoficjalny utwór promujący ŚDM. Tak przynajmniej przedstawili to na „Pikio”. Jeśli to jest prawda… to „nic dodać nic ująć”… „cała prawda całą dobę”… umta, umta, umta, umta, bum, umta, umta, umta, umta, bum, umta…

    A jeżeli ktoś sobie robi żart to widać jakim poważaniem cieszą się ŚDM.

    Polubienie

  4. To jak moi drodzy ?
    Organizujemy może jakiś 4-dniowy post (27-31 lipca) z okazji przybycia na nasze ziemie antypapieża Franciszka?
    Proponuje post w intencji ujawnienia zamiarów fałszywego proroka albo w intencji ochrony polskiej młodzieży przed demoralizacją przez franciszkowe nauczanie
    Można dodać do tego żarliwą modlitwę
    Co Wy na to?
    lolo?

    Polubienie

    • @bolekmysliciel
      Ponieważ mnie wywołałeś do tablicy to odpowiem. Nie widzę problemu i do tego nie trzeba się skrzykiwać. Żyjemy w coraz „ciekawszych czasach”… Zagrożeń od groma co świetnie widać na filmie pod linkiem, który trochę wyżej umieściłem. Zresztą jedną pozycję W. G. Carra „Pionki w grze” ongiś przeczytałem (w odcinkach, w dwumiesięczniku „MICHAEL Journal”, wydawanym przez Pielgrzymów św. Michała, dostępnym tylko w prenumeracie, także po polsku)
      A przy okazji. Tak sobie dzisiaj rozmyślałem nad ŚDM i wyszło mi, że możliwa jest prowokacja by wprowadzić coś na kształt stanu wojennego. Niemożliwe? Przy dzisiejszych możliwościach technicznych… Taki 11/9… Jest już sporo opracowań na ten temat, także i takie co pokazują, iż było to wyburzenie przy pomocy ładunków jądrowych. Zatem… nie chcę powiedzieć, że prowokacja będzie, ale jest tyle różnych pragnień przeciwnych Bogu, tym, którzy za Nim idą, Polsce, że wykluczyć tego nie można. No i przy okazji parę osób by się usunęło, np. myślących podobnie do nas… W końcu te komputery jakieś IP mają. A czyż ŚDM to nie świetny pretekst do takich rzeczy? W każdym razie do „przykręcenia śruby” by „przychylić nam nieba”, niekiedy dosłownie. Dorobiliśmy się w końcu np. określenia „zbiorowy samobójca” co to działa w piątki po południu przeważnie… No to intencji byłoby trochę i jak mówi powiedzenie (za słowami Chrystusa): „na niektóre duchy, post i modlitwa”. My po prostu innych środków by temu przeciwdziałać nie mamy. I Polacy muszą to sobie tylko uświadomić. Bo czyż to w końcu nie jest walka duchowa?

      I tak przy okazji. Duchowni (osoby konsekrowane też) podążający za „Franciszkiem” i ci świeccy co robią to samo – ale przede wszystkim duchowni – muszą sobie uświadomić, że ich modlitwy stają się bezwartościowe. Mamy bowiem do czynienia z nauczaniem herezji czyli kłamstwa. Ich postawa przypomina syna, który powiedział „tak Ojcze” ale nie poszedł i nie zrobił (por. Mt 21:28-32). „Nie ci, którzy mówią mi Panie Panie” (por. Mt 7:21). I to nic, że „charyzmatyczne” słowa czy „cuda”. Wiecie jak urzekający był głos Stalina… Posłuchajcie sobie kiedyś.

      Polubienie

      • Ps
        Każdy z nas musi sobie uświadomić też, że może znaleźć się w sytuacji gdy na nikogo innego niż Jezusa nie będzie mógł liczyć.
        Dlatego ciągle mówię/piszę: WSZECHPOŚREDNICZKO.
        Tam gdzie Matka Boża tam na pewno jest Jezus. I nie jest to bergogliańska „wątpiąca matka boża”…

        Polubienie

      • Ps’
        Takiej akcji, o której piszesz raczej nie można by było zrobić w kościele. Wyobraź sobie jak ksiądz mówi:
        „w intencji ochrony przed herezją Bergolio”
        albo
        „w intencji obalenia fałszywego proroka „Franciszka”.
        albo
        „o nawrócenie wśród hierarchów w Polsce”


        Czyż nie jestem „heretykiem”? A może heretykiem? Dla bergoglianów na pewno. Dzisiaj tam gdzie sobie piję od czasu do czasu kawusię ze śmietanką, paniom obsługującym – bardzo miłym i ładnym notabene – powiedziałem „heretyk” o Bergoglio. Młode to to i naiwne więc w wzroku i wyrazie twarzy ujrzałem lekkie zdziwienie. No, awantury nie wypadało robić bom klient uprzejmy… A niech wiedzą, że nie wszyscy entuzjaści. Więcej nie tłumaczyłem bo nie czas i miejsce, ino powiedziałem, że na herezję są twarde dowody. Ciekawe czy po ŚDM będą chciały mnie wytarzać w smole i pierzu? A może będą mówić o mnie z cułościom? Ha. W każdym razie tyle mojego.

        Polubienie

      • @bolekmyśliciel
        To zmów „Zdrowaśkę” w mojej intencji bym dalej umiał „ciekawie prawić”. Bez względu na to gdzie jestem, ku pożytkowi innych i mojej wierności prawdzie, abym był święty. Czyż nie mamy być świętymi? Wszyscy bez wyjątku. Czyż to nie jest celem naszego życia? Nie „wyniesienie na ołtarze” ale spotkanie z Bogiem „twarzą w twarz”. Nie ważne co mówią. Mamy być świętymi. Świętość jak święty jest szmer strumyka. To jest świętość. Można ją usłyszeć w tym szmerze…

        Miałem znajomego, prosty chłop (mieszkaniec wsi), sporo starszy ode mnie, twardy, sterany życiem, żaden erudyta. Życie nienadzwyczajne. Sąsiedzi go lubili, był życzliwy wszystkim. No i miałem „wizję” – teraz mi się przypomniało – kiedyś po opuszczeniu zakonu był taki moment kiedy ujrzałem wokół niego światło. Moment… Zobaczyłem tę codzienną świętość w tym prostym chłopie. Niedługo potem dowiedziałem się, że zmarł.

        Polubienie

      • @Lolo
        „No i przy okazji parę osób by się usunęło, np. myślących podobnie do nas… W końcu te komputery jakieś IP mają. A czyż ŚDM to nie świetny pretekst do takich rzeczy?”

