Teologiczna krytyka „Amoris Laetita” i list do kardynałów – podpisy 45 profesorów oraz teologów katolickich, w tym księży

listAnaliza zagrożeń ze strony „Amoris Laetitia” – 29 punktów wyszczególnionych wątpliwych lub sprzecznych z wiarą tez adhortacji – dokonana przez doktorów i profesorów katolickich z całego świata.

 

Cała krytyka „Amoris Laetitia” dostępna jest tutaj (po angielsku).

Cały list do kardynałów na ręce kardynała Sodano wraz z podpisanymi nazwiskami tutaj (po angielsku).

Tyle na razie w temacie. Daj Boże uda się później więcej napisać, dokonać jakiś tłumaczeń albo ktoś z komentujących przedstawi sprawę dokładniej.

A w Polsce śpimy i czołobitnie zgadzamy się z Franciszkiem, tłumacząc to, co błędne albo wątpliwe, na pseudo-katolicką modłę. Robi się to coraz bardziej śmieszne, gdy zlaicyzowane, świeckie frazy Franciszka o humanizmie tłumaczymy poprzez mistyków karmelitańskich…

Czy jakieś polskie media katolickie zająkną się na temat tego listu, czy będą mówić, że skandowanie przez Franciszka z młodymi słowa „miłosierdzie” jest przejawem świętości, głębi duchowej, powagi myśli oraz zrozumienia potrzeb młodych?

 

Więcej na ten temat także tutaj po angielsku: ^^^http://rorate-caeli.blogspot.com/2016/07/appeal-to-cardinals-text-revealed.html, ^^^https://www.lifesitenews.com/news/full-text-of-45-theologians-appeal-to-correct-amoris-laetitias-errors-revea

 

 

 

Advertisements

154 uwagi do wpisu “Teologiczna krytyka „Amoris Laetita” i list do kardynałów – podpisy 45 profesorów oraz teologów katolickich, w tym księży

  1. @Krakusik
    Widzę idziesz po linii, którą tu zaprezentował ongiś @WojtekP. „Nikt nie ogłosił”. A kto wg. Ciebie będzie wiarygodny do ogłoszenia tego? Jedni duchowni będą „za” a inni „przeciw”. No i komu wierzyć w takim razie? Bo wszyscy z nich będą „wiernymi Chrystusowi”. W końcu są ważnie wyświęceni. Argumenty i tak będą takie jak są tu przedstawiane. Problem polega na tym, że nie mamy do czynienia z odstępstwem od dotychczasowej doktryny u jakiegoś szeregowego kapłana, biskupa czy kardynała ale z odstępstwem tego, który jest gwarantem wierności Panu Bogu w rozumieniu KK. A duchowieństwo albo nie widzi. albo nie chce widzieć (bo „święty spokój”) albo widzi ale się boi. Więc zostajesz w sytuacji, że musisz ty zdecydować w oparciu o wiedzę teologiczna: albo mamy herezję albo nie mamy. Bo co „Franciszek” wg. Ciebie ma powiedzieć autorytatywnie jestem/nie jestem heretykiem? Ma być sędzią w swojej sprawie. Dlaczego istnieje ten portal? Bo Administrator doszedł do wniosku, że „dość tego dobrego”. Doszedł do takiego wniosku sam lub po rozmowach z innymi. Nieważne. Samo istnienie tego portalu już kwestionuje wiarygodność „Franciszka”. Więc i Ty sam musisz wybrać. I tego się musisz się trzymać. Tu nie ma możliwości trochę tego, trochę tamtego. Bo jeśli jest herezja to w istocie mamy do czynienia z innym już „kościołem” ze zmienionymi prawdami wiary. Przypominam: Adhortacja jest obowiązującą wykładnią doktryny wiary w sferze rodzinnej i seksualności człowieka.
    Jeśli człowiek mieniący się papieżem i tak nazwany przez innych, głosi herezję i trwa w niej – bo w tym jest właśnie jest problem, że trwa – to co, mam go słuchać czy nie? Tu trochę posłucham a tam sobie wybiorę? Przecież to bez sensu.

