Udana dyplomatyczna pielgrzymka, czyli wszystko idzie po myśli Franciszka

franciszek.polska.mszaZakładając tezę najbardziej radykalną – która wielu nawet nie może przejść przez uszy – że Franciszek celowo i świadomie małymi kroczkami dąży do destrukcji Kościoła, a wszystkie jego tzw. niedociągnięcia, to nie słabość czy nieumiejętność, co raczej wyrachowane działanie zmierzające w wybranym przez siebie kierunku – do przeinaczenia wiary katolickiej, należałoby przyznać, że jego pielgrzymka do Polski na ŚDM była bardzo udanym politycznym zabiegiem. Fałszywy prorok zawsze będzie starał sobie zyskać przychylność ze wszystkich stron, ze świata i Kościoła.

Czy ta teza, najbardziej radykalna, jest prawdziwa, czas pokaże. Ale mamy podstawy twierdzić – przyglądając się całemu działaniu Franciszka, a nie tylko pozostając pod wpływem entuzjastycznych polskich komentarzy z okazji pielgrzymki – że jest to prawdopodobne.

W jaki sposób dobrze przyjęta pielgrzymka do Polski może zostać wykorzystana przez Franciszka? W taki sposób, że nikt z Kościoła w Polsce nie podniesie ani jednego głosu krytyki przeciwko niemu w innych sprawach, które nie dotyczą już samej pielgrzymki czy ŚDM. Bo skoro mamy – jak wielu myśli – kolejnego świętego papieża, to czy można go krytykować? Ładne zdjęcia ze mszy, owacje na temat Franciszka, jego podejścia do młodych oraz przystępnego sposobu głoszenia przez niego Ewangelii, podkreślanie powszechności i jedności Kościoła – wszystko to sprawia, że jakikolwiek głos krytyki uznawany jest za dziwny wybryk, za coś wręcz śmiesznego. Niknie w natłoku mówienia o miłosierdziu. Ale jakie to miłosierdzie jest w konkretach i w rozmaitych sytuacjach?

Kościół Polski zachwyca się Franciszkiem – w większości podchodząc do niego tak samo jak do Jana Pawła II i Benedykta XVI. Może z jakiegoś przyzwyczajenia. Czy ktokolwiek będzie miał odwagę skrytykować postawię i poglądy Franciszka – o których mówią sami biskupi – przyzwalania na nieewangeliczne praktyki w innych częściach Kościoła (zob. Abp Gądecki: Franciszek popiera decentralizację w sprawie Komunii Św. dla tzw. rozwodników, którzy żyją w nowych związkach)?

Czy w jakichkolwiek polskich mediach usłyszymy choćby o tym głosie krytyki profesorów, doktorów, teologów i filozofów katolickich – Teologiczna krytyka „Amoris Laetita” i list do kardynałów – podpisy 45 profesorów oraz teologów katolickich, w tym księży?

Czy wpadamy w stan euforii, nie widząc jak bardzo to, co czyni Franciszek, jest przemyślne, dyplomatyczne, gdy krok po kroku coraz bardziej przyzwala – w perspektywie całego Kościoła i wszystkich swoich działań – na rzeczy rozmijające się z nauczaniem Kościoła? Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek, jednym się przypodobać, nie odzywając się za mocno w przeciwnym kierunku, a w innych sytuacjach pozwolić na to, co bezbożne.

Na czym polega prawdziwa jedność Kościoła? Czas pokaże, czy Franciszek w przyszłości przywróci dyscyplinę Ewangelii w Kościele, czy będzie go decentralizował, przygarniając do siebie i do Kościoła wszystkich, którzy nie sprzeciwią się jemu, Franciszkowi, niezależnie od tego, jak blisko albo daleko są Chrystusa, i przede wszystkim nie prowadząc wszystkich jasno do prawdy nauczania Katolickiego, nie potępiając błędów, tylko mówiąc ogólne stwierdzenia o Chrystusie i miłosierdziu? Dobrymi intencjami i mówieniem „Panie, Panie” bez praktyki życia i konkretu moralności piekło jest wybrukowane.