        Jeśli używa się tzw. cebuli (TOR-a) i VPN-u (z zastrzeżeniem, że w danym VPN-ie nie wyciekają informacjie odnośnie naszego DNS-a – np. CyberGhost VPN, w którym te informacje nie wyciekają), to jest duży problem z namierzeniem danego komputera (czytaj – danej osoby). Oczywiście najlepszy jest tzw. Darknet, ale my nie „siedzimy” w nim…

        Btw Jakoś Stalin nigdy mnie nie urzekał (może dlatego, że nie słuchałem go nigdy w oryginale) 😀

        Polubienie

    • @Bolekmyśliciel

      Mój szacunek co do chęci, natomiast ja doradziłbym Ci jednak – wstrzymaj się (rok, dwa) ze względu na papieża Franciszka i nadchodzące czasy (możliwe, że ostateczne). Wbrew pozorom, nie tak łatwo się później „wygrzebać” z zależności zakonnych…

      Jeśli już, to nie idź na tzw. „pałę”, czyli, wszystko jedno gdzie (zresztą po to się tu pytasz). Jeżeli upatrzysz sobie jakiś zakon (zgromadzenie), to pytaj w internecie (a najlepiej wśród „wtajemniczonych”), gdzie się da, jak tam jest, bo możesz się zdziwić…

      Wg mnie najlepsze są największe zakony, zgromadzenia, z prostego, ludzkiego wymiaru, czyli jeśli jest w danym miejscu (domu zakonnym) wielu zakonników, to jest duża szansa na znalezienie kilku albo chociaż jednej „bratniej duszy”, co jest nie bez znaczenia na dłuższą metę (kilkadziesiąt lat)…

      Przy okazji (może tego nie wiesz), odnośnie reguły danego zakonu, są zakony (zgromadzenia), że generałem może zostać kapłan, a są też takie, że może zostać brat zakonny (np. franciszkanie). Rzecz jasna, u franciszkanów (itp.) bracia są bardziej szanowani niż w innych zgromadzeniach, gdzie władzę mogą mieć tylko i wyłącznie kapłani.

      Polecam franciszkanów i dominikanów (tych troszkę mniej, ze względu na to, że u nich bardziej liczy się wiedza, czyli łatwiej wśród braci o pychę). Chyba się Lolo odezwie w związku z moją wypowiedzią 🙂

      Polubienie

      • Dzięki Korneliuszu za Twoją opinię
        Wstrzymywał się na pewno nie bede. Już dosyć długo czekam, a jeśli chodzi o moje przekonania to czas w końcu co nieco powiedzieć naszym pasterzom bo zdawają się nie rozpoznawać nadchodzącej schizmy. Pomoge im w tym

        Polubienie

      • Nie idź do dominikanów ani do, broń Boże, jezuitów. Oni są już całkiem podporządkowani NWO. U dominikanów dzieją się niefajne rzeczy, a ich przełożony generalny (poprzedni) jeździł na spotkania grupy Bilderberg. Dużo dominikanów rzuca habit i na kazaniach opowiadają herezje. Zresztą wystarczy posłuchać jak teraz głoszą, a od razu człowiek chce uciekać. Nawet pojawiły się głosy niektórych katolickich blogerów, żeby rozwiązać dominikanów bo zamęt sieją.

        Polubione przez 1 osoba

    • @bolekmyśliciel
      Od tego masz modlitwę by wybrać. Trochę to przypomina ruletkę. Mnie np. podobał się strój. Wybór okazał się dobry ale także odejście też było dobre. Chociaż przyznam się, że miałem momenty, iż żałowałem kiedy przychodziły czasem trudności. Nie mniej ostatecznie nie żałuję odejścia. Dzisiaj to gdybym poszedł do zakonu – w sumie obojętne jakiego – to traktowałbym to jak urlop (chociaż „kościół” bergogliański w ogóle nie jest „moją bajką”). Nie musisz tego rozumieć. Możesz wierzyć, że wiem co piszę albo nie wierzyć. Każdy ma swoją drogę. W każdym razie poznałem dzięki pójściu o. Badeniego OP. Niezbadane są wyroki Boże.
      To co najważniejsze to wykorzystaj maksymalnie ten czas na modlitwę i lekturę duchową. Ale pamiętaj, modlitwa najważniejsza. Jesteś tam by spotkać się z Bogiem a nie dla kolegów. Większość się zresztą wykrusza. Nie trać czasu na głupoty. Bądź uprzejmy ale nie trać czasu na zbędne rzeczy. Wypełniaj sumiennie obowiązki polecone Ci przez przełożonych. To jest ćwiczenie pokory. Własne uczucia trzeba podporządkować posłuszeństwu nawet tym niemiłym „szefom”. Bóg działa w różny sposób, którego nie musimy rozumieć. Wszystko wyjaśnia się z czasem. Nie poddawaj się jak dotkną Cię trudności. Muszą Cię dotknąć bo taka jest droga do Boga. Wybierz sobie dobrego spowiednika, mądrego (każdy ma jakąś opinię, więc jak jest możliwość pogadaj ze starszymi kolegami i to nie jednym) jak będziesz miał taką możliwość, no bo może też być z przydziału. I pamiętaj, posłuszeństwo przełożonemu tak na prawdę ma na celu posłuszeństwo Bogu. Dopóki przełożony wymaga od Ciebie to co jest zgodne z prawem zakonnym, prawem Kościoła, prawem Bożym to go słuchaj bez względu na to czy ci się podoba to czy nie. Jeśli przekroczy te uprawnienia to możesz mu się sprzeciwić, grzechu nie ma, ale możesz zostać ukarany, wyrzucony. Raczej słuchaj niż mów. Nie wymądrzaj się. A przede wszystkim zanurz się w ciszy bez względu na to jak długo będziesz. I nie załamuj się tym, że inni wiedzą więcej, są bardziej uduchowieni. Często są to przechwałki. A jak wiedzą więcej to korzystaj. Przyjdzie taki czas, że to Ty będziesz wiedział więcej. Jeśli stwierdzisz, że to nie Twoje miejsce nie wahaj się i odejdź albo znajdź inny zakon, bo i też tak bywa, że człowiek po jakimś czasie odkrywa, że owszem powołanie ale nie w tym miejscu. A najważniejsze bądź wierny prawdzie bo Chrystus jest prawdą. I najważniejsze gdyby Ci się trafiło: jeśli masz odejść nie myśl o tym co powiedzą inni. To Twoje życie. Lepszy dobry świecki niż zły zakonnik z przymusu. I na odwrót. Jeśli zawróci ci w głowie dziewczyna, przemyśl dobrze sprawę bo odwrotu nie będzie. Nie wrócisz. Chwila przyjemności może zmarnować Ci całe życie. Może być potem rodzina ale i tak jeśli masz powołanie będziesz nieszczęśliwy.
      Dzisiaj o tyle – myślę – jest problem z byciem w zakonie, seminarium, że wyświęceni duchowni, przełożeni, mistrzowie nowicjatu, ojcowie duchowni mogą iść – albo już idą – za „Franciszkiem”. Wtedy ze swoimi poglądami będziesz miał „ciężkie życie” a prawdopodobnie wylecisz. Nie wiesz dopóki nie spróbujesz.
      Istotą zakonu są rady ewangeliczne, śluby czystości, ubóstwa, posłuszeństwa. Zakonnikiem będziesz kiedy zrozumiesz, że te trzy są jednym. Możesz być zakonnikiem nawet po opuszczeniu zakonu ale nie zostaniesz wyświęcony na kapłana. Jeśli w zakonie z ortodoksją będzie źle będziesz musiał wybrać, co jest dla Ciebie ważniejsze: wierność Bogu czy kariera? Wszyscy kiedyś umrzemy ale decyzje dobrze przemyśl, zarówno pójścia jak i ewentualnego wyjścia, jeśli przed taką perspektywą byś stanął.
      Z dwadzieścia lat po odejściu z zakonu rozmawiałem z moim pierwszym spowiednikiem i ojcem duchowym. Był dobry ale nie tak dobry jak o. Badeni o czym zresztą wiedział. I on mi powiedział: nie uchowałbyś się w zakonie. Miał rację jak patrzę na to co się dzieje w Kościele.