    Nie porównuj obecnej sytuacji z dialogiem Wyszyńskiego z komunistami. Bo się ośmieszasz i uwłaczasz jego pamięci:
    1) On w końcu powiedział Non possumus i ani kroku dalej.
    2) Komuniści reprezentowali nie Kościół tylko odmienną wiarę sprawującą władzę. Rozmowy były możliwe dopóki nie uderzały w fundamentalne funkcjonowanie Kościoła czyli w istocie dopóki nie zmieniały prawd wiary.

    Zatem jest „o co kruszyć kopie”. Zostaliśmy postawieni w sytuacji bez wyboru, takiego że musimy sami dokonywać wyboru. Znowu się ściąłem od rana z tymi, którzy teoretycznie powinni mieć lepsze rozeznanie w sytuacji niż ja, niejako ze względów „zawodowych”. No to powiedziałem, że ich czas w zakonie to czas stracony w obliczu akceptacji herezji. Bo przecież herezja jest drogą do piekła.
    Ciekawe jak długo jeszcze będą mnie trawić? „Nakopią” czy „nie nakopią” mi do d… i czy się to skończy „pa pa” dla mnie? W związku z tym nie wiem jak długo będę tutaj. Nie piszę tego by się żalić czy prosić o jakiś ratunek tylko muszę uwzględnić takie konsekwencje. Zresztą każde z nas stanie w takiej sytuacji wcześniej czy później. Zostaliśmy bowiem postawieni w sytuacji w sumie heretyckiej tzn. że musimy wyrokować o ortodoksji człowieka, który jest uznawany za papieża. Także Ty @Krakusiku. I nie uciekniesz przed tym.

    Lubię to

  2. Ps
    Jedyne co jest korzystne w tej całej tragicznej sytuacji to to, że mam/y Benedykta XVI. Niestety muszę uwzględniać specyfikę sytuacji, w której się znajduje i z mocnym dystansem podchodzić do tego co ewentualnie mówi teraz bo może być to zmanipulowane. Tłumaczyć tego nie będę bo sprawa była już tu omawiana nie raz i można się zapoznać z tym analizując wcześniejsze wpisy.

    Lubię to

  3. Co mnie wkurza to to, że jak można Msze Św zacząć wcześniej zamiast o 10:00 to rozpoczął o 9:40 no bez przesady i to nie pierwszy raz !! jak tak można to tak jak by msza była dla niego nie najważniejsza rozumie raz takie coś ale wczoraj było to samo to tak jak byście poszli do swojego kościoła na 10:00 a ks rozpoczął o 9:43 msze przegięcie – po za tym nie podoba mi się jego styl modlitwy a raczej jej bark 1-zdrowaś to za mało albo módlmy się w milczeniu co ciągle mamy się w milczeniu modlić !? Głośno powinno być a nie milczenie jakieś dziwne !! Zwróć cie na to uwagę !! W Łagiewnikach nie odmówił koronki ani nie odprawił Mszy i to w rok miłosierdzia !!

    Lubię to

    • F. zachowuje się jak niewierzący. On tu przyjechał wciskać nam swoje polityczne wytyczne (uchodźcy, uchodźcy, biedni, pomoc i w kółko ta sama mantra), a nie modlić się. Modlitwy to takie dodatki do programu.

      Lubię to

  4. @lolo Chyba nie zrozumiales. Co do Wyszynskiego to byl strategiem i wiedzial, ze taktyka, ktora wybral Prymas Wegier okazala sie zgubna dla katolikpw wegierskich. Wyszynski zawsze traktowal ludzi na serio i rozmawial z nimi na serio zachowujac roztropnosc. Dlatego tez probowal rozmawiac nawet zakomunistami.a gdy go uwieziono nie pomstowal i zlozeczyl, a gdy umarl Bierut odprawil Msze sw. za niego i modlil sie. A co do tez stawianych pod moim adresem zarzutow, to na podstawie jakich kompetencji i wiedzy twierdzisz, ze jestesmy bez wyboru, ze musimy sami dokonywac oceny. Dla mnie wybor jest prosty: Nauczanie Kosciola, zwlaszcza to przed SWll, Pismo sw., modlitwa i Msza sw. Luter kiedys tez podobno pokazywal bledy Kosciola, co z tego wyszlo – wiadomo. Dzis sytuacja jest analogiczna. Po za tym jezeli czytales zyciorys Atanazego to dobrze wiesz, ze byl to czlowiek wiary choc byl palowany przez swoich i obcych. Swiat wowczas prawie caly byl w okowach arianizmu. Ocena rozumowa sytuacji to troche za malo, aby byc w Prawdzie. Gdy sw. Ojcu Pio rzucano klody pod nogi glownym jego wowczas zajeciem byla modlitwa i pokuta, a tam gdzie to mozliwe w oparciu o widzialna strukture realizowal swoje zamierzenia. Rozwiazan jest jak widzisz wiele. Docen to, ze nie tylko twoje przemyslenia sa obiektywne. To nie my jestesmy potrzebni dla Kosciola, lecz my potrzebujemy Kosciola, nawet tego katakumbowego do zbawienia. To ze w Kosciele dzieja sie straszne rzeczy, nie oznacza, ze jest jedynie iluzja. Tam gdzie sa sprawowane wazne Sakramentu Swiete i gloszone jest zgodne z Tradycja Slowo Boze tam jest Kosciol. Ocen wiec sam.