 

Reklamy

243 uwagi do wpisu “Udana dyplomatyczna pielgrzymka, czyli wszystko idzie po myśli Franciszka

  1. Chętnie oglądne Equilibrium bo nie widziałem 🙂

    Co myślicie zeby stworzyć wirtualna grupę modlitewna osób z tej strony i np o danej porze konkretne modlitwy dla chętnych…..jak to mówią w kupie siła 😉

    Polubienie

    • Na CDA masz ten film. Od czasu do czasu „leci” w TV.
      Co do grup modlitewnych szukaj podobnie myślących czy to w realu czy w necie. A jak problemy to zacznij od siebie samego a Bóg doda Ci resztę. Jeśli chodzi o mnie, to nie zajmuję się organizacją czegokolwiek bo mój tryb życia wyklucza stałość i działam w pojedynkę od wielu lat. Co najwyżej mogę służyć przemyśleniami, z których kto ma na to ochotę, może skorzystać.
      To co wydaje mi się ważne od strony organizacyjnej to uwzględnienie w całej tej organizacji elementu struktury rozproszonej na wzór terroryzmu islamskiego, tzn. zdolność do funkcjonowania w przypadku „wsypy” kierownictwa – nazwijmy to tak. Czyli jednolita linia ideowa (nie znoszę tego słowa, ale tu pasuje) przy zdolności do indywidualnej realizacji celów zwłaszcza gdy członkowie znajdą się w izolacji.
      Na pewno sukces jest związany z tym jak głęboko zostanie to dzieło powierzone Matce Bożej.

      Polubienie

    • @Rafał

      Jestem całym sercem za 🙂

      W kwestii formalnej.

      1. Jeśli zaczniemy się modlić w jakiejś konkretnej intencji, to stworzona grupa z Ludzi w wirtualu będzie tak naprawdę prawdziwą grupą, a nie wirtualną, bo składającą się z konkretnych rzeczywistych Osób.

      2. Nie trzeba się modlić w konkretnej godzinie („o danej porze”), żeby modlitwa była ważna jako modlitwa wielu Osób.

      3. Czekam na sugestie intencji i modlitwy. Przykładowo, może to być tzw. dziesiątka różańca, albo koronka do Miłosierdzia Bożego w intencji (dajmy na to) „nawrócenia dla nas i całego świata”.

      Polubienie

  2. @Korneliusz
    „Franciszek” będzie cezurą, która pokaże kto jest autorytetem a kto tylko sprawiał takie wrażenie. Tu nie ma jak zakombinować. Można powiedzieć, że „Franciszek” postawił sprawę „na ostrzu noża”, bowiem nawet jeśli „Franciszek” nie wypowiada wprost herezji to już, ci którzy wprowadzają ją w życie
    1) nie doświadczają sprzeciwu ze strony „Franciszka” a właściwie aprobaty
    2) odwołują się wprost do nauczania „Franciszka” zawartego w jego Adhortacji AL i praktyci jak np. przykład przyjmowanie z rewerencjami na audiencjach prywatnych czynnych homoseksualistów.
    Kto pamięta, że Adhortację AL poprzedziły np. zmiany w protokole przyjmowania w Watykanie katolickich (z nazwy) głów państw co to miały kolejnego partnera czy jeszcze wcześniejsze wprowadzenie ułatwień w stwierdzeniu nieważności zawartego sakramentu małżeństwa? Zatem patrząc z tej perspektywy kolejno następujących po sobie decyzji nie można inaczej interpretować Adhortacji AL jak w sposób, że jest zmianą w nauczaniu Kościoła w kierunku aprobaty cudzołóstwa. Potwierdzeniem tego są decyzje i praktyka Kościoła w Niemczech jeśli spojrzeć tuż „za miedzę”. Należy z tego wnioskować, że żadne apele nie odniosą skutku bo jest to kierunek zmian zamierzony i przeprowadzany z pełną konsekwencją. Można co najwyżej czekać na formalne ustosunkowanie się Watykanu do uzasadnionych pytań o zmiany w ortodoksji ale z mojego punktu widzenia jest to raczej – ze strony „Franciszka” i jego otoczenia – gra na zwłokę a w tym czasie i tak będą oni robić swoje, stawiając innych przed faktami (dokonanymi… no, bo jeszcze są „fakty” prasowe) licząc na to, że mniejszość się podporządkuje zdeprawowanej już większości i mamy typowy przykład demokracji w sprawach prawd wiary. Ostatecznie przegłosujemy sobie kto jest a kto nie jest bogiem i w jaki sposób.