      Nie pogubiłeś się? Nie ma to jak „dobre rady wujka”. I tak robimy później całe mnóstwo błędów. Własnych. W każdym razie
      1) Różaniec
      2) Lektury duchowe najlepiej te z najwyższej półki i klasyka (św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, Tomasz Merton itd.) – dobre, sprawdzone, ortodoksyjne – ale każdy ma swój czas dojrzewania i lepiej zacząć od „dodawania” niż od „całek”. Nie porównuj się, że inni szybciej i nie wywyższaj się, że inni wolniej. Każdy ma swój rytm.
      3) Za filozofię i teologię zabierzesz się kiedy przyjdzie na to pora. Nowicjat wykorzystaj na modlitwę i pogłębienie duchowości. Później na studiach może być mało czasu na modlitwę z racji obowiązków związanych z nauką.
      4) Św. Teresa z Avila powiedziała kiedyś, że jeśli ma do wyboru pobożnego ale niezbyt mądrego spowiednika i mądrego ale niezbyt pobożnego to wybiera mądrego. To dobra rada. Kiedyś spotkałem – po zakonie – spowiednika, który mówił o sobie, że jest freudystą… Broń mnie Panie Boże od takich „specjalistów”. Kapłan, spowiednik ma być przede wszystkim chrystusowy. Reszta jest dodatkiem niekoniecznym.

      A poza tym dziękuj Bogu za wszystko, Za niepowodzenia też. One najwięcej uczą. Powodzenia bez względu na to co zrobisz.

      Polubienie

      • Dziękuje Ci bardzo Lolo.
        Byłem w tym roku na rekolekcjach w 3 różnych zakonach(nie będe pisał jakich) i co nieco liznąłem. Sam również należę do zakonnej parafii więc te klimaty mnie bardziej pociągają niż seminarium diecezjalne. Mam jeszcze troszke czasu na decyzje i myśle że to jeszcze przemodle. Jeśli chodzi o moje przekonania to jest widoczny deficyt podobnie myślących do mnie wśród kandydatów ale to Pan Bóg wszystkim kieruje i jak będzie mnie chciał na swoim pokładzie to nic Mu w tym nie przeszkodzi. Jeśli mnie wyrzucą z powodu moich przekonań to stanę się męczennikiem za wiare. I tak dobrze i tak nie najgorzej

        Polubienie

      • @bolekmyśliciel
        No z tym męczeństwem nie przesadzajmy… 😀 Ale fakt, możesz mieć trudności, chociaż duchowieństwo nie jest monolitem i tam też są frakcje i tarcia. Zależy pod jakie skrzydła trafisz. Może to być idiota, bergogliański gorliwiec, albo człowiek święty lub zwyczajnie roztropny, mądry. Nie da się ukryć, że dla nich to też sytuacja trudna. Najważniejsze obserwować i uczyć się. Poglądy mieć jasne, spokojnie je argumentować, prostym zrozumiałym językiem. I mieć „grubą skórę”. W każdym razie nie nastawiaj się na to czy na tamto. Bóg prowadzi a wyobraźnia i tak nie dorówna rzeczywistości. Powołania nie da się opisać, jest jak tchnienie wiatru, muśnięcie, które przywala do ziemi. Dotknięcie, przed którym nie ma jak uciec. Mistrz Eckhart powiedział coś takiego: Bóg przychodzi po to by powiedzieć „do widzenia”. Chwile „słodkości” dostajesz po to by nie załamać się. Ale te „słodkości” nie są celem więc pamiętaj: „Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę.” (Ap 3:19; BT) I trzymaj się Matki Bożej. Tam gdzie Ona tam i Chrystus. A w końcu o to chodzi.

        Ja gdybym poszedł na rekolekcje „przed” nigdy bym pewnie się nie zdecydował na pozostanie. Ha, ha, ha… A tak z marszu i od razu w d… dostałem jak się patrzy. Ale wyszło mi to na zdrowie. Decyzję bym powtórzył dzisiaj, mimo świadomości wszystkich trudności jakie się z tym później wiązały. Można powiedzieć, że były niczym wobec tego co otrzymałem co nie znaczy, że budzą radość we mnie. Nie jestem masochistą i nie lubię jak boli. 😀

        Polubione przez 1 osoba

      • Ps
        I najważniejsze. NIE ZDZIWIAJ. Nie rób pokazówek bądź sobą. Jak doświadczysz jakiejś wizji podziel się najwyżej ze spowiednikiem, a najlepiej zachowaj do tego dystans. Jeśli od Boga pochodzi to Bóg da Ci zrozumienie tego. Bądź sobą. Ojca Rostworowskiego – jak mi opowiadano – zapytano kiedyś po czym rozpoznaje czy ktoś się nadaje czy nie? Odpowiedź brzmiała: patrzę jak je. Nie zdziwiaj. Jeden z moich współbraci z nowicjatu zrobił sobie post. Odsuwał jedzenie albo zmniejszał porcje. A ja mu mówię, że co się wygłupia. No, okazało się, że nie miał na to pozwolenia. Był po prostu smutny. Inny wpadł na „genialny” sposób umartwienia i jadł tylko pół kotlecika… ale na końcu po zjedzeniu wszystkiego innego wcześniej. Ha, ha, ha… To lepiej żeby zeżarł dwa kotlety ale na początku. Nie zdziwiaj. Był taki klient, przede mną, który bardzo pobożnie składał ręce i w ogóle chodził rozmodlony… tylko współbraci kopał po kostkach. No długo nie zabawił. Nie zdziwiaj. Żryj normalnie – jak ja potrafiłem się obeżreć czasem, a w Wigilię to nie mogłem się ruszać z przeżarcia nie mogłem normalnie oddychać a tu po Wigilii jeszcze , a nie głodowaliśmy… – śpij gdy trzeba, ucz się gdy trzeba. I nie zapominaj o modlitwie i lekturze duchowej. Korzystaj też z czasu na rekreację, odpoczynek. Życie nie składa się tylko z samej harówy. Jeśli możesz śmiej się. Nie udawaj, że Cię coś nie bawi. Kiedyś wyszedłem od zaśpiewania psalmu responsoryjnego. No słuch to mam raczej po słoniu jak to mówią. Każda zwrotka w innej melodii i jeszcze z niekoniecznie zgodnie z zapisem nutowym… No i widzę kątem oka jak współbracia „gotują się” – bo tak ławki dla nich były ustawione – przede mną „lud boży” sika w gacie, a ja, najgorsze w tym wszystkim, musiałem być śmiertelnie poważny… No, dociągnąłem mężnie do końca a potem już nie wyznaczali mnie do śpiewu… Ale drugi współbrat za tydzień był jeszcze „lepszy”. Bądź normalny. 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      • Ps
        Bo nie dopisałem
        A po Wigilii jeszcze trzeba było iść na modlitwy w Kościele no i Pasterka. Ty wiesz jaka męka? U Dominikanów na „Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu” robi się skłon do połowy ciała. Wiesz jak to ciężko w tym stanie było zrobić i do tego publicznie…