    Lubię to

    • @@Krakusik
      1) Uwaga o braku wyboru dotyczyła sytuacji – wobec której wszyscy zostaliśmy postawieni – że sami musimy wybierać. Nie można się oprzeć na papieżu – trzymam się formalnego nazewnictwa – czyli sytuacji, w której ktoś dokonuje za mnie decyzji, tylko samemu trzeba decydować „za” czy „przeciw”. Nie ma niejako autorytetu niezbywalnego. Oceny musisz dokonywać sam, jednak. Wypowiadając posłuszeństwo papieżowi pozbawiasz się widzialnego odniesienia. Przykład: Tradycja do SV II nie obejmowała zagadnienia in vitro. Nie oprzesz się na niej w tej kwestii. Co najwyżej w oparciu o tamtą naukę spróbujesz wyciągnąć wnioski, ale i tak sam decydujesz. Jeśli jest niekwestionowany autorytet jakim jest Papież, to sprawę rozwiązuje autorytatywne stwierdzenie Magisterium KK, którego fundamentalną częścią jest właśnie Papież. Jeśli go brakuje, to np. w Pcimiu Górnym uznają, że in vitro jest dobre a w Pcimiu Dolnym, że jest złe. I oba Pcimie będą twierdzić, że to ortodoksja. Oba będą się powoływać na miłość i chęć pomocy bliźniemu. Ortodoksja? Ortodoksja. No i mamy Protestantyzm i system Patriarchatów Prawosławnych. I każdy twierdzi, że jego chrześcijaństwo najortodoksyjniejsze. Teraz nazwy będą: Katolicki Kościół Pcimia Górnego i Katolicki Kościół Pcimia Dolnego. Przepraszam mieszkańców Pcimia za wykorzystanie nazwy ich miejscowości, no ale jakąś musiałem wziąć. Kraków zbyt znany by go dzielić, chociaż można wykorzystać by było dzielnice, np.: Prądnik Biały i Prądnik Czerwony.

      2) Jeżeli przed SV II to nie będziesz miał odniesienia do Benedykta XVI. Cały czas powtarzam: problem dotyczy funkcji papieskiej a nie tego czy innego biskupa. Herezja nie jest głoszona przez nowego Lutra czy Ariusza tylko przez kogoś kto uznawany jest za Piotra. Abp. Lefebvre’a można co najwyżej porównać z Lutrem albo Ariuszem nie co do racji sprzeciwu ale co do sytuacji hierarchicznej. Jeśli nie rozumiesz tej „drobnej” różnicy to ja na to nic nie poradzę. A to jest fundament. W tamtych przypadkach w obliczu herezji mogłeś się odwołać do Papieża. Do kogo się teraz tu odwołasz? Odwołując się do Tradycji robisz to samo co ja tylko nie chcesz tego tak nazwać.