    Polubienie

    • @Lolo
      Oczywiście, zgadzam się z Tobą.
      Mówiąc krótko, zwięźle i na temat:

      Adhortacja AL doprowadziła wielu ludzi w Niemczech (oczywiście również w innych krajach) do herezji, a w konsekwencji do wiecznego potępienia w piekle (no chyba, że, przed swoją śmiercią, zauważą tę błędną doktrynę i się nawrócą)…

      Btw Lolo, coś Tobie odpowiedziałem wcześniej w tym temacie, nie wiem czy zauważyłeś, więc poszukaj słowa „konkluzja”.

      Polubienie

      • @Korneliusz
        Znalazłem, ale ponieważ było to tak wyżej napisane a ja nie wróciłem to dopiero teraz przeczytałem. Dlatego czasami ciągnę wątek z przeskokiem do przodu, bo można się nieco pogubić jak jest więcej wypowiedzi.
        Co do samego cytatu to – nie mam dowodów – ale taka możliwość istnieje, że cały ten tradycjonalizm wykorzystujący pragnienie ludzi aby być wiernym Bogu w istocie służy do rozwalania KK w imię ortodoksji. Dla mnie takim wskaźnikiem jest atakowanie Jana Pawła II. Dla mnie jest on święty a dla tradycjonalistów (przynajmniej części) jest zdrajcą. Problem polega na tym, że pewne formy religijności przestają być z czasem „nośne”. Jest to sprawa delikatna bo oscylujemy pomiędzy wiernością Bogu a zdradą Boga, zwłaszcza wtedy gdy wchodzimy na nieznane lądy. Ja to widzę przy zajmowaniu się Dalekim Wschodem. Problem polega na tym – tak to widzę – jak dostosować język Ewangelii do wrażliwości tamtych ludzi skoro nie istnieje u nich pojęcie Rozumnego Absolutu Osobowego, nie istnieje pojęcie osoby tak jak to formułuje chrześcijaństwo. Oczywiście można powiedzieć: czcicie demony ale to niczego nie załatwia. Misjonarze tak nie postępowali co świetnie zostało uchwycone na filmie „Misja” z Robertem de Niro.
        Ja jestem ciekawy przy wszystkich zaletach tradycjonalistów czy chcieliby oni wejść praktycznie w świat pojęć np. końca XIX w. i ograniczenia swojej wolności osobistej na rzecz rodziców czy dziadków, np. w aranżacji małżeństw albo swojej przyszłości zawodowej? Np. tzw. Rodzimowiercy z uporem maniaka oskarżają katolików o zniszczenie „słowiańszczyzny”. No dobra, świetnie to się twierdzi za klawiatury laptopa ale czy chcieli by być podporządkowani woli seniora rodu? Ja jestem w stanie mentalnie przenieść się w tamten świat, powiedzmy z XIX w., bo doświadczenie zakonu nauczyło mnie czym jest posłuszeństwo przełożonym i jestem sobie w stanie z tym radzić ale ilu z nich to potrafi? Np. niemalże absolutne posłuszeństwo duchownym. Wyobraź to sobie dzisiaj – być posłusznym „Franciszkowi” czy w ogóle księżom wg. tamtych standardów. To są problemy mentalności danej epoki. Doktryna Kościoła, sposób jej przekazu, nie jest zawieszona w próżni. Np. prof. Feliks Koneczny świetnie to opisuje w ramach opisu sporu pomiędzy królem a św. Stanisławem, wskazując przy tym na proces emancypacji rodziny z rodu, której to emancypacji rzecznikiem był św. Stanisław.