        Polubione przez 1 osoba

  5. Nie ma dnia żeby nie słychać było o coraz to nowych morderstwach islamskich uchodźców, a to w Niemczech, a to we Francji. W ciągu tygodnia w Niemczech aż 4 ataki, nawet o niektórych nie piszą polskie media: http://deadline.com/2016/07/numerberg-explosion-one-dead-12-injured-1201792084
    I ostatnie doniesienia z Niemiec: syryjski uchodźca zabił maczetą ciężarną Polkę.
    A tu jakby nigdy nic, przyjeżdża F. stręczyć nam tych morderców i naciskać na polski rząd i Kościół, aby przyjmować ich jak najwięcej. Aby i nas mordowali i robili nam zamachy na ulicach i w centrach handlowych. To się w głowie nie mieści. Zdrada Kościoła. Tragedia.
    Przed przyjazdem F. Watykan wystosował oficjalny list do polskiego rządu, proszę bardzo:
    http://www.pudelek.pl/artykul/95639/watykan_ostro_przed_sdm_niektore_polskie_partie_sztucznie_podsycaja_strach_przed_uchodzcami/

    Polubienie

    • @JL
      Bo to są „misjonarze”. Mają swoje „misje” i nawracają… No chyba, że ja coś źle zrozumiałem w tym porównaniu muzułmanów z Apostołami, co to nie tak dawno wysmażył „nasz drogi papież F.”
      Co do samego listu podobno są to tylko „fakty medialne” naszych mediów i w oryginale. w dziennikach włoskich było nieco inaczej. Wczoraj jeden z komentarzy chyba na „WP” zawierał taką informację, ale nie mogę znaleźć a dokładnie nie pamiętam. Zaś co do samego stręczenia to o tym wspominał kard. Nycz nie tak dawno informując, iż nauka ma dotyczyć naszego stosunku do „bezdomnych i uchodźców”. No jak ładnie połączył: nasi bezdomni i „uchodźcy” pełni miłosierdzia Allaha… A nie jestem pewien czy nasi… W końcu „uchodźcy” to też teraz bezdomni. Masz szansę zatem się wykazać miłosierdziem i udostępnić im swoją chałupę. Oj toż się „Franciszek” rozraduje i Cię ogarnie swojom cułościom… Ale chyba nóg Ci całować nie będzie… Podobno jest na to nawet dofinansowanie z UE. Czyż świat nie jest pniękny a wszyscy ludzie braćmi som? Zwłaszcza jak się ma maczetę w głowie.

      Polubienie

  6. Dr Krajski w jednym ze swoich wystąpień w sprawie masonerii (na you tube) powiedział, żę na najwyższych stopniach wtajemniczenia masoni muszą … przyjąć islam.

    Polubienie

  7. @bolekmyśliciel
    To wszystko co Ci napisałem na końcu można ująć w krótkie zdanie:
    Nie zdziwiaj i tak nikomu nie zaimponujesz.
    Powtarzaj sobie to jak mantrę. 🙂 Starzy już to wszystko przeżyli a nowicjusze zazwyczaj myślą, że to każdy z nich jest najświętszy więc konkurencją nie będą się ekscytować. Zresztą przełożeni udziwnień nie lubią. Robiliśmy kiedyś fotki do dokumentów. W habitach. No i pytam się magistra nowicjatu: czy mogę posłać rodzinie? A on mi na to: co zrobią sobie ołtarzyk i będą się modlić? No miał rację, że nie warto.

    Polubienie

  8. „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” (Mt 5:37; BT)
    W „AL” Franciszka nie ma jednoznaczności;”tak, tak” czy „nie, nie” wobec tego co pozostaje?
    ano to,że „od Złego pochodzi”.

    Polubienie

    • @jeemka
      Właściwie powtórzyłem to co jest znane. Ale tak na to patrzę i w tym sensie jest to „moje”. Zakon daje środki do świętości ale nie czyni nikogo z automatu świętym. Trzeba pracować nad tym a jedyną drogą jest ścieżka prawdy. Przede wszystkim o sobie. W każdym razie jak jeden młody zapytał się Platona(?) czy ma się żenić czy pozostać bezżennym otrzymał genialną odpowiedź:
      „Cokolwiek wybierzesz będziesz żałował”
      Nieodmiennie mnie ona bawi. Nic dodać nic ująć. Problem w tym gdzie mniej będę żałował?
      A co do o. Szustaka… W ogóle dzisiaj Dominikanie budzą we mnie rezerwę. O. Szustaka wypowiedzi w zasadzie nie znam bo go nie słuchałem, więc co do niego to się nie wypowiem. W każdym razie duchowi synowie św. Augustyna (konstytucje zakonu oparte na jego regule można tak powiedzieć), św. Dominika, św. Jacka, św. Alberta Wielkiego, św. Tomasza z Akwinu, św. Katarzyny ze Sieny, mistyków szkoły nadreńskiej, powołani do walki z herezją – czyż nie – do walki z herezją, powinni jednak być jak skała, stać na straży ortodoksji. Wygląda na to, że ja robię to za nich, no bo kiedyś zdarzyło się, że byłem w tym Zakonie. Czy to w całym tragizmie sytuacji nie jest śmieszne? Ja, który nie mam uprawnień, aparatu pojęciowego wynikającego z ukierunkowanego wykształcenia, potrafię nazwać rzeczy „po imieniu” a oni z całą tą swoją naukowością, nie. „Psy Pańskie”… teraz pewnie „pańskie” i ciekawe o jakiego „pana” chodzi?

      Polubienie

      • @Lolo. No nic nowego nie powiedziałeś, fakt. Ale potwierdziłeś to, co gdzieś wewnętrznie czuję. Ja sympatyzuję z zakonem Karmelitów. I ta duchowość mi jest b. bliska. Ale Dominikanów lubię słuchać, bo bądź co bądź, są inteligentni i mają wiedzę.

        Polubienie

      • @jeemka
        Kiedy byłem jeszcze w Zakonie pojechaliśmy odwiedzić Karmelitów (chyba Bosych). Kiedy weszliśmy do budynku dało się wyczuć ciszę ale taką jak w przysłowiu o dymie papierosowym, że „siekierę na niej można zawiesić” było.
        A co do Dominikanów… Inteligencji nie przeczę bo jakby nie było, byłem u nich. No, to już wiesz. Poza tym nie mam wielu cnót ale skromność w nadmiarze. Howgh.
        Ale trzeba zapytać czemu służy ta inteligencja? Można wiele powiedzieć o J. Urbanie ale nie to, że jest mało inteligentny. Choć na stare lata pojawiają się znaki zapytania…
        Nie wybierasz się do Karmelitanek? Zaczynasz od „Marii” kończysz na „Marcie”. Najpierw musisz się zatrzymać by potem zacząć działać: Contemplare et contemplata aliis tradere. Chociaż z drugiej strony „każdy ma swój dar”.