      Lubię to

  5. Można też spróbować powiedzieć coś pozytywnego o SDM. Strefa Spowiedzi Św. jest zaprzeczeniem ukrytych celów masonskich, zniesienia poczucia grzechu.
    Widziałem wiele razy skonsternowaną, zdezorientowaną minę bp Rzymu. Chyba zdał sobie sprawę, że mimo licznych modernistycznych knowań ujawniajacych się po soborze watykanskim i obecnie, będzie ciężko przekręcić tradycję wiary w Polsce.
    Jak dalece w naszym kraju nie przyjmą nakazów nowej litirgii jednej swiatowej religii? W takim, w jakim trwać będziemy w Świętych Sakramentach.
    Nawet jeśli episkopat zdradzi, to te dziesiątki tysięcy kapłanów w dołach społecznych trudno będzie przekręcić. Dziś wydaje się, że milczą…
    Gdy mówię do znajomych duchownych o falszywym proroku i nielegalnosci wyboru odpowiadają: gdzie są dowody, dokumenty to potwierdzające…
    Odpowiadam, że są, ale kto pozwoli je upowszechnic? Masoneria Watykanu?
    Nasi kapłani widzą i milczą… Mam nadzieję że w odpowiednim momencie powiedzą: non posumus.
    Coraz bardziej widać że stan kapłanski jest próbowany w ogniu: czy wybiorą apanaże oficjalnej pan-religii, czy PRAWDĘ CHRYSTUSA…
    Na dziś wielu już jest zwiedzionych, ale wielu milczy i w ich przyszlych reakcjach pozytywnych jest nadzieja.
    Na dzisiejszej Mszy Św w mojej parafii mądry wikary powiedział w kazaniu, że radość młodych na SDM jest cenna ale jest jedynie drobnym wstępem do głębi wiary. Pozytywne emocje są cenne, ale zdecydowanie niewystarczajace. Cieszę się, że mimo obecności poboszcza, a wiem, że też za jego aprobatą, takie słowa wybrzmiewają…

    Lubię to

    • Jeżeli zostanie wprowadzona możliwość wyboru przez biskupów czy udzielać Komunii Świętej rozwodnikom czy nie udzielać to mamy de facto islamski system fatw. No i naczelnego imama Bergoglio, już nie teoretycznie – no bo sprasza „uchodźców” – ale doktrynalnie.

      Lubię to

      • To tworzy też zatomizowany światowy „kościół” gdzie miejsce jest dla wszystkich nawet tak skrajnych jak szamani i animalisci…to kwestia czasu kiedy staną się czescią jednej swiatowej religii.
        Bergolio to światową moc? Czy moc z piekieł rodem? Ap.Sw Jana: i powiedli za nią (bestią) wzrokiem

        Lubię to

  6. Oglądałem relacje ze studia TVP. Redaktorzy rozmawiali z ludźmi z Panamy był tam Ksiądz i mówił o tym co przekazywał Franciszek. Ksiądz zwrócił uwagę na to ci powiedział Franciszek istrescil ze powinniśmy kochać , o zgrozo, siebie, bliźnich i Boga. A mnie uczyli ze jak Bóg jest na pierwszym miejscu to pozostałe sprawy są na właściwym. Mam nadzieje ze to nie ten ksiądz modernista i ze to zwykła pomylka