        Polubienie

  3. ręce opadają…
    Podczas audiencji Franciszek pozdrowił też uczestników rozpoczynających się w piątek Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. Życzył im, by budowali kulturę solidarności.

    „Życzę, aby w świecie spragnionym pokoju, tolerancji i pojednania duch Igrzysk Olimpijskich mógł zainspirować wszystkich, uczestników i widzów, do walki w «dobrych zawodach» i wspólnego ukończenia biegu, pragnąc osiągnąć jako nagrodę nie medal, ale coś o wiele bardziej cennego: tworzenie cywilizacji, w której panuje solidarność, oparta na uznaniu, że wszyscy jesteśmy członkami jednej rodziny ludzkiej, bez względu na różnice kultury, koloru skóry czy religii – mówił Franciszek. – A Brazylijczykom, którzy z ich charakterystyczną radością i gościnnością organizują święto sportu, życzę, aby było ono okazją do przezwyciężenia trudnych chwil i zaangażowania się w «pracę zespołową» na rzecz budowy kraju bardziej sprawiedliwego i bezpieczniejszego, stawiając na przyszłość pełną nadziei i radości”.

    „tworzenie cywilizacji, w której panuje solidarność, oparta na uznaniu, że wszyscy jesteśmy członkami jednej rodziny ludzkiej, bez względu na różnice kultury, koloru skóry czy religii”- jasne, niech doda jeszcze że tą jedną rodzinę ludzką doprowadzi do jednej światowej religii i jednego światowego rządu.
    … i druga sprawa- jakie święto sportu?- święto jest wtedy, kiedy świętujemy coś Bożego.

    Polubienie

    • No może aż tak bym się nie czepiał w tym przypadku słów papieża Franciszka.

      Oczywiście, prawdziwy przywódca religijny nie użyłby takich słów: „bez względu na różnice kultury, koloru skóry czy religii” (z naciskiem na: religii).

      Lelum polelum, ugrzecznione słowa, i tyle.

      Problem w tym, że papież używa magicznego słowa „solidarność”.
      A z tego, co mi wiadomo, to to słowo ma wydźwięk masoński…
      (Jeśli jestem w błędzie, to proszę mnie poprawić).

      Polubienie

    • @Apostołka
      Ta strona jest tu cytowana. Nawet chyba był tu przedstawiony jej artykuł poświęcony tematowi dlaczego „Franciszek”nie jest papieżem. W każdym razie @Pinia od czasu do czasu „rzuci coś na ruszta” z tego blogu.

      @Korneliusz (i @Apostołka)
      Ja bym się w zasadzie nie przyczepił bo to takie – jak napisałeś – okolicznościowe bla, bla, bla do wszystkich, co byśmy byli razem. Ale jak zwykle nic o Bogu. Same nawoływanie do utworzenia jednej wspólnoty nie jest złe. Problem wg. mnie leży w tym, na jakich zasadach ma być budowana ta wspólnota. W wydaniu „Franciszka” nie będzie to raczej wspólnota Ducha i prawdy. Uważam też, że nie ma co się dopatrywać na siłę w każdym słowie „Franciszka” herezji. Jeśli ona ma zawładnąć światem to przynajmniej na początku będzie ona dawkowana stopniowo w zależności od zaawansowania procesu i przeplatana ortodoksją. Inaczej zbyt wielu by się obudziło zanim robota zostanie ukończona. Przypisywanie na siłę czegoś heretyckiego może ośmieszyć tylko sprawę i zniechęcić potencjalnych sprzymierzeńców. Osobiście wolę 2-3 mocne dowody niż 50 wątpliwych, łatwych do podważenia. Nie oznacza to, że można lekceważyć symptomy ale przesada też niedobra. W każdym razie w tej sprawie należy się uzbroić w cierpliwość, nie liczyć na łatwe zwycięstwa bo przeciwnik jest inteligentny i cwany. W filmie „Rój” z Henry Fondą jest scena kiedy generał mówi do naukowca o pszczołach (trochę takie newageowskie): zawsze zakładam, że przeciwnik może przewyższać mnie inteligencją. Naszym przeciwnikiem nie jest „Franciszek” wbrew pozorom, tylko diabeł. A on jest na pewno inteligentniejszy od człowieka.