        Polubienie

      • @lolo Niestety, chyba nie moje powołanie.. Choć duchowosc karmelitańska mnie pociąga. Więc się zastanawiam jak to Pan Jezus rozwiąże. Widzę piękno tych, którzy oddali się szczerze i prawdziwie Bogu w tak radykalny sposob. Wiadomo, święci i nieświęci są w każdym zakonie. Ale o ile obserwuję to w zakonie czynnym trudniej znaleźć piekne przepracowane kobiety. Latwiej tam uciec od siebie- oddać się pracy, działaniu, gonitwie. A Od samej roboty nikt się piękny jescze nie zrobił 🙂

        Polubienie

      • @jeemka
        Oczywiście, jak napisałem, każdy ma swój dar i na siłę nie ma co się pchać. Jeśli nie masz powołania a wygląda w tym układzie, że nie masz, to lepiej Ci tam gdzie jesteś. Lepiej dla Ciebie i innych.
        A co do tej roboty to to jest kwestia ustawienia wewnętrznego. Ideałem jest osiągnąć stan kiedy wszystko co robisz ukierunkowane jest na Boga. Nawet jak czytasz książkę telefoniczną. Kiedy odwołałem się do przykładu „Maria – Marta” w sumie miałem na myśli kazanie Mistrza Eckharta, w którym wyżej postawił Martę niż Marię. Wskazał bowiem na Marię jako tę początkującą, która jeszcze nie połączyła kontemplacji z czynnością zewnętrzną. Zatem to co napisałaś można odwrócić: to że ktoś dużo klęczy jeszcze nie oznacza bliskości Boga, bowiem tylko prawda do Niego nas prowadzi a tę można znaleźć także w „pracy, działaniu, gonitwie”. Modlitwa jest od tego by pomóc nam to zrozumieć. Wszystko bowiem zależy od tego co uczynisz swoim priorytetem.

        Polubienie

      • @Lolo Dobra, głęboka modlitwa prowadzi do dobrego działania, nawet kiedy jest wiele obowiązków, a z kolei wszystko co przynosi życie, w tym praca powinna być oddawana Bogu na modlitwie.
        W ten sposób, Maria i Marta się nawzajem przeplatają. 
        To temat rozległy i te klimaty mnie w sumie interesują, ale nie jest to blog temu przeznaczony, więc proponuję zamknąć wątek, żeby innych nie męczyć 

        Polubienie

  9. Wczoraj w pewnym medium widzialem pierwszy raz w życiu dwóch biskupów tanecznie pląsających, że aż im sutanny fruwaly a purpurowe piuski mało nie posiadały z głów.Wszystko to przed pomnikiem-figurą Chrystusa Króla w Swiebodzinie, co to episkopat nie chce za Króla.
    Na TT pewien ksiądz wrzucił pląsające zakonnice, zapytalem sie czy wszystko jest ok?
    On odpisał ,że się czepiam, bo one są po wyciszeniu modlitewnym.
    DOKĄD ZMIERZA NASZ KOŚCIÓŁ?
    Czy pląsy festiwalowego chrześcijaństwa, to aby na pewno dobra droga w rozeznaniu, którędy iść, szczegolnie w obliczu widomej już schizmy?

    Polubienie

  10. Ha, ci którzy szermują „miłosierdziem” bez warunków, co to wszyscy będziemy z automatu zbawieni nie biorą pod uwagę jednej rzeczy. Właśnie dałem pewną odpowiedź facetowi co to mnie straszył bo zgodziłem się z pewną internautką w ocenie „Franciszka”. Nie wiem czy mi to tam wydrukują więc wniosek przedstawię tutaj też.
    Otóż skoro wszyscy będziemy zbawieni to ci, którzy oskarżają nas o „zoologiczną nienawiść” i inne „grzechy” przeciwko 8 przykazaniu Dekalogu, straszą karą, koniecznością spowiedzi nie zauważają, że zgodnie z bergogliańską koncepcją miłosierdzia też będziemy zbawieni. Ha, ha, ha… Albo wracamy do starego dobrego pojmowania miłosierdzia, które jednak uwzględnia piekło i wieczne potępienie. Czyli w każdym wypadku możemy krytykować „Franciszka”. Piekło nam nie grozi w tym wypadku. Ha, ha, ha, ha…

    ….
    Ha, ha, ha, ha…

    Polubienie

  11. Och, obawiam się, że w Polsce zamęt nastąpi po SDM z udziałem Franciszka. Pamiętacie ile odrazu trzęsień ziemi, wulkanów wybuchło w Ameryce Łacińskiej, w Meksuku konkretnie, po odwiedzeniu przez biskupa Rzymu. W pewnym proroctwie Bóg powiedział:
    “Módl się wiele w oczekiwaniu… aż skończy się ten « fałszywy jubileusz Nienazwanego »… który jest « Wikariuszem antychrysta ».
    Wcześniej czy później kroniki zarejestrują…
    że tam… gdzie przechodzi… przynosi zamieszanie… że jego miłosierdzie jest fałszywe…
    że zanieczyszcza Naukę Kościoła
    i jest powodem zgubnych wydarzeń w Duszach i w sferze społecznej.”

    Polubienie

  12. http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/07/archbishop-muslims-have-come-to-occupy.html
    Fragment wywiadu z Gyula Màrfi, arcybiskupem Veszprem, Węgry:
    „Franciszek, Głowa Kościoła Katolickiego, powiedział niedawno, że Chrystus jest w wypędzanym imigrancie. Czy nie ma tu sprzeczności?
    Jezus powiedział: „bądźcie łagodni jak gołębie”, ale powiedział również „bądźcie roztropni jak węże”. Tylko dlatego kochamy wilki ponieważ są one dziełem Boga, nie pozwalamy im jednak swobodnie być między owcami, nawet jeżeli dotrą ubrane jak owce. Ojciec Święty nie powinien określać pewnych rzeczy w mocny sposób bo wtedy muzułmanie mogą zemścić się na chrześcijanach z Bliskiego Wschodu.”

    http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/07/radicati-editorial-mercyism-is-moralism.html
    Fragment:
    „Ta „miłosierność”, która jest tak bardzo w modzie, nie jest niczym innym niż moralizmem.
    Wszyscy widzą, że jest to bardzo modne dziś przedstawić Kościół Katolicki, jak zawsze wybacza, jest przyjemny i nie ocenia. Osoby pragnące pozostać wewnątrz nowej linii modernizowanego Kościoła muszą być takie. Istnieje wielu księży w Kościele, którzy nie mają odwagi zrobić nawet jednego potępienia grzechu – chyba że potępienie następuje przez dyktat dominującej kultury świeckiej. Następnie trzeba się przeprogramować się na milczący typ miłosierny i tak objawi się błogosławieństwo dla najbardziej straszliwych grzechów, które stają się swobódą obywatelską w ramach tej „miłosierności”.
    Ta „miłosierność” jest niczym innym jak ponurym moralizmem: Ta dewiacja katolicyzmu (‚Catholic deviation), która sprawia, że mówimy tylko o moralności Kościoła, prawie całkowicie zaniedbując prawdy wiary.
    Z pewnością moralność jest ważna – nie daj Boże! Ale jeśli moralność nie rozpoczyna się od dogmatów, od samego Boga, to kończy się przekształceniem w ponurą „instrukcję użycia”.

    http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/07/sermon-for-tenth-sunday-after-pentecost.html
    Kazanie na dziesiątą niedzielę po Pięćdziesiątnicy – „Współczesny świat zaprzecza nie tylko upadkowi, ale samemu pojęciu grzechu.” – wygłoszone przez ks. Richarda G. Cipolla

    Polubienie

    • @Bolekmysliciel to bardzo znany dominikanin wśród młodych. Styl ma może nie najwyższych lotów – ale młodym pewnie to pasuje. Poza tym ja go czasem słucham i nieraz dobrze mówi. Tylko ja selekconuję to co mówi. Nie biorę wszystkiego. Ps. Powyższe wideo kontrowersyjne..