    Lubię to

  7. @Zorrro
    Cały czas o tym piszemy. Zapomniałeś dodać „w podziwie„. Ale masz rację – taka jest perspektywa. Rozwalenie a raczej unieważnienie 6 przykazania skutkuje rozwaleniem całego KK i jakoś trzeba uzasadnić potrzebę takiej decyzji. A jakie uzasadnienie jest najlepsze jak nie dobro ludzi? Miłość bliżniego. A na pewno cułość. W końcu amoris. Zdaje się, że jednak jest tam brak miłości Boga, owego caritas
    Nie spojrzałem na lokalność wyboru prawd wiary od strony przyjęcia np. szamanizmu, jak to zauważyłeś, ale wniosek jak najbardziej słuszny. Zwłaszcza gdy uzna się, że każda droga zbawienia jest dobra bo „Bóg jest miłością” (1J 4:8; BT) i kocha każdego. A w ogóle miłosierdzie… O tym, że jest prawdą (J 14:6) – to już takim „drobiazgiem” nie ma co sobie zawracać głowy… A tam… zmieni się Pismo Święte i po ptokach. To tylko krok od uznaniowej akceptacji rozwodów. Zasada została ustalona. Mamy wtedy już nie do czynienia z wolnością religijną na zewnątrz Kościoła – człowiek jest wolny w wyborze w swoim rdzeniu wolnej woli – ale z wolnością religijną wewnątrz Kościoła. To gdzie tu ortodoksja?…
    Problem wolności religijnej ujętej przez SV II wg. mnie nie jest w ogóle rozumiany przez tzw. tradycjonalistów. Mylą oni obie te wolności. Sobór „zwolnił” świat z przymusu bycia katolikiem. Z „muszę bo oni mówią, że jest to prawda” zmienił na „chcę bo jest to prawda”. To jednocześnie podnosi poprzeczkę wymagań dla katolików. Tradycjonaliści wbrew pozorom chcieli by aby nakazać bycie w KK. Mieliby wszyscy wtedy poczucie bezpieczeństwa. Tradycjonalistyczne podejście jest takie bezpieczne. To przeniesienie akcentu na misyjność powoduje, że nie ma bezpiecznie bo jestem katolikiem. Jestem nim bo chcę a nie, że muszę i to chcę bez względu na problemy jakie mnie mogą spotkać. Bergoglio wprowadzając dowolność wiary w KK odwraca porządek. Teraz to świat „ewangelizuje” Kościół, jako ten, który wymaga „nawrócenia”. Dojdziemy w konsekwencji do postawy tradycjonalistycznej nakazu wiary, by było bezpiecznie, by nikt nie mówił, że grzeszymy. No i to mówienie takich rzeczy będzie grzechem. Nie-miłosierdziem.
    Zostanie nazwa „katolicki” a treścią będzie herezja. Ktokolwiek będzie kwestionował tę dowolność będzie heretykiem w nazwie. Stąd też piszę, że ja już dla bergoglianistów jestem heretykiem. A wszystko zaczyna się od Adhortacji AL i tych „sytuacji wyjątkowych”. No, z sytuacji wyjątkowych zrobią się „katolickie” – powszechne. No i mamy… „kościół” katolicki jakby nie było. I człowiek może ze spokojem powiedzieć: jestem „katolikiem”. W dodatku rzymskim. A kto w słowie mówionym by się przejmował cudzysłowem…

    ——-
    No i dodatek cyklu: Hotelowe życie pątników (źródło to samo co poprzednio).
    11 osób od wtorku do dzisiaj zostawiło po sobie recykling. Karton 100x60x80 cm pełen butelek po piwie po brzegi. Dwóch chłopa miało problem by to podnieść.

    Lubię to

    • Dzięki, że przypomniales słowo” w podziwie” jest z tego powodu przyczynek do refleksji i dyskusji. O jaki „podziw” chodzi?
      Widać, że taki bergoglianski, mało refleksyjny, przykryty ekspresją młodego przeżywania estetyk zmyslow. Za takim parawanem można wielbić dowolny podmiot.
      Jeśli się nie widzi na „przestrzal” rzeczywistosci szczegolnie tej duchowej, to można być skutecznie zwodzonym a podziw wtedy przypomina „gębę otwartą” i zadziwioną, może nawet z lekka przestraszoną…
      ” a cala ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za bestią ” Ap Jan 13,3
      U MBM fałszywy prorok nazywany jest „bestia”

      Lubię to

    • Lolo, wydaje mi się że trochę mieszasz w kwestii tradycjonalistów i ich odniesienia do wolności religijnej.
      Tradycjonaliści nikogo nie zmuszają do bycia katolikiem, przed soborem też Kościół Katolicki nikogo nie zmuszał do przyjęcia wiary katolickiej. Tradycjonaliści opowiadają się jedynie za tolerancją religijną – czyli tak jak było przed SV2. Błędne religie można jedynie tolerować, a nie dawać im prawo do funkcjonowania na takich samych zasadach, jak prawdziwa religia i dlatego klasyczna (przedsoborowa) nauka Kościoła głosiła, że nie może istnieć prawo do wolności religijnej, która stawia na samym poziomie prawdę i błąd, wiarę i herezję.
      Dzięki tej soborowej wolności mamy teraz w Zachodniej Europie przyzwolenie na bezkarne szerzenie się islamu, na budowanie meczetów, a w dalszej kolejności możemy spodziewać się narzucania narodom szariatu itp. W tym wątku nie ma miejsca na dyskusję na ten temat, a i ja też wielkim znawcą nie jestem, dlatego odsyłam Cię do dobrych opracowań książkowych, np. książka „Sobór watykański II, a wolność religijna” M. Daviesa. . Może kiedyś Bernard założy temat o wolności religijnej, to wymienimy poglądy.
      Jeszcze tylko dodam, że przeczytałam w jakimś opracowaniu, że teolog soborowy Yves Congar powiedział: „W trakcie Soboru otrzymałem bardzo ciężkie zadanie. Było nim opracowanie tej części dokumentu, która miała dowieść, że zasada wolności religijnej znajduje się w Piśmie Świętym, podczas gdy jej tam nie ma!”