      Polubienie

      • Ps
        Ale jeśli się „ma już w ręku” mocne dowody, to nie ma co „uprawiać pieszczot” tylko „walić na odlew” i „wdeptać klienta w błoto”. Przeciwnik na pewno nie będzie miał litości i ma tę „przewagę” że ucieka się do oszustwa. Nam nie wolno. W pewnym sensie to nasza „słabość”, którą strona przeciwna wykorzysta do bólu. Naszego. Ale nie o nasze zwycięstwo tu chodzi a o Boga.

        Polubienie

  4. No dobrze. a dlaczego niby ktokolwiek – nie tylko papież – miałby klękać przed pomalowaną deską, jaką jest obraz? Czasy pierwotnego fetyszyzmu już chyba minęły grubo przed naszą erą?

    Polubienie

    • @Frau Be
      Jak się nawrócisz,to zmienisz zdanie.Świadomy Katolik klęka przed swoją Królową,ma za co Jej dziękować,przepraszać i prosić.Tylko ten,kto wie od KOGO pochodzi to zrozumie,ty kiedyś też to zrozumiesz,ale widać twoja droga do Prawdy jest troszkę dłuższa.My Katolicy nie wchodzimy do was,na wasze blogi i nie ubliżamy waszemu bogu,więc nie rozumiem dlaczego nie potraficie uszanować wiary,w którą w końcu sami kiedyś przyjmiecie,aby móc się zbawić,lub też nie i zginiecie.Skoro ktoś chce ,aby szanowano jego ,to powinien zacząć od siebie w kierunku innych.
      Skoro Matki Najświętszej i Chrystusa nie uznajecie,to w jaki sposób chcecie wejść w przyszłości do Nieba? Nie przyjęliście Nowego Testamentu,nie mówcie nam,że modlimy się do kawałka deski,bo to nie jest prawda.Na kawałku,jak ty to mówisz „deski”,Pan Jezus kazał Św.Faustynie namalować obraz tego,co widzi.Kiedyś,jak to juz poczujesz sercem swoim,będzie ci wstyd za te słowa.Niech cię Pan Bóg błogosławi.Mam tylko jedno pytanie,czy gdybyś wiedział/a,że jutro masz zakończyć życie,to czy wtedy wypowiedział/a byś tak LEKKO słowa,które w tej chwili przechodzą ci tak łatwo?
      Myślę,że nie,więc czasami lepiej jest milczeć,ja strzelić sobie samobója.Życzę ci więcej roztropności i pozdrawiam.
      Ave Maryja!

      Polubienie

      • IDZIESZ ZA JEZUSEM CZY ZA GADANIEM LUDZKIM??
        (22): Podając się za mądrych, stali się głupimi. (23): I ZAMIENILI chwałę niezniszczalnego Boga na PODOBIZNY i OBRAZY ŚMIERTELNEGO CZŁOWIEKA, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. (24): Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. (25): Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo I STWORZENIU ODDAWALI CZEŚĆ, i służyli jemu, ZAMIAST służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. [Biblia Tysiąclecia V, Rz 1]

        Polubienie

  5. Ano dlatego, że wszyscy, którzy się udają na Jasną Górę, przed Cudowny
    Obraz Matki Bożej, klękają (oprócz FP oczywiście) , żeby oddać Jej hołd
    i należną cześć oraz prosić o łaski, dziękować za otrzymane. Każdy, który
    tam idzie ze swoimi osobistymi lub powierzonymi intencjami przedstawia
    je w pozycji klęczącej, bo uważa, że to najbardziej prawidłowa postawa
    w tym miejscu.
    Natomiast ci, którzy uważają, że przed „pomalowaną deską, jaką jest
    obraz” nie klęka się, to po prostu tam nie idą. Zatem po co poszedł tam
    Franciszek, skoro tak samo uważa?

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s