      Polubienie

      • Więc tak… To wideo jest kontrowersyjne z dwóch powodów
        1) Pełnia prawdy JEST w Kościele. My, ludzie możemy tej pełni nie znać, dlatego ciągle szukamy (różne nauki) ale Pełnią prawdy jest Chrystus i On jest w Kościele cały. Zatem jeśli facet mówi, że blisko ale nie całkowicie to właściwie głosi herezję. Chyba, ze mówił skrótem i na myśli miał ludzkie poznanie. Jeżeli w Kościele są wszystkie środki do zbawienia to pełnia jest w Kościele.
        2) Drugie jest znacznie gorsze bo głosi ideę pustego piekła. No to wg. tego co on mówi szatan jest zbawiony. Facet bredzi. Ja oczywiście mogę mieć pragnienie by wszyscy byli zbawieni. I to jest jak najbardziej ortodoksyjne. Ale to, że mam takie pragnienie nie oznacza. że ono się spełni. Przekazów mistycznych jest aż nadto a i Apokalipsa jednoznacznie stwierdza:
        „Kto krzywdzi, niech jeszcze krzywdę wyrządzi, i plugawy niech się jeszcze splugawi, a sprawiedliwy niech jeszcze wypełni sprawiedliwość, a święty niechaj się jeszcze uświęci. Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze Mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca. Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec. Błogosławieni, którzy płuczą swe szaty, aby władza nad drzewem życia do nich należała i aby bramami wchodzili do Miasta. Na zewnątrz są psy, guślarze, rozpustnicy, zabójcy, bałwochwalcy i każdy, kto kłamstwo kocha i nim żyje.” (Ap 22:11-15; BT)
        Więc nie wszyscy będą zbawieni. Nie przytaczam już słów Chrystusa o tych co „mają iść precz”. Każdy może sobie to znaleźć. Można zatem powiedzieć jego językiem: do d… z takim przewodnikiem duchowym. Świetny przykład na złudzenie wykształcenia jako dowodu na wierność Panu Bogu.
        To co on prezentuje to jest wynik bezmyślnego podejścia do słów „Bóg jest miłością” (J 4:8; BT). I jak widać ani teologiczna wiedza, ani znajomość Pisma Świętego, ani szerokie kontakty z ludźmi nie czynią człowieka jeszcze mądrym. Do niego pasują te słowa, które nieco wcześniej zacytowałem z „Rorate Caeli”
        „Istnieje wielu księży w Kościele, którzy nie mają odwagi zrobić nawet jednego potępienia grzechu”
        „Hulaj dusza piekła nie ma” – Dominikanie dziś. A na pewno ten.

        Polubione przez 1 osoba

      • Ps
        To, że „czasem mówi mądrze” nie zmienia faktu, że głosi herezję. Jest takie powiedzenie:
        „nawet głupiec czasem powie mądrze” i można dodać, że kłamca prawdę.

        Polubienie

      • Ps,
        Po śmierci nie ma już miejsca na nawrócenie. Jeśli człowiek za życia, chociażby w ostatnim momencie nie wybierze dobrze, jak ów „dobry łotr” na krzyżu to wybór zamyka się. Inaczej nie ma znaczenia co robimy za życia i ofiara Chrystusa jest zbędna, bo człowiek i tak będzie zbawiony. Gdzie tu miejsce na wolny wybór, wolną wolę człowieka?

        Polubienie

  13. Jeszcze do o. Szustaka

    „Za /wielką/ bowiem cenę zostaliście nabyci. Nie bądźcie więc niewolnikami ludzi.”
    (1Kor 7:23;BT)
    No to jeśli za wielką cenę a wszyscy i tak jesteśmy zbawieni to ta cena jest niepotrzebnie zapłacona. Bo należało by zapytać się po co Chrystus taką cenę płacił? I od czego nas wykupywał? W czyim, można powiedzieć całkowitym „posiadaniu” była ludzkość do czasu Ofiary Chrystusa? A jeśli ktoś uporczywie nadal trwa w tym co „przed” ofiarą jeśli chodzi o postępowanie? Jeśli uczynki zaprzeczają temu za co umierał Chrystus? I ma być zbawiony z automatu bo „Bóg kocha”? Nie ma sensu postępować dobrze.
    O. Szustak i jemu podobni są tymi, o których mówi Pismo:
    „Ja świadczę każdemu, kto słucha słów proroctwa tej księgi: jeśliby ktoś do nich cokolwiek dołożył, Bóg mu dołoży plag zapisanych w tej księdze. A jeśliby ktoś odjął co ze słów księgi tego proroctwa, to Bóg odejmie jego udział w drzewie życia i w Mieście Świętym – które są opisane w tej księdze.” (Ap 22:18-19; BT)
    Tym bardziej, że są tymi co wiedzą jak powinno być. Skoro nie ma piekła jak twierdzą to ujrzą je bo nie można unieważnić tego co jest. Bo jakby nie było czynią zgorszenie. Chyba, że nie wiedza co czynią, ale w ich przypadku twierdzić, że nie wiedzą? W każdym razie nie ja ich będę zbawiał i nie ja będę ich potępiał ale takie wnioski nasuwają się same.

    Polubienie

  14. @ Lolo
    Dwie refleksje:
    „No to jeśli za wielką cenę a wszyscy i tak jesteśmy zbawieni to ta cena jest niepotrzebnie zapłacona.”
    A może cena jest tak niebotycznie wysoka, że wystarczy, by wykupić wszystkich?

    „Skoro nie ma piekła jak twierdzą to ujrzą je bo nie można unieważnić tego co jest” O. Szustak nie twierdzi, że nie ma piekła, tylko że głęboko wierzy, że nikt tam nie trafi. A to zasadnicza różnica, bo o ile w pierwszym przypadku byłaby to herezja, to w drugim jest to po prostu jego pragnienie.

    Polubienie

    • @jeemka
      Zacznę od końca:
      2) Czy to, że „nikt tam nie trafi” w praktyce nie sprowadza się do tego, że piekła nie ma? Spójrzmy na to od tej strony:
      Adhortacja AL nie mówi wprost: dajemy Komunię Świętą osobom żyjącym w związkach partnerskich. Niemniej praktyka niemieckiego Kościoła lokalnego już to dopuszcza. Zatem jest herezja i unieważnienie nierozwiązywalności małżeństwa a tym samym 6 przykazania czy nie jest? Nie może „wierzyć głęboko, że nikt tam nie trafi” bo jest to sprzeczne z doświadczeniem egzorcystów, przekazami mistyków i – co najważniejsze – z przekazem Nowego Testamentu. To jest takie myślenie życzeniowe wprowadzające w błąd maluczkich tak jakby chciał się wszystkim przypodobać i nikogo nie obrazić. Zwróć uwagę co on mówi o Sądzie, a to już nie jest pragnienie tylko wykładnia wiary. Pragnienie jest do momentu kiedy ktoś mówi: pragnę aby wszyscy byli zbawieni, mam nadzieję, że wszyscy będą zbawieni (choć to już jest problematyczne bo Pismo Święte mówi jednak, że nie wszyscy).