      Lubię to

      • @ana
        Nie rozumiesz co chcę przekazać. Tak przynajmniej to widzę.
        Tradycjonaliści oczywiście nikogo nie zmuszą teraz do katolicyzmu. Jednakże odwołują się do przeszłości kiedy na straży ortodoksji „stał miecz”. I o tym w sumie pisałem. Także problem posoborowego odejścia np. w kierunku Islamu to nie błąd Soboru tylko tych co zinterpretowali tak nauki SV II by zniszczyć KK. Ale herezje od samego początku były obecne w drodze Kościoła. Przeanalizuj to co mówi ks. Malachi. Zasada wolności religijnej jest ujęta w słowach Chrystusa: „jeśli chcesz”. Wychodzi na to, że Congar nie zna Pisma Świętego… Napisałem wyraźnie o wolności zewnętrznej wynikającej z wolnej woli człowieka, która jest obecnie wprowadzana w doktrynę KK jako swobodny wybór prawd wiary w samy wnętrzu Kościóła a nie to było treścią nauk Soboru. Tylko kto czyta to co napisałem ze zrozumieniem? Chrystus wyraźnie mówi: nie chcą przyjąć – „niech ci będą jak poganin i celnik”. Na tym polega właśnie wolność religijna. Nie chcesz być katolikiem – twoja sprawa, ale jeśli już jesteś to trzymaj się niezmiennej doktryny. A Bergoglio pozwala na zmiany w doktrynie tak, że wychodzi „róbta co chceta”.
        Która wiara jest lepsza: czy ta, którą przyjmuję ze strachu bo mi każą nawet jeśli jest prawdziwa czy ta, którą chcę przyjąć bo to ja widzę w niej prawdę? Niestety większość gorliwych katolików wychowanych w Polsce odizolowanej nieco od świata przez komunizm, myśli, że ludzie muszą być katolikami. Nie muszą a nawet nie chcą. I to jest niejako ich „święte” prawo, jeśli respektujemy zwłaszcza u siebie, zasadę wolnej woli. Nie lubimy jak nam się narzuca gender? No to inni nie lubią być katolikami. I na to nie ma medycyny. Mamy wolną wolę także w odrzuceniu nauk Chrystusa. Taka jest nasza rzeczywistość czy to się komu podoba czy nie. Mistycy pisali, wybrawszy raz każdego dnia muszę wybierać od początku, albo zawsze jestem na początku, czy jestem początkującym nieustannie. Chrześcijaństwo nie jest religią zasług. Jest religią codziennego wybierania od nowa, nieustannego dążenia do doskonałości, zmagania się ze sobą. I nigdy nie można powiedzieć: osiągnąłem. Jakiś etap na pewno, ale nie całość.

        Lubię to

  8. 17:53
    Gdy przemawiał papież, nasz reporter Sebastian informował nas: „Leje, wieje, grzmi. Dywan został zwinięty. Źle to wygląda. Dziennikarze schowali się pod zwyżką. Nie widać szans na poprawę pogody

    Niech juz zawija wrotki i nie wraca……

    Lubię to

  9. Pina, dzięki Ci za pożyteczne materiały i komentarze, niech Ci Bóg pomaga, jak i wszystkim, którzy starają się by informacja dotarła do ludzi. Tylko może lepiej nazywać Franciszka biskupem Rzymu, bo sam chciał tak się mianować, czy Bergoglio, bo jakby tam nie było, Franek – to jakoś nie wypada nadawać dla osoby duchownej, nawet jeśli kopię dół pod Kościołem.

    Lubię to

    • Jak się napisze: „papież” to też wiadomo o co chodzi. Albo „papież” Bergoglio. W mediach i ludzie na ulicach mówią o Bergoglio; papież, albo: papież Franciszek. No można jeszcze napisać: „Franciszek” albo samo Bergoglio.