      1) Co do ceny. I ona się wiąże z tym od czego jesteśmy wykupieni. Owszem byłaby to prawda w tym co pisałaś gdyby nie słowa Chrystusa:
      „Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (Mt 25:41; BT)
      Samo to zdanie mówi wyraźnie, że do piekła trochę z nas na przestrzeni całej historii ludzkości się dostaje co wyraźnie przeczy koncepcjom o. Szustaka. Dalsza treść wskazuje głównie na uczynki co do ciała i jest niejako po linii bergogliańskiego „miłosierdzia”, ale Pismo Święte nie kończy (ani nie zaczyna) się na tym jednym fragmencie. Są i inne, także i z Ewangelii jak i Listów apostolskich. Np. o tym, że „mężczyźni współżyjący ze sobą Królestwa Bożego nie odziedziczą” (por Rz 1:28; 1Kor 6:9-10; Gal 5:19-21) itd. Co to oznacza, że nie „odziedziczą”? Są ostatecznie dwa stany wieczności: wieczne potępienie i wieczne zbawienie. No to jak nie „odziedziczą” wiecznego zbawienia to co zostaje? Piekło. A tu taki fragment, bo można powiedzieć, że to „tylko” św. Paweł a nie sam Chrystus. Więc proszę:
      „Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: Panie, otwórz nam! lecz On wam odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wtedy zaczniecie mówić: Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś. Lecz On rzecze: Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy opuszczający się niesprawiedliwości! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych.” (Łk 13:25-28; BT)
      Proponuję zwrócić uwagę na czas teraźniejszy w zdaniu zaczynającym się od słowa „odstąpcie”.

      Polubienie

      • Ps
        @jeemka
        Do tamtej Twojej wypowiedzi o zamknięciu wątku
        Temat owszem rozległy ale niewątpliwie wiąże się z tym co wyczynia nasz „bohater” główny. W każdym razie istotą jest to aby umieć tak „zatrzymać” swoje wnętrze by zawsze być pogrążonym w modlitwie, tzn by każda czynność stała się modlitwą i to wg. Mistrza Eckharta miała Marta a nie Maria. Ja się z nim zgadzam. Niemożliwe jest to gdy podążamy za herezją bo ona miast ciszy wewnętrznej i harmonii wprowadza chaos. Ja tu odwołam się do Tao Te King bo opis jest akuratny:
        „Starożytni mistrzowie Tao
        byli subtelni i posiadali tajemniczą logikę.
        Ich głębi pojąć się nie da.
        Tak, trudno było poznać ich głębię,
        ale i nie łatwo opisać jacy byli na co dzień:
        ostrożni, jak ktoś zimą przekraczający rzekę;
        przezorni, jak ktoś, kto się boi swych sąsiadów;
        uprzejmi jak gość;
        podatni jak topniejący lód;
        szczerzy jak nieociosany kloc;
        przepastni jak dolina,
        niezorganizowani jak zmącona woda.
        Któż mógłby się w wodach zmąconych uspokoić
        i z wolna zajaśnieć?
        Któż mógłby w ciszy się poruszyć
        i z wolna ożyć?
        Ci, którzy to pojmują, nie pragną sytości;
        a ponieważ nie pragną sytości,
        nie muszą się ujawniać
        ani tworzyć niczego nowego.”

        Ostatni fragment w innym tłumaczeniu brzmi:
        „Ci którzy zachowywali takie metody Tao,
        nie pragnęli spełnienia swoich ambicji,
        To właśnie dzięki temu mogli zachować wewnętrzny spokój
        i byli piękni niczym nieoszlifowane diamenty”

        (Tao Te King, rozdz 15)
        Tekst ten po pewnych modyfikacjach można wciągnąć (oczywiście wg. mnie) do sfery katolickiej. Moje stanowisko względem innych religii wyłuszczyłem przy okazji dyskusji o Buddyzmie co można sprawdzić we wcześniejszych wypowiedziach pod tym artykułem. Nie zamierzam tego powtarzać. A dla oponentów:
        nadal wierzę i nie zamierzam tego zmieniać, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem świata, umarł i zmartwychwstał dla naszego zbawienia, Bóg jest Trójcą Świętą i jest Stwórcą wszystkiego, łaska Boża do zbawienia jest koniecznie potrzebna, piekło istnieje i szatan jest aniołem upadłym – stworzeniem Boga Wszechmogącego – tym który zwodzi „całą zamieszkałą ziemię” a Matka Boża, Maryja jest WSZECHPOŚREDNICZKĄ

        Polubienie

  15. Siostra Faustyna opisała jak wygląda piekło bardzo wyraziście……….Przy każdym umierającym jeśli jest szansa powinno się odmawiać KORONKĘ ale Kościół jakoś jakby zapomniał….

    Polubienie

  16. @Lolo… a może jednak się mylimy?! A może to my jesteśmy zwiedzeni i nie rozpoznajemy prawdziwego papieża? Boże(!) jakie to wszystko jest straszne.
    Napisz coś, bo można oszaleć.