      Lubię to

  10. Taki komentarz przeczytałam na samym początku pontyfikatu Bergoglio i jestem ciekawa jak na samej sprawie odbywa się Msza Św. u niego, chodzi o szczeguly, bo słowa on zmienić nie może, przynajmniej na razie. To nawiązuje również do tematu satanistycznych gestów.
    „Na samym wstępie, kiedy pierwszy raz się ukazał światu, po konklawe, wszedł z prawą ręką zasłaniającą krzyż. Tak ułożona ręka jest gestem przynależności do masonów. Poza tym poczytajcie sobie może książki Bergoglio, jest tam tyle herezji, że to wystarczy dla przynajmniej połowicznego zrozumienia jego aktualnych działań. Aktualnie przekręca notorycznie Ewangelię.
    Ten człowiek nie jest papieżem. Przypomnijcie sobie może co się działo w połowie 2012 roku. Szpiegowali Benedykta. Wiecie, że zgodnie z Prawem Kanonicznym spiskowanie kardynałów przeciw papieżowi, lub ustalanie na kogo się głosuje w trakcie/przed konklawe nakłada na nich automatyczną ekskomunikę. Wiecie ilu spośród kardynałów jest w takim razie wykluczonych z kościoła?
    Bergoglio nie jest papieżem. Jest masonem i heretykiem. Sam się z Kościoła wykluczył. Módlmy się za niego, żeby jak najmniej złego zdziałał, bo im więcej mu się uda, tym cięższy zapadnie na niego wyrok. Ten człowiek łamie wszystkie reguły i prawa nie klękając w trakcie Konsekracji oraz w trakcie Adoracji. Co gorsza, gdy konsekruje wypina pośladki wprost na Tabernakulum. Dopiero kilka dni temu pokazał się z krzyżem potępionym w encyklice Piusa XII “Mediator Dei”, heretyckim krzyżem z elementami okultystycznymi. Chrystus na tym krzyżu nie ma śladów męki (po gwoździach itp. itd), jest oddzielony od krzyża, jakby na nim leżał, a wokół nóg ma owiniętego węża. Wąż na krzyżu z martwym Jezusem jest na miejscu, bo diabeł doprowadził do Jego śmierci. Ale Jezus zmartwychwstały, bez śladów męki, NA KRZYŻU, z wężem na nogach? Ludzie, to jest obrzydliwe i nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem. Ktoś trafnie zauważył, że to na krzyżu to nie jest nawet Jezus, bo nie spełnia żadnych kryteriów!
    Jeśli pana domu nazwą belzebubem, to tym bardziej jego domowników. Kościół jest w ogromnych tarapatach, jak nie pozostaniemy silni w wierze i wierni doktrynie i przestaniemy WALCZYĆ z herezją i odstępstwami od Prawdy, to sami skończymy w czarnej szczelinie między pośladkami rogatego. Przepraszam za dosłowność, ale to jest fakt.
    Gorliwość jest konieczna. Nie mówmy, że Bergoglio jest już w piekle, nie mówmy, że jest potępiony. Módlmy się, aby się opamiętał i przestał zwodzić ludzi oraz, żeby nie udało mu się wykonać masońskiego planu. Tyle możemy dla niego zrobić. Dopóki trwamy na modlitwie, szczególnie za niewierzących i za samych siebie o mądrość, rozeznanie i pokorę, dopóty trwamy przy Panu.
    Szczegóły są nie ważne, nie ma sensu na nie zwracać uwagi? Powiedzcie to tym, co zaczęli od horoskopów, a skończyli na opętaniu. Powiedzcie to tym, co zamiast nosić krzyż z Chrystusem, noszą krzyż celtycki i “w ostatnim czasie” czują, że ich coś odpycha od Kościoła. Powiedzcie to tym, co zaczynali od przywiązania do grzechu lekkiego, a dziś nie ma ich w Kościele.
    Z Chrystusem, Panem naszym!”