    Polubienie

    • @pietrek
      To jest próba wiary. Co jest istotą wiary katolickiej? PRAWDA. Czy to co proponuje Bergoglio to prawda? Nie chodzi o nazwy, o uśmiechy, o poklepywanie po pleckach, o gitarowe spotkania przy ogniskach (takie to miłe grupka przyjaciół, zmrok, ciepełko fajne gadki, śpiewanko, patrzenie w płomień czasem przytulenie…), nawet – i to będzie brzmiało jak herezja – nie Msza Święta. Istota, głębia, sens wiary katolickiej czyli POWSZECHNEJ jest właśnie PRAWDA. To właśnie do Niej dążymy i Ją odkrywamy w poprzez sakramenty a zwłaszcza najważniejszy z nich, Eucharystię. Bo tam jest sama Prawda. My nie wierzymy w jakąś abstrakcyjną prawdę ale w Prawdę Osobową, realną jak powietrze, którym oddychamy (oczywiście to przenośnia), powiedziałbym nawet bardziej realną niż powietrze. Wierzmy w Kogoś kto jest Prawdą, źródłem wszelkich prawd cząstkowych. I teraz jawi (jedno z ulubionych słów Jana Pawła II) się problem: jak bardzo wierzymy w tę Prawdę? Czy wierzę, że tylko prawda istnieje? A może dopuszczam coś więcej? Wtedy pojawia się lęk: co ze mną będzie? Bo w końcu wszystkie nasze lęki mają źródło w tym jednym pytaniu: co ze mną będzie? Ten lęk jest źródłem braku nadziei wypływającym z braku wiary w to. że tylko Prawda istnieje. Boimy się prześladowania, głodu, samotności, zimna, braku schronienia i jeszcze wielu innych „drobiazgów”. Trzeba to nazwać po imieniu: boję się. I zrozumieć, że tak na prawdę oznacza to: nie wierzę. To jest nasza próba wiary. Ja mam na to remedium i nazywa się: WSZECHPOŚREDNICZKA. Nie mam nic – z mojego wyboru – a jednak mam co jeść, gdzie spać, nawet laptopa. Kilka razy zaczynałem od początku. I za każdym razem odkrywam, że jeszcze czegoś muszę się na uczyć. W zasadzie jednego: wierzyć bezgranicznie. Jeżeli podejdzie się do problemu, że trudności to nie jest co jest przeciwko nam, kłody pod nogi, coś co ma mnie zabić, tylko to jest kolejny stopień wędrówki do Boga to perspektywa zaczyna wyglądać inaczej. Trochę jak trening w sztukach walki. Po prostu wchodzę na kolejny wyższy stopień. Nie uda się w tym momencie, uda się w następnym. My mamy perspektywę: życie wieczne. I tak tracąc pozornie wszystko nie tracimy nic jeśli naszym celem jest Prawda.
      Chrześcijaństwo jako jedyne ma coś nieocenionego: a mianowicie stwierdzenie, że Prawda i Miłość są tym samym, są Jednym. Nie ma rozdzielności. Jest spełnienie. Prawda gwarantuje mi wypełnienie mojej egzystencjalnej pustki. Bo tylko coś co jest substancjalne tę pustkę może wypełnić. Tym właśnie jest Miłość będąca zarazem Prawdą. Prawdziwa Miłość. Ona daje poczucie, że jest coś więcej niż widać, że cała ta kłamliwa, pusta, niosąca zwątpienie wrogość herezji nie ma przyszłości. Że nawet jak po ludzku przegram – zostanę sam, zabiją mnie, rodzina się odwróci, przyjaciele odejdą – nie zostanę sam, będę żył dalej, znajdę inną, szersza rodzinę, odnajdą się nowi prawdziwi przyjaciele bez gry pozorów. I znajdą się środki do życia. Trzeba spojrzeć tylko w perspektywie wiary, że istnieje tylko Prawda. To jest próba wiary. Tak „gra” tylko nie wirtualna. Kolejny poziom do przeskoczenia.
      Pomyśl, w całej tej sytuacji znalazło się miejsce, gdzie mogłeś bezpiecznie zadać takie pytanie? Czy to nie jest cud, zwycięstwo Prawdy? Twoja wędrówka się zaczyna. Potraktuj to jak pustynię, na którą wychodzili Ojcowie Pustyni, by tam w samotności odnaleźć Tego, który jest źródłem wszystkiego.

      Polubione przez 1 osoba

      • I jeszcze jedno: nie zasługujesz na to. Nikt nie zasługuje. Kiedy Chrystus mówi: „bądźcie jak dzieci”, to mówi: nie bój się mówić „daj”. Pokora polega na tym, że przyjmuję to od Boga bez „nie zasługuję”. Przyjmuję z ufnością, bo komu w końcu ma dać jak nie mi? Sobie? On wszystko ma i nic nie potrzebuje. To my nie mamy a tam jest źródło darów. U Niego. I ufność, że to co daje jest dla mnie najlepsze. Nie wybrzydzam. Nasza próba wiary.
        Wszystko otrzymujemy od Boga. Mistycy, którzy się wspięli na sam szczyt doświadczenia, szczyt gdzie natura ludzka ulega przebóstwieniu, gdy stają się oni samym Bogiem – przy całej świadomości, że są stworzeniem – mają wszystko to co ma Bóg. Nie myślą: muszę zasłużyć. Oni biorą mówiąc: daj. Właściwie nawet nie mówią. Biorą. Dziecko do Ojca. Kiedy czyta się mistyków to widać: są jedno a jednocześnie mają świadomość swojej nicości. To się prawie ociera o panteizm ale panteizmem nie jest. Niemniej jeśli tylko Bóg istnieje a wszystko inne ma w Nim istnienie to wszystko jest Bogiem nie będąc Nim. Stwórca i stworzenie. No, parę osób się na tym przejechało i mówią teraz o sobie Bogiem jestem tak jakby cokolwiek mogli. No, rzeczywiście różne rzeczy mogą, W zasadzie to tylko siać destrukcję tego co istnieje. Jeśli „Bóg widział, że wszystko co stworzył było dobre” a zło jest brakiem dobra to fałszywe cuda muszą być destrukcją, bo bez Dobra, którym jest Bóg nic dobrego nie istnieje. Zatem nauczanie Bergoglio będzie niosło destrukcję bo jest oparte na kłamstwie. Kłamstwo jako fakt istnieje ale opisuje nieistniejące. Taka rzeczywistość nie może długo „pociągnąć”. Dlatego Pismo mówi: czas jest krótki. Dla zła. A my mamy swoją próbę:
        ” Fundamentu bowiem nikt nie może położyć innego, jak ten, który jest położony, a którym jest Jezus Chrystus. I tak jak ktoś na tym fundamencie buduje: ze złota, ze srebra, z drogich kamieni, z drzewa, z trawy lub ze słomy, tak też jawne się stanie dzieło każdego: odsłoni je dzień /Pański/; okaże się bowiem w ogniu, który je wypróbuje, jakie jest.” (1Kor 3:11-13); BT)

        Polubienie

    • Nie, nie my jesteśmy zwiedzeni – zobacz co się dzieje we Francji, w Niemczech, w Szwecji i innych krajach opanowanych przez islamskich uchodźców. W ub tygodniu 4 zamachy w samych Niemczech. Nie ma dnia, żeby nie dochodziło do nowych incydentów. Czy człowiek, który nawołuje do przyjmowania uchodźców islamskich w imię miłosierdzia nie jest niebezpiecznym zwodzicielem?
      Dzięki Bogu jesteśmy jeszcze wolni od tego wszechogarniającego zachód Europy terroru, ale jeżeli władze Polski ugną się pod naciskiem F. i hierarchii kościelnej – już po nas. F. przyjechał do Polski lobbować na ich rzecz.
      Już tylko to wskazuje, że coś jest z F. nie w porządku. Dowodów ideologicznych na herezje i apostazję jest mnóstwo choćby na tym blogu – w sposób bardzo wyważony podanych przez Bernarda. Wystarczy poczytać – włos się zjeży. To niestety prawda.

      Polubienie

  17. Co do istnienia piekła polecam książkę „Piekło, Czy jest? Czym jest ? i Co czynić,aby się do niego nie dostać?” Ks. L. de Segur. Między innymi jest tam tak napisane” Nasz Zbawiciel Jezus Chrystus najuroczyściej potwierdził to straszliwe objawienie i czternaście razy wspomina nam w Ewangelii Świętej o piekle”

    Polubienie

  18. Czy ktoś widział może jegomościa F. jak odmawia Różaniec albo daje pielgrzymom?
    Nasz św. papież Jan Paweł II ponoć rozdał wagon Różańców i gorliwie namawiał do ich odmawiania, bo widział w tej modlitwie ratunek.

    Polubienie

    • Ps
      Przepraszam. Ale wychodzą bzdury i muszę jednak poprawić.
      Powinno być:
      Kraj nie zniszczony polityczną poprawnością tak samo jak ten portal. Jeszcze jesteśmy wolni.wewnętrznie choć można dyskutować w jak bardzo.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s