    Lubię to

  11. „Papież, będący jawnym heretykiem automatycznie (per se) przestaje być papieżem i głową Kościoła, jako że natychmiast przestaje być chrześcijaninem (katolikiem) oraz członkiem Kościoła. Z tego powodu może on być sądzony i ukarany przez Kościół. Jest to zgodne z nauką wszystkich Ojców [Kościoła], którzy nauczali, że jawni heretycy natychmiast tracą wszelką jurysdykcję”. (św. Robert Bellarmin, De Romano Pontifice. II, 30).
    „Gdyby poprzez notoryczną i otwarcie okazywaną herezję papież miał stać się heretykiem, przez sam ten fakt (ipso facto) uważa się go za pozbawionego całej władzy prawodawczej (jurysdykcji), nawet przed wydaniem przez Kościół deklaracji [o utracie urzędu] (…) papież popadając w herezję przestaje być ipso facto członkiem Kościoła, a co za tym idzie przestaje też być Jego głową”. (Wernz-Vidal, Ius Canonicum, t. II: De Personis, s. 453).
    „Bez wiary niemożliwe jest podobać się Bogu” (…) Tak więc wiara Stolicy Apostolskiej nawet w najtrudniejszych okolicznościach nigdy nie upadła, ale zawsze pozostawała nietknięta i nie pomniejszona, a zatem przywilej Piotra pozostał stałym i niezachwianym. (…) Do osiągnięcia tego celu wiara jest mi tak niezbędna, że chociaż dla innych grzechów tylko Bóg jest moim sędzią, to jedynie z grzechu popełnionego przeciw wierze mogę być sądzony przez Kościół (propter solum peccatum quod in fide committitur possem ab Ecclesia judicari). Bo „ten, kto nie wierzy, już został osądzony” (Sermo 2: In Consecratione, PL 217:656). (…) mniej jeszcze szczycić się może rzymski Papież, jako że może być osądzony przez ludzi – a raczej można pokazać, że już został osądzony, jeśliby przez herezję widocznie „utracił swój smak” (quia potest ab hominibus judicari, vel potius judicatus ostendi, si videlicet evanescit in haeresim). Bo ten, kto nie wierzy już został osądzony (Papież Innocenty III, Sermo 4: In Consecratione, PL 217:670).
    „Heretycy i schizmatycy są wyłączeni z piastowania urzędu papieskiego na mocy samego Boskiego prawa… muszą być bezwzględnie uważani za wykluczonych od zasiadania na tronie Stolicy Apostolskiej, która jest nieomylnym nauczycielem prawdy wiary i centrum kościelnej jedności.” (Maroto, Institutiones Iuris Canonici 2, 784)
    Papież Pawła IV Bull ex Apostolatus Officio uczy, że jeśli ktoś był heretykiem przed papieskimi wyborami nie może być ważnym Papieżem, nawet jeśli jest (skutecznie) wybrany jednogłośnie przez kardynałów.
    Canon 188,4 (1917 Kodeks Prawa Kanonicznego) stwierdza, że jeśli duchowny (papież, biskup, itp.) staje się heretykiem, traci swój urząd, bez deklaracji, z mocy prawa.
    St Robert Bellarmin, St Antonius, święty Franciszek Salezy, Święty Alfons Liguori, i wielu innych teologów nauczało że heretyk nie może być ważnym papieżem.

    Lubię to

  12. I nie mógł sie pożegnać przez pogodę, ewidentnie znaki, ze z Polska niech nie kombinuje 😉

    Niech w końcu Rząd w sposób prawidłowy przeprowadzi Intronizajcę Pana Jezusa !

    Zobaczycie jaka wtedy bedzie w mediach jadka…

    Intronizacja ma nastąpić 19 listopada 2016 roku w Krakowie i będzie się wiązać z zakończeniem Roku Miłosierdzia i obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski. Pomysł już budzi emocje i wywołuje dyskusje w internecie

    Lubię to

  13. Pożegnanie było dla mnie szokiem ! Nie dał młodym nadziei kazał słuchać starszych dziadków itp masakra !!! A gdzie wiara w Boga nadzieje w Jezusa i Ewangelie Świętą !! Co za przyszłość on im chce zgotować bez wiary !? Ani razu nie zmówił różańca z młodymi tylko milczące modlitwy lub 1 raz zdrowaś ! i Do widzenia – Zauważył ktoś jak grzmotnęło na koniec ostatniego jego przemówienia w oknie jak powiedział do widzenia (po polsku) na koniec był straszny grzmot ! może to znak nie wiem ale ….coś w tym jest LUDZIE PRZEJŻYJCIE NA OCZY !!!